Strona Główna arrow Polecane arrow "Tyle złości w Hebronie" - polemika z artykułem Pawła Smoleńskiego
"Tyle złości w Hebronie" - polemika z artykułem Pawła Smoleńskiego Drukuj
Rachela Tonta, wsp. Artur Bujak   
piątek, 12/10/2007

Symbol Kachu na ścianie domu w Hebronie. zdj. Rachela Tonta/EAPPIZ zaciekawieniem przeczytałam artykuł Pawła Smoleńskiego pt. „Tyle złości w Hebronie” opublikowany w ostatnim numerze Dużego Formatu. Do lektury zabrałam się z tym większym zainteresowaniem, że w pamięci miałam jeszcze debatę sprzed tygodnia, w ramach współorganizowanej przez nas (tj. Stowarzyszenie Bliskowschodnie Horyzonty) wystawy pt „Mury Hebronu”, w której udział wziął m. in. Autor tego artykułu. Szybko jednak ciekawość się gdzieś ulotniła, a pozostał niesmak i wątpliwości.

Piszę to z perspektywy osoby, która przez trzy miesiące mieszkała i pracowała w Hebronie, monitorowała checkpointy i kilka razy dziennie przemierzała uliczki Starego Miasta, znajdującego się pod izraelską kontrolą. Dla niektórych to może nie jest zbyt długi okres czasu, jednak to, co podczas tych dziewięćdziesięciu dni zobaczyłam i doświadczyłam daje mi podstawy do uznania obrazu nakreślonego w artykule przez Smoleńskiego za zniekształcony i nie oddający rzeczywistej sytuacji, jaka ma miejsce w Hebronie. Nie mogę odnieść się do treści wydanej przez Palestyńczyków broszurki, o której Smoleński pisze na wstępie: „(…) gdyby jej zaufać, okazałoby się, że nie ma bardziej upodlonego miejsca na ziemi (…) Ale nie warto wierzyć liczbom…” gdyż takowej nie widziałam i nie czytałam, nikt również nie starał się mnie przekonywać i „namawiać, bym uwierzyła”. Nie musiał…

Każdego ranka towarzyszyłam palestyńskim dzieciom w drodze do Szkoły Qurtuba, która mieści się naprzeciwko osiedla żydowskiego Beit Hadassah oraz w niewielkiej odległości od kolejnego osiedla, Tel Rumeida. Dzieciom muszą towarzyszyć wolontariusze, gdyż często były i są atakowane przez mieszkańców pobliskich osiedli. Niemalże codziennością jest, że obrzucane są kamieniami i jajkami z okien Beit Hadassah. Najtrudniejszy okres zaczyna się wraz z nastaniem wiosny. Żydowskie dzieci bawią się wtedy na ulicy Al-Shuhada, którą palestyńscy uczniowie idą do szkoły (jest to jedyny odcinek ulicy Al-Shuhada, z której mogą korzystać Palestyńczycy). Gdy nie było wolontariuszy, zabawa polegała na rzucaniu kamieniami w przechodzące dzieci i nauczycielki, kopaniu, pluciu, ciągnięciu za włosy. Mnie i dwóm innym wolontariuszkom żydowski nastolatek groził śmiercią, nie wspominając już o fizycznych atakach na innych wolontariuszy oraz pracowników TIPH-u (dwa dni po moim wyjeździe szwedzki obserwator, w czasie gdy rozmawiał z izraelskim żołnierzem, został uderzony przez osadnika dużym kamieniem w twarz – zresztą to tylko jeden z całej serii podobnych zdarzeń), czy organizacji międzynarodowych. Na porządku dziennym było to , że osadnicy nazywali nas nazistami i antysemitami. Jakoś kłóci mi się to z obrazem osadników, nakreślonym przez Smoleńskiego, według którego są to „biedni i bogobojni ludzie (…), strażnicy grobów i pamięci…” jakże inni od „fanatycznych mieszkańców miasteczek” w osiedlach żydowskich w Gazie.

Prawdą jest, że „na hebrońskim starym mieście jeden żydowski osadnik może sterroryzować dwustu Palestyńczyków” czemu jednak pan Smoleński nie wydaje się wierzyć. A jednak, w sytuacji gdy Palestyńczycy podlegają żydowskiemu prawu wojskowemu a izraelscy osadnicy – żydowskiemu prawu cywilnemu, w rzeczywistości tak to wygląda. Żołnierz może zastrzelić czy też zatrzymać Palestyńczyka – jeśli tylko uzna, iż ma do tego powód, natomiast żydowskiego osadnika – nawet gdy ten jest agresywny (a pamiętajmy, że osadnicy są uzbrojeni) – nie ma prawa aresztować (może zrobić to tylko policja). To samo dotyczy dzieci. Palestyńskie dziecko, niezależnie od wieku może zostać aresztowane, zakute w kajdanki i umieszczone w więzieniu, podczas gdy zgodnie z izraelskim prawem, dziecko żydowskie do 16 roku życia jest nietykalne. Tak więc dzieciom osadników, a w praktyce także ich rodzicom nie grożą żadne sankcje. Co najwyżej poszkodowanej osobie pozostaje złożenie skargi żydowskiemu policjantowi (na posterunku który znajduje się wewnątrz żydowskiego osiedla!), który z reguły umarza sprawę ze względu na „problem z ustaleniem tożsamości sprawcy”. Do tego dochodzą jeszcze osobiste kontakty religijnych żołnierzy z osadnikami. Parę tygodni temu świat obiegła informacja, że część żołnierzy, którzy mieli brać udział w usunięciu dwóch żydowskich rodzin, z nielegalnie przejętych palestyńskich sklepów, pod wpływem rabina Dova Liora odmówiło wykonania rozkazu. Na marginesie warto wspomnieć, iż w akcji „usuwania” tych rodzin wzięło udział 3000 żołnierzy i policjantów(!), co daje nam do myślenia o skali oporu i agresji mieszkających tam osadników. Wszystko to, jeśli dodamy do tego niekończące się checkpointy, ulice po których poruszanie się Palestyńczyków jest ograniczone albo w ogóle zabronione, godziny policyjne, składa się na obecny obraz Hebronu, miasta słusznie nazwanego przez jednego z rozmówców Smoleńskiego „najbardziej krwawiącą raną palestyńskiej duszy”.

Osadnicy mieszkający w centrum miasta i położonym na obrzeżach Hebronu osiedlu Kiriat Arba przez samych Izraelczyków określani są mianem niebezpiecznych fundamentalistów. Warte przypomnienia jest nazwisko ojca żydowskiego osadnictwa w Hebronie– rabina Mosze Levingera. Był on twórcą Gusz Emunim, ultranacjonalistycznego ugrupowania religijno-politycznego, którego celem była budowa osiedli żydowskich na obszarach okupowanych. Jakkolwiek samej organizacji trudno zarzucić działalność terrorystyczną, to właśnie z jej szeregów pochodzili późniejsi członkowie rasistowskiego, anty-arabskiego ugrupowania terrorystycznego- Kach. Zresztą jej rzecznikiem i prawą ręką przywódcy, Meiera Kachane był Baruch Marzel, mieszkający po dziś dzień ze swoją rodzina w osiedlu Tel Rumeida. Nikogo w związku z tym nie dziwią napisy w stylu „zagazować arabów”, albo symbole Kachu, przedstawiające zaciśniętą pięść na tle Gwiazdy Dawida, które z łatwością można znaleźć w Starym Mieście. Pan Smoleński symboli tych jednak nie zauważył , dostrzegł jedynie symbole „wzywające do radykalnej rozprawy z Żydami”. Zresztą Smoleński nie napisał o wielu innych rzeczach które, rzuciłyby całkiem inne światło na sytuację w mieście, które opisuje.

Nie napisał o tym, jak w 1929 roku, podczas zamieszek i masakry, w której z ręki arabów zginęło 67 Żydów, Palestyńskie rodziny udzieliły schronienia 435 Żydom, ryzykując swoim własnym życiem. Nie napisał choćby o tym, jak rodzina Shahinów przyjęła pod swój dach żydowskich sąsiadów, rodzinę Mizrachi. Aby ich uratować przed napastnikami Haja Shahin, ciesząca się poważaniem matka rodziny, wbiegła na dach domu i zrzuciła z siebie chustę oraz ubranie krzycząc: „ w imię Proroka i w imię Allaha, tutaj nie ma żadnych Żydów”, co spłoszyło agresorów. W dniu dzisiejszym potomkowie rodziny Shahinów dalej mieszkają w starym mieście i są narażeni na ataki ze strony osadników, którzy przybyli do Hebronu całkiem niedawno, bowiem zgodnie z oficjalną polityką Izraela, potomkowie rodzin żydowskich, które opuściły Hebron po zamieszkach z 1929 roku, nie mają prawa wrócić do swoich domów.

Nie wspomniał choćby o Malce Kafishy, Palestynce mieszkającej przy ulicy Al-Shuhada, która aby wydostać się ze swojego domu musi przez dach przeskakiwać na sąsiedni budynek, bo z ulicy przy której mieści się jej dom, mogą korzystać tylko Żydzi. A zaręczam, iż przypadków w których ktoś nie może wejść/wyjść ze swojego domu jest znacznie więcej.

Pominął milczeniem to, że po masakrze z 1994 roku, kiedy żydowski osadnik Baruch Goldstein (członek Żydowskiej Ligi Obronnej i zwolennik Kachu) zamordował 29 modlących się Palestyńczyków, została dla Palestyńczyków wprowadzona na kilka miesięcy godzina policyjna a przez dziewięć miesięcy nie mogli w ogóle się modlić w Meczecie Ibrahima. Równocześnie nie wprowadzono żadnych ograniczeń dla Żydów udających się na modlitwy do tego samego miejsca.

Nie napisał o tym, że każdego piątku Palestyńczycy udający do Meczetu Ibrahima, zatrzymywani są przez żołnierzy albo policję graniczną na wiele godzin pod pretekstem sprawdzenia dokumentów.

Nie uwierzył też, że „biedni osadnicy” z Hebronu, oprócz dotacji rządowych, dostają ogromne wsparcie finansowe z zagranicy. W czerwcu tego roku Haaretz opublikował raport dotyczący wydatków państwa na utrzymanie osiedli żydowskich, z których osadnicy z Hebronu tak samo korzystają. Otrzymują poza tym ogromne wsparcie od takich organizacji jak Fundusz na rzecz Hebronu, American Friends of Yeshivat Shavei Hevron, Friends of Yeshivat Nir, Friends of Yeshivat High School In Kiryat Arba, czy też chrześcijańskich organizacji jak np. Chrześcijańscy Przyjaciele Wspólnot Żydowskich. Ponadto osiedla te prowadzą swoje loterie przynoszące spory dochód (nagrodą w loterii jest nota bene mieszkanie w Kiriat Arba).Oczywiście wszystkie te darowizny są zwolnione z podatku. Osadnicy organizują również płatne wycieczki po żydowskiej części Hebronu odbywające się kilka razy w tygodniu. Warto przy tym pamiętać, iż sytuacja materialna osadników jest zupełnie nieporównywalna z biedą panującą wśród arabskich mieszkańców miasta.

Poza tym, wymaga sprostowania jeszcze jedno stwierdzenie pana Smoleńskiego, który napisał: „Nie przeczytamy w broszurze, że przez kilka lat po wojnie sześciodniowej rząd Izraela zakazywał żydowskiego osadnictwa w Hebronie, żeby nie drażnić Palestyńczyków. Przeczytamy za to, że wspiera osadnictwo.” Po pierwsze, rząd Izraela chyba nie przeszkadzał zbyt stanowczo, bo pierwsze osiedle (obecnie największe) Kiriat Arba powstało już w roku 68 (!), a oficjalnie zostało zalegalizowane w 1970 (fakt, więcej problemów było z Beit Hadassah – ale i ono w końcu się ostało jak i kolejne osiedla). Po drugie, czy autor artykułu twierdzi zatem, iż rząd Izraela nie wspiera osadnictwa? Bo treść owej broszury zdaje się odpowiadać prawdzie, biorąc chociażby pod uwagę fakt, iż z każdym rokiem liczba osadników rośnie a nie maleje.

Niestety czytając artykuł „Tyle złości w Hebronie” nie sposób mi było odeprzeć natrętnej myśli, iż mam do czynienia z kolejnym artykułem pisanym pod konkretną tezę – obciążającą w równym stopniu współodpowiedzialnością obie społeczności za obecny stan rzeczy. „Kilkuset ludzi terroryzuje kilkadziesiąt tysięcy. Ale wcześniej kilkadziesiąt tysięcy zabiło kilkudziesięciu i wygnało kilkuset. A potem jeden zabił kilkudziesięciu. A potem kilkudziesięciu zabiło kilku”. Niestety teza ta jakkolwiek ładna i politycznie poprawna, ma niewiele wspólnego z sytuacją w tym mieście. Nie zapominajmy, że od 1967 roku to Palestyńczycy, nie Żydzi pozostają pod okupacją i w żaden sposób masakra sprzed ponad osiemdziesięciu lat - ze wszech miar godna potępienia - nie może usprawiedliwiać tego co dzieje się z Palestyńczykami w tym miejscu, od lat przeszło sześćdziesięciu. Poza tym, Smoleński przytaczając opinie i informacje przekazane przez Palestyńczyków czyni to w sposób ironiczny, dezawuując je już na wstępie. Występujące w tekście określenia takie jak „ponoć”, „można w to uwierzyć”, „dowiem się jeszcze że” dotyczą tylko relacjonowania opisów przekazywanych przez Palestyńczyków. Dane i fakty dotyczące Żydów podawane są z całą mocą i bez cienia wątpliwości (Powiedzmy słowo o osadnikach żydowskich. Są biedni). Wszystko to powoduje, iż czytając o Hebronie, mieście ciągle mi bliskim, mam przed oczyma kompletnie innym obraz, niż ten który zapamiętałam. Nie twierdzę, iż mam monopol na rację, ale to co wyczytałam w „Tyle złości w Hebronie” w moim głębokim odczuciu nie przybliża czytelnikom wcale dramatu tego miasta.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
hammudi  - brednie   |2007-10-14 11:26:45
jak zwykle smolenski blysnal "wyborczym" obiektywizmem. zdaziwiajace,
jak wielu intelektualistwo izraelskich jest zdolnych do przedsztawiania w swoim
kraju rzeczywistego wymiary konfliktu palestynsko-zydowski ego, a jak zaciekle
niektorzy protagonisci potrafia w polsce zaciemnic obraz, na korzysc ktorejsc ze
stron. smolenski nie zna ani jezyka, ani kultury arabskiej, co nie przeszkada
jemu i innym medrcom w typie odeszlych na szczescie do lamusa - nowakowskiego
czy mroziewicza wypowiadac niezwykle odwazne opinie.tacy ignoranci, prostacy,
prezentujacy brak pokory, wioda dzis niestety prym w dyskusji publicznej.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej