Strona Główna arrow Literatura arrow Nasr Abu Zajd - egipski Giordano Bruno. Autobiografia
Nasr Abu Zajd - egipski Giordano Bruno. Autobiografia Drukuj
Izabela Szybilska-Fiedorowicz   
czwartek, 01/11/2007
N. Abu Zaid, Voice of an Exile
Ignorancja i arogancja to dwie nierozłączne siostrzyce.
Giordano Bruno
Gdy czyta się publikacje naukowe Nasra Hamida Abu Zajda, poświęcone hermeneutyce koranicznej, istocie Koranu czy współczesnemu dyskursowi muzułmańskiemu, trudno się domyślić, że ich autorowi przypadł w udziale potężny osobisty dramat.
Co więcej, to właśnie te pisma stały się bezpośrednią przyczyną jego tragedii. Głęboko racjonalne oraz bardzo nowoczesne spojrzenie na historię Koranu i islam w ogóle doprowadziło do głośnego procesu, który wytoczyły Nasrowi Abu Zajdowi władze Uniwersytetu Kairskiego. Egipski Sąd Najwyższy w 1995 roku uznał go za winnego przypisywanych mu czynów, to znaczy m.in. tezy, że Koran jest produktem kultury, w której powstał, co automatycznie przeczy jego wieczności, nazwania go tekstem językowym, włączenia aniołów, diabłów, dżinnów, nieba i piekła do kanonu arabskich mitów, nadania tradycyjnym naukom koranicznym miana dziedzictwa reakcyjnego[1], itd. To wystarczyło nie tylko, aby zakwestionować wartość naukową pism, lecz również by uznać ich autora za apostatę, a nawet rozwieść go z własną żoną, w myśl zasady, że muzułmanka nie może poślubić nie-muzułmanina, a takim właśnie „odstępca od wiary” się staje. Dalsze losy pary (żona Abu Zajda, Ibtihal Junus nie podporządkowała się wyrokowi sądu) naznaczone są tułaczką po Europie i kończą się w holenderskiej Lejdzie, gdzie Egipcjaninowi zaproponowano pracę w Katedrze Studiów Arabistycznych i Islamistycznych w tamtejszym uniwersytecie. Profesor Nasr i Ibtihal (nota bene też naukowiec) do dzisiaj mieszkają w Holandii.
Książka Voice of an Exile. Reflections on Islam jest klasyczną autobiografią. O czym może pisać naukowiec zaszczuty i poniżony przez fundamentalistów? Oczywiście, o skandalu, którego był głównym bohaterem. Istotnie, pierwszy rozdział Voice of an Exile… szczegółowo omawia wypadki z 1994/95 roku. Abu Zajd próbuje przedstawić przebieg procesu i wyjaśnić jego przyczyny, tkwiące przecież nie w jego heretyckich poglądach, lecz dużo głębiej, w praktykach współczesnego dyskursu muzułmańskiego, który władzą absolutną objął nie tylko urzędy religijne, lecz i uniwersytety, i inne instytucje świeckie. Autor wprowadza postać swojej nemezys Abd as-Sabura Szahina, recenzenta jego prac. To on właśnie wyłuskał niepokojące treści z książek Abu Zajda. Jednak autor pisze, że nie zbulwersował, nie zranił uczuć religijnych Szahina swoimi poglądami na historię Koranu i zastosowaniem do jego interpretacji nowoczesnych metod badawczych, lecz wyjątkową ostrą krytyką hegemonii muzułmańskich środowisk opiniotwórczych. I tu zamyka się błędne koło: otóż Abu Zajd padł ofiarą właśnie tych środowisk. Wystarczyło kilka pierwszych stron książki Nakd al-chitab ad-dini[2], na których autor poddał krytyce sposób, w jaki muzułmańskie autorytety starały się namówić Egipcjan do lokowania oszczędności w muzułmańskich placówkach bankowych. W tym celu wydały specjalne orzeczenia prawne (tzw. fatwy), stanowiące, że korzystanie z usług banków opartych na systemie zachodnim jest niezgodne z islamem. W 1988 roku część muzułmańskich kompanii inwestycyjnych zbankrutowała, a tysiące Egipcjan, skuszonych demagogią fundamentalistów, straciło oszczędności całego życia. Abd as-Sabur Szahin był doradcą religijnym jednej z takich placówek. Rozwścieczony krytyką Abu Zajda, nadał sprawie publiczny charakter. Już niebawem kairskie meczety i media uległe wpływom środowisk ortodoksyjnych podawały jego nazwisko jako synonim apostazji i herezji. Jego książkom zaczęto przyglądać się wnikliwiej i znajdować coraz więcej kontrowersyjnych poglądów, poglądów niegodnych muzułmanina.
A tymczasem Abu Zajd pisze: „(…) Uważam się za muzułmanina. Urodziłem się muzułmaninem, wychowano mnie na muzułmanina i żyję jak muzułmanin. Jeżeli Bóg pozwoli, umrę jako muzułmanin”[3]. Owszem, jego publikacje są nowoczesne i rewolucyjne. Do interpretacji Koranu Abu Zajd zaprzęga bowiem nie tylko techniki wykształcone przez muzułmańską myśl egzegetyczną, lecz i zachodnią semiotykę, strukturalizm czy refleksję hermeneutyczną opartą na pracach Gadamera i Ricouera. Dochodzi do wniosku, że Koran, czyli Boże przesłanie, jak każdy tekst historyczny, należy odczytywać w społeczno-kulturowym kontekście odbiorcy i nie ograniczać się do jednego znaczenia, ustalonego wieki temu, tylko prowadzić dalsze prace badawcze. Co więcej, widać, że pisma są dziełem wierzącego muzułmanina. Tym bardziej więc rażąca jest niesprawiedliwość, jaka spotkała Abu Zajda.
Ciekawe, że w pewnym momencie zauważa, że długo wzbraniał się przed zajęciem się studiami religijnymi. Nie chciał bowiem, aby przypadł mu w udziale los innych wolnomyślicieli egipskich, choćby sekularysty Alego Abd ar-Razika czy wielkiego pisarza Tahy Husajna, których nieortodoksyjne poglądy również napiętnowano. Gdy swoją niechęć do wstąpienia na katedrę nauk muzułmańskich tłumaczył strachem, ze zdziwieniem zapytywano go, czy zamierza powiedzieć coś nowego. Po adeptach tej dziedziny wiedzy nie spodziewano się odkryć. Mieli powielać to, co ustalono już wieki wcześniej. Tymczasem stało się inaczej.
Dalsze rozdziały Abu Zajd poświęca swojemu dzieciństwu i młodości. Są one kopalnią wiedzy na temat układów społecznych w Egipcie XX wieku. To również przykład doskonałej autocharakterystyki człowieka, który wzrastał w konserwatywnym środowisku, przejmując jego przesądy i zachowania. Po śmierci ojca, Abu Zajd jako najstarszy syn musiał zająć się rodziną. Pod jego opieką pozostawały siostry i matka. Warto przeczytać Voice of an Exile… choćby po to, by zobaczyć jak ewoluują poglądy mężczyzny, który stoi na straży czystości swoich sióstr, od postawy patriarchalnej ku względnemu feminizmowi.
Ładnie opisane epizody z podróży do Ameryki i Japonii (choćby przekład kodeksu Buszido na język arabski) przeplecione są rozważaniami na temat władzy w islamie i renesansowi postaw radykalnych. Czytelnik odnosi wrażenie, że Abu Zajd usiłuje zrozumieć, co doprowadziło do jego banicji, gdzie tkwią korzenie fundamentalizmu, gdzie to wszystko się zaczęło.
Na zakończenie pozwolę sobie zacytować z książki fragment przemówienia Anny Eleonory Roosevelt, której fundacja nagrodziła Abu Zajda przyznawanym corocznie Orderem Wolności: „Ósmego czerwca 2002 roku Medalem Wolności Wyznania Franklina Delano Roosevelta nagradza się Nasra H. Abu Zajda, zasiadającego w prestiżowej Katedrze Cleveringi w Uniwersytecie w Lejdzie, jako obrońcę wolności myśli i sumienia. Podobnie jak tutejszy profesor Cleveringa, który w 1940 roku sprzeciwił się zwolnieniu przez nazistów żydowskich profesorów, pan – jako profesor nauk islamistycznych – przeciwstawił się fundamentalistom, którzy opowiadają się za nietolerancją w stosunku do tych przedstawicieli muzułmańskiej społeczności, którzy nie godzą się z ich poglądami i tym mieszkańcom Zachodu, którzy w swojej ignorancji i arogancji uznają islam za równoznaczny z terroryzmem. Ponosząc wysokie koszta osobiste, głosił pan prawdę z siłą i elokwencją, dając przykład wolności intelektualnej nauczycielom i uczniom, ludziom duchownym i świeckim. Pozostał pan wierny zasadzie, że „człowiek żyje tylko wtedy, gdy żyje jego umysł.”[4]
Recenzja ukazała się w czasopiśmie "Bliski Wschód: spoleczeństwa - polityka - tradycje", nr 3 (2006).
***
Nasr Abu Zaid i Esther R. Nelson (2004), “Voice of an Exile. Reflections on Islam”, Praeger Publishers, Westport (Connecticut), Londyn


[1] N. Abu Zaid i E. R. Nelson, Voice of an Exile. Reflections on Islam, Praeger Publishers, Westport (Connecticut), Londyn 2004, str. 9.
[2] N. Abu Zajd, Nakd al-chitab ad-dini, [Krytyka dyskursu religijnego], Kair 1994.
[3] N. Abu Zaid i E. R. Nelson, op. cit., str. 11.
[4] Tamże, str. 209.
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Al-Ayat  - Ignorancja i arogancja...   |2007-11-04 12:02:29
Trudno się nie zgodzić z tym cytatem. Ignorancja powoduje arogancję, złość,
irytację czy nawet wściekłość. Logicznie postawione pytanie czy uzasadniona
wątpliwość, zarzut powodują, że szukamy odpowiedzi.
Jeśli ta odpowiedź jest
jednak słaba lub wprost przeczy zdrowemu rozsądkowi to tym gorzej dla rozsądku
i/lub dla stawiającego niewygodne tezy. Rodzi się agresja, podobnie jak u
zaszczutego strachem zwierzątka. Nawet jeśli mu się przedstawi dowody, to w nie
nie uwierzy, do obrony swojej, nie dającej się obronić postawy, zaprzęgnie
wszystkie siły: dyskryminujące prawo, obelgi, władzę, przemoc fizyczną czy też
będzie się czuć obrażone.

Doskona le to potwierdza to, co kiedyś napisałem na
forum: najbardziej nietolerancyjni są ci, którzy najłatwiej się obrażają, bo
najchętniej swojego adwersarza utopiliby w szklance wody, tyle że nie mają tej
możliwości, chyba że ich tyłki zabezpiecza prawo, wtedy pokazują zęby i pazury.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej