Strona Główna
Paul L.Williams - Al-Kaida (recenzja książki) Drukuj
sobota, 27/10/2007

P.Williams, Al-KaidaPo 11 września 2001 roku okazało się, że to co jeszcze wczoraj wydawało się być dobrym scenariuszem dla filmu science-fiction, może zdarzyć się naprawdę. Ludzie zaczęli sobie zadawać pytania kto, jak i dlaczego jest w stanie dokonywać podobnych ataków jak ten na World Trade Center. Paul L. Williams próbuje na nie odpowiedzieć w swojej książce o wiele znaczącym tytule Al-Kaida.

Należy przyznać, że książka została fenomenalnie przygotowana do tego, by przykuć uwagę nawet najmniej zainteresowanego terroryzmem potencjalnego kupca. Zdjęcie płonącej wieży WTC na okładce oraz umieszczone poniżej zdanie: Osama bin Laden jest już zdolny zrealizować swoje marzenie o amerykańskiej Hiroszimie... musi budzić emocje. W środku czytamy dodatkowy podtytuł: Al-Kaida. Międzynarodowy terroryzm, zorganizowana przestępczość i nadciągająca apokalipsa. Jednym słowem materiał na bestseller rynku wydawniczego. Bo przecież każdy z nas jest zainteresowany swoim bezpieczeństwem i leży mu na sercu ochrona siebie i bliskich przed zagrożeniem. Zwłaszcza, jeśli ma ono przybrać rozmiary nadciągającej apokalipsy. A ci, którzy nie będą się martwić o siebie, wierząc, że nawet zmiecenie z powierzchni Ziemi całych Stanów Zjednoczonych nie wpłynie w najmniejszy sposób na ich komfort życia, przeczytają Al-Kaidę niczym dobry kryminał, książkę z dreszczykiem, o której zapomną następnego dnia.

Niestety, rzuca się w oczy to poszukiwanie sensacji, powodowane zapewne potrzebami rynku. Mało, że terrorystyczna działalność Al-Kaidy sama w sobie budzi skrajne emocje i kontrowersje, można zawsze jeszcze trochę podkręcić atmosferę. I tak np. moim zdaniem w sposób niedopuszczalny użyto w książce sur koranicznych. Umieszczone na początku niektórych rozdziałów, dobrane są w taki sposób, by można je było odczytać w kontekście zapowiedzi gehenny, jaką zgotują nam muzułmańscy terroryści swoimi atakami. Oto Koran mówi o wydarzeniu przerażającym! O Czeluściach! Wszystko w porządku, oczywiście, że takie wersety w Koranie się znajdują. Tyle że mówią o Dniu Sądu Ostatecznego. Podanie ich w ramach wstępu do rozdziału o zbrodniczej działalności terrorystów wydaje się nie na miejscu. Równie dobrze można znaleźć podobne w brzmieniu fragmenty w Biblii.

Książka ma w znacznej części charakter spekulatywny – autor doszukuje się ewentualnych powiązań, wskazuje, w jaki sposób mogło dojść do pewnych wydarzeń. Posiadam zdecydowanie zbyt małą wiedzę w tej dziedzinie, by móc oceniać autentyczność czy też prawdopodobieństwo jego domysłów. Na pewno po części dociekania Paula L. Williamsa otwierają oczy na pewne dziwne ‘zbiegi okoliczności’ i dają do myślenia. Z drugiej strony autor rozśmieszył mnie listą ze strony 55., gdzie podał rzekomo przybliżone miejsca pobytu czołowych członków Al-Kaidy. Na trzydziestu siedmiu z nich, przy jednym znajduje się adnotacja na wolności w Iranie, przy jednym pojmany w Pakistanie. Przy reszcie uwagi o przybliżonym miejscu pobytu wahają się między: zabity, najprawdopodobniej zabity, schwytany, losy nieznane, na wolności.

Zabawne jest również dziwne odmienianie w książce już dość sfamiliaryzowanego w języku polskim określenia szkoły koranicznej – madresy jako tego madresu (np. na str. 63-64). Dość nienaturalnie brzmi tłumaczenie: prowadził madras oraz zebrał w pobliskich madras.

Na stronie 58. autor podaje, że Prorok Mahomet wydał postanowienie, że dwie religie nie mogą funkcjonować razem w Arabii. Dalej Paul L. Williams twierdzi, że stąd muzułmanie wywodzą zasadę, że niewierni nie mogą żyć w żadnym miejscu Półwyspu Arabskiego. Można by tu dodać sprostowanie, że dopiero kalif Umar ibn al-Chattab miał sobie przypomnieć taką wypowiedź Proroka, stąd niektórzy podają w wątpliwość jej autentyczność, doszukując się raczej w tym nagłym przypływie pamięci Umara usprawiedliwienia dla prowadzonych przez niego podbojów. Nie sądzę również, żeby powszechnym życzeniem muzułmanów było pozbycie się innowierców z całego Półwyspu Arabskiego, gdzie mieszkają oni od wieków. Taka restrykcja dotyczy raczej miejsc świętych dla religii islamu – Mekki i Medyny.

W niektórych miejscach książki autor dostarcza nam bardzo szczegółowych, specjalistycznych informacji. Sądzę, że tak naprawdę niewielu czytelników w pełni je zrozumie, ale oczywiście brzmią one na tyle przerażająco, że i z racji tego niezrozumienia, i ogólnego ich wydźwięku, całkiem solidnie się wystraszą. Wystarczy przywołać takie zdanie (str. 114.): Implozja linearna zachodzi wtedy, gdy wydłużona (o owalnym kształcie) masa subkrytyczna o niższej gęstości jest kompresowana i deformowana w krytyczną konfigurację sferyczną o wyższej gęstości, poprzez zanurzenie jej w cylindrze z materiałami wybuchowymi, którego zapłon następuje z obu stron.

Książka prowokuje do paru bardzo niebezpiecznych przemyśleń i moim zdaniem dobrze, że to robi. Otóż przerażająco logiczna wydaje się motywacja działań bin Ladena, tłumaczona przez niego w przywołanym w książce wywiadzie. Bin Laden mówi prosto: skoro Amerykanie zabijają muzułmanów w Afganistanie czy Iraku, my będziemy zabijać Amerykanów. Skoro Ameryka to kraj demokratyczny i wszyscy jej obywatele wybierają rząd, który następnie wysyła na bliskowschodni front swoich żołnierzy, wszyscy obywatele są odpowiedzialni za śmierć muzułmanów. Sądzę, że po części rozumowanie takie może się wywodzić z pewnej kultury zbiorowej odpowiedzialności w świecie islamu. Wprawdzie z jednej strony każdy z nas będzie odpowiadał indywidualnie przed Bogiem za swoje czyny, ale z drugiej strony np. zachowanie mojej siostry wpływa na honor całej mojej rodziny, którego wszyscy musimy bronić. Ale to już są moje osobiste przemyślenia, na które nie czas w tej recenzji.

Ponadto autor wskazuje, ze Osama bin Laden stał się dla części muzułmanów wzorem. Przywołuje słowa pakistańskiego dziennikarza, Rahimullaha Yusufzai’ego (str.94): W świecie islamskim, w którym tak bardzo brakuje autentycznych bohaterów, Osama bin Laden wyłonił się jako nowa postać kultu. Natychmiast skojarzyło mi się to z niebezpieczną miłością części Niemców w stosunku do Hitlera. Niektórzy muzułmanie czują się zepchnięci na margines świata, poniżeni, postrzegają otaczającą ich rzeczywistość jako panoszące się królestwo Zachodu, gdzie nie ma miejsca na wartości związane z wiarą islamu, tęsknią za dawną potęga i chwałą arabskiego kalifatu. Podobnie w przededniu II wojny światowej niektórzy Niemcy czuli się poniżeni nałożonymi na ich kraj postanowieniami Traktatu Wersalskiego. Jedni i drudzy tak samo potrzebowali ikony, człowieka o niebywałej charyzmie, który porwie społeczeństwo. Wydaje się, że historii nie udało się nas nauczyć, jak bardzo niebezpieczne bywa takie zapatrzenie w jednostkę.

Paul L. Williams oskarża jednak nie tylko muzułmańskich terrorystów. Wytyka również błędy światu zachodniemu. Przez upadek naszej moralności i fakt, że np. kupujemy na potęgę narkotyki, sami finansujemy działanie grup terrorystycznych, mówi Williams. Opisuje zależności między Al-Kaidą a mafią z całego świata, m.in. Ameryki Południowej. Gdy chodzi o korzyści pieniężne, nietrudno znaleźć wspólników nawet w skrajnie obcych środowiskach.

Williams wskazuje również na liczne błędy i zaniedbania ze strony służb specjalnych USA. Podkreśla również, że bin Ladena charakteryzuje niesamowita precyzja i cierpliwość. To, że Al-Kaida nie zaatakowała, nie oznacza, że nie szykuje się do ataku. Być może oczekuje tylko na właściwy moment. O tym jak dobrze członkowie ugrupowania są zorganizowani, świadczy chociażby lista ich wytycznych, podana na stronach 219-222.

Podsumowując, książkę można przeczytać, ale należy mieć w pamięci, że jest dość tendencyjna. Wpisuje się doskonale w prąd budowania poczucia wiecznego zagrożenia. Niemniej autor zwraca uwagę na bardzo ciekawe aspekty nie tyle samych aktów terrorystycznych, co zaplecza ich organizatorów. Nie ma co ukrywać, temat, na który Williams pisze nie jest prosty, a przede wszystkim nie jest przyjemny. Stąd chyba miałabym mieszane uczucia na miejscu ukochanej autora, której zadedykował on swoją książkę...

Paul L. Williams, Al-Kaida. Międzynarodowy terroryzm, zorganizowana przestępczość i nadciągająca apokalipsa, Wydwanictwo Zyk i S-ka, Poznań 2007, tłum. Piotr Kuś

 

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej