Strona Główna
Liban oczami jego mieszkańca Drukuj
czwartek, 11/10/2007

Centrum Bejrutu, Place de l'Etoile (zdjęcie pochodzi ze strony: www.dinosoria.com)Niewątpliwie mam szczęście. Mój przyjaciel to naprawdę wspaniały człowiek. Ale prócz wielu zalet, które niewątpliwie posiada i o których mogłabym długo opowiadać, jest również w połowie Libańczykiem. A to stwarza pewne korzyści nie tylko dla mnie osobiście, ale i dla Czytelników Arabii...

Kamil ma 23 lata. Do Libanu wyjechał mając 3 lata. Niedługo potem wojna sprawiła, że wraz z rodziną wyjechał do Francji. Wrócił ponownie do Bejrutu, mając lat 9. Mieszka tam nieprzerwanie do tej pory.
Oto wywiad, do którego go namówiłam. Odpowiada w nim na moje pytania o Liban. Nie jest to wywiad na temat polityki, wojen czy gospodarki. Pytałam Kamila o to, co wydawało mi się najbardziej interesujące dla przeciętnego człowieka – o życie w Libanie.

Co byś w pierwszej kolejności pokazał komuś, kto przyjechał do Libanu?
Downtown (centrum Bejrutu), ruiny w górach typu Baalbeck, Rezerwat Cedrów i oczywiście restauracje oraz kluby. Choć w Downtown nie ma teraz czego oglądać, bo rozłożone są tam namioty protestujących przeciwko rządowi, którzy właściwie najnormalniej w świecie sobie tam żyją.

Jak to żyją?
Normalnie. Przez to wokół Downtown są ogromne korki, bo pozamykano tam drogi. Rozwój gospodarczy jest wolniejszy, restauracje i sklepy są zamykane, bo mają duże straty (nie mają klientów).
Z drugiej strony namioty są puste w dzień i nie wiem czy ktoś tam w ogóle śpi w nocy. Nigdy tego nie sprawdzałem...W ogóle te namioty nie służą już temu celowi, dla którego zostały postawione. Teraz ludzie chodzą tam np. palić fajkę wodną. Można powiedzieć, że bawią się trochę we współczesnych nomadów...

Jakiego miejsca w Libanie byś nigdy, przenigdy nie pokazał odwiedzającemu go turyście?
Przedmieście Ouzai – tam, gdzie są biedne domy i biedni ludzie. I Dahie. To też przedmieście.

Co można robić w Libanie, czego absolutnie nie da się zrobić w Polsce?
W Polsce już się to zmienia, a w Libanie nadal możesz tak zagadać z policjantem, żeby nie dostać mandatu. No i jednego dnia możesz i pojeździć na nartach, i popływać w ciepłym morzu.

Czy poza zielenią coś jeszcze uderza Cię w polskim krajobrazie w pierwszej chwili po przylocie tutaj?
Porządek, organizacja w mieście. Choć najlepiej, gdyby Libańczycy nauczyli się tego od Niemców – oni wiodą w tym prym.

A czego Polacy mogliby się nauczyć od Libańczyków?
Elastyczności i otwartości.

Co byś nazwał narodową wadą Libańczyków?
Brak organizacji. A z tym się wiąże brak odpowiedzialności np. za ochronę środowiska, stan miasta, ruch drogowy...

Libańczycy czują się bardziej Arabami czy Europejczykami?
Większość czuje się bardziej Arabami, są z tego dumni. Ale są i tacy, choć to mniejszość, którzy są pro-amerykańscy i popierają politykę Busha, niektórzy mają amerykańskie obywatelstwo. Są i zdrajcy, którzy są informatorami dla Mossadu.

Jest jakiś sport, w którym Libańczycy osiągają sukcesy?
Koszykówka. Grają 2. raz z rzędu w Pucharze Świata (lata 2002 i 2006). Pokonali Francję w sierpniu 2006 (wynik 74-73). Libańczycy się nie dali i zdobyli 2 punkty w końcówce meczu. Wygrali jednym punktem różnicy. Było to dość symboliczne zwycięstwo, bo miało miejsce kilka dni po zakończeniu wojny. To był symbol, że Liban się podniesie. Ludzie tutaj bardzo się cieszyli z tej wygranej.
Natomiast w piłkę nożną Libańczycy grają beznadziejnie. Na 208 państw w międzynarodowym rankingu z września tego roku, są na 144. miejscu (dla porównania: Polska plasuje się na miejscu 16.).
Jeszcze co do sportu – Bejrut jest kandydatem na organizatora Olimpiady Letniej w 2024 roku. Został stworzony projekt Sannine Zenith, który przy pomocy 1.2 biliona dolarów ma przygotować miasto do takiego przedsięwzięcia. Nie wiadomo jednak, czy ze względu na obecną sytuację kraju Komitet Olimpijski będzie nadal brał Bejrut pod uwagę.

Czego brakuje w Libanie?
Dyscypliny, dobrej organizacji, odpowiedzialności, zamiłowania do porządku. Ludzie nie szanują tu też niektórych ważnych praw, jak np. prawa autorskiego. Wszędzie można znaleźć sklepy, które nie kryją się ze sprzedawaniem pirackich kopii oryginalnych albumów czy dvd . Programy komputerowe też są kopiowane, pomimo ze istnieje siedziba Microsoftu w Downtown. Poza tym mamy tutaj ogromną korupcję. Znacznie większą niż w Polsce.

Czy w Libanie słucha się raczej muzyki zachodniej czy arabskiej?
Mniej więcej pół na pół. Młodzież lubi i zachodnią, i arabską. Starsi wolą chyba arabską.

Gdzie bawią się młodzi Libańczycy?
Jak młodzi wszędzie na świecie – w klubach. Najsłynniejsze ulice klubowe to Monot i Gemmayzeh. Latem także na imprezach na plaży. Nad morzem jest klub dla bogatszej młodzieży, nazywa się SkyBar. Ja tam jednak nie chodzę, bo to miejsce pełne jest snobów. Poza Bejrutem jest też miasteczko, 40km na północ, gdzie jest tez dużo klubów, byłem tam 2 razy na imprezach Trance.

Czy w Libanie trzeba oszczędzać wodę? Myślicie o tym przy codziennych czynnościach jak gotowanie czy mycie się?
Ogółem nie. Ludzie nie oszczędzają wody i mają z nią problemy. A przecież każdy z nas powinien w dzisiejszych czasach o tym myśleć, bo wody pitnej jest coraz mniej. Libańczyków też ktoś powinien w tej kwestii uświadomić, zwłaszcza, że w naszym regionie wojny toczone są także z powodu wody.
Liban jest bogaty w słodką wodę. Ma największe jej zasoby w tym regionie. Jest dużo źródeł i rzek, które mają swój początek w górach. Tyle że ta woda jest źle zagospodarowana.
Bejrut leży na skale z wodą. W ogóle „Bejrut” znaczy „studnie” (od słowa „bir” czyli „studnia”) – nazwę tę nadali miastu Fenicjanie. Dużo domów tutaj ma własne ujęcia wody, własne studnie. Tyle że ta woda czerpana spod miasta jest lekko słona i nie nadaje się do picia. Używa się jej zatem tylko do mycia. Właśnie z powodu źródeł wody pod miastem niemożliwe jest wybudowanie w Bejrucie metra.
W górach też są źródła, z których bierze się wodę w butelkach.

Jak ubierają się ludzie w Libanie? Raczej w zachodni sposób? Czy często zobaczyć można dziewczyny w hidżabach?
Znaczna większość w zachodni sposób. Dziewczyny pokazują sporo ciała w klubach. Bywa, że także na ulicach. Ale te w chustach też się zdarzają. W Libanie jest ich jednak mniej niż gdzie indziej w krajach arabskich.

W jakim stylu urządzonych jest większość domów, w których bywałeś w Libanie? W arabskim?
Widziałem tylko jeden dom z orientalnymi dekoracjami, to mieszkanie mojego kolegi Ibrahima. Inni znajomi mają „zachodnie domy” czy mieszkania, niektórzy mają przecież również nie-arabskie pochodzenie.

Jak wygląda zima w Libanie?
Jest bardzo łagodna. Ostatnio chodziłem w krótkim rękawku od grudnia do lutego.

Jak wyglądają w takim razie Święta Bożego Narodzenia?
Tak samo jak w Europie, tylko śniegu nie ma.

To już nie ten klimat...
No nie. Ale Święta odbywają się tak samo. Kościół, kolacja rodzinna, prezenty, choinki.

Liban to kraj wielu religii. Czy to jakoś wpływa na relacje między wami? Czy muzułmanie lubią się bardziej z muzułmanami, a chrześcijanie z chrześcijanami?
Wśród moich znajomych czegoś takiego nie ma. Nie liczy się religia. Może po prostu umiem sobie dobierać towarzystwo? Ogółem w Libanie jest więcej muzułmanów niż chrześcijan, myślę, że jest ich jakieś 60-65%. Co do moich znajomych, to nie wiem, jak ta proporcja wygląda, bo nigdy nie interesowało mnie ich wyznanie.

W Twoim domu jest Koran?
Nie ma ani Koranu, ani Biblii.

Których swoich sąsiadów lubią Libańczycy najmniej, a których najbardziej? Oczywiście wg Ciebie, a nie jakichś badań statystycznych.
Najmniej Izrael. Najbardziej, Cypr, Jordanię, Arabię Saudyjską, Dubaj (chociaż to nie sąsiedzi), bo dużo ludzi z tych krajów przyjeżdża tutaj na wakacje albo na studia, albo do pracy - i to przez cały rok.
Z tymi przybyłymi studentami dobrze nam się bawi. Jest wśród nich także trochę Palestyńczyków.
A jeśli chodzi o badania statystyczne, to ogółem ostatnio badano populację Libanu w 1932 roku...

Czyli lubicie ich, bo przyjeżdżają i dzięki temu zarabiacie ? Czy dlatego, że ich znacie dzięki temu, że przyjeżdżają?
To zależy od punktu widzenia. Dla biznesmenów najważniejszy jest ten pierwszy powód, dla innych raczej ten drugi. Choć z drugiej strony to często tylko turyści. Przyjeżdżają, bo to bardzo fajny kraj, a młodzież... może tu pić alkohol.

A gdzie Libańczycy jeżdżą na wakacje?
Ci, którzy mają drugie obywatelstwo, jeżdżą do swojego drugiego kraju. Ale ogółem jeżdżą po całym świecie: do Ameryki, Kanady, Brazylii, Europy (a głównie Francji, Niemiec, Anglii i wydaje mi się, że także do Hiszpanii), również do Australii. Nie znam jednego ulubionego kierunku.

Czy Libańczycy wiedzą cokolwiek o Polsce?
Tylko ci, którzy mają żony Polki. Inni słyszeli o polskiej wódce. I niestety dla większości, młodych szczególnie, Polki podobnie jak Rosjanki, Ukrainki itd. to głównie obiekty seksualne, bo są uważane za atrakcyjne. Niektórzy wiedzą o Solidarności i sposobie, w jaki Związek Radziecki został pokonany.

Jak wygląda Twój typowy dzień w Libanie?
Uniwersytet, obiad, spanie, nauka, jeśli muszę się czegoś uczyć, spotkanie ze znajomymi, Internet. Ale nie codziennie spotykam się ze znajomymi.

Spanie... Czy wszyscy w Libanie urządzają sobie siestę ? Śpią po pracy albo szkole?
Nie wszyscy. Ja po prostu kocham spać.

Co zazwyczaj jesz w domu – potrawy arabskie czy polskie?
Tutaj nie ma zwyczaju jedzenia dwóch dań na obiad, ale my jemy. Stąd mój obiad jest zawsze trochę polski, bo jem zupę. A drugie danie jest nieraz polskie, a nieraz libańskie, częściej libańskie.

Te arabskie dania to np. co?
Kafta, kibbi, kousa, malfouf, tabboule, fatoush...

Jaka jest główna różnica w kuchni libańskiej i polskiej?
Danie jest z reguły bardziej kolorowe, w takim sensie, że dodaje się np. więcej składników do sałaty. Ogółem używa się większej ilości składników, zwłaszcza jarzyn. Samych potraw też jest więcej.

Dziękuję Ci za wywiad.
Nie ma za co.


P.S Odpowiedzi Kamila wynikają z jego subiektywnych odczuć i interpretacji otaczającej go rzeczywistości. Mogą one pokrywać się z rzeczywistością w mniejszym lub większym stopniu. Nie mogą być też traktowane jako reprezentatywne dla większości Libańczyków. Wywiad ten ma na celu przekazanie Czytelnikom, jak wygląda Liban z perspektywy jednego z jego mieszkańców i jako taka relacja ma być traktowany – nie zaś jako źródło wiedzy na temat tego państwa.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
hammudi  - mukalama   |2007-10-12 10:26:09
rzeczywiscie, odczucia zazwyczaj bywaja subiektywne, a co do kolegi, to szkoda
ze nie powiedzial o wielu innych ciekawszych niz kluby, rzeczach. mozna go bylo
chyba bardziej za jezyk pociagnac ;-0 niemniej fajnie ze ktos wreszcie podjal
taka inicjatywe. warto by w przyszlosci zamieszcac takie wywiady z arabami z
roznych zakatkow, chyba podniosloby to atrakcyjnosc strony ...
MartaMinakowska  - Jakby ktoś chciał spytać...   |2007-10-12 14:12:35
No dobrze, dobrze...Zawsze są subiektywne, ale to przez to, że chciałam się
możliwie maksymalnie "ubezpieczyć" ; przed wszelakimi komentarzami typu
"a ja to się nie zgadzam, że to jest najlepsze miejsce w Libanie, to
nieprawda". Za język starałam się ciągnąć, ale mogę jeszcze
"dociągnąć" Jeśli ktoś chciałby spytać o coś konkretnego, to proszę
podać w komentarzu pod wywiadem. Jeśli Kamil będzie znał odpowiedź, to dam znać
Piotr  - Uwaga   |2007-10-16 08:05:01
Liban to cudowny kraj. W tym roku czyli 2007 byłem tam jako turysta. Wiele razy
usłyszałem - "Witajcie w Libanie". Dla tych, którzy interesują się
zabytkami, zwłaszcza okresem starożytnym to "raj na ziemi". Chociaż się
bałem - było dość bezpiecznie. Polecam ten kraj. Mieszkając w hotelu można być
obwiezionym każdego dnia przez firmę turystyczną po miejscach, które chce się
zwiedzić - około 60 dolarów za dzień wycieczki i posiłek. Niech żyje piękny
LIBAN.
Arbre  - komentarz   |2007-10-17 10:37:41
tak a propos tego co wiedza o polsce libanczycy...
stras znie rozszmieszyla
mnie kolezanka ktora uwazala ze spaghetti bolognese to nasza narodowa potrawa
to chyba przez polska=bolanda

ale i tak liban rzadzi
pozdrowienia
Karol  - Liban   |2007-10-20 03:41:08
Fajny wywiad. Chciałbym częsciej czytać coś podobniego. Byłem kiedyś w tym kraju
jest rzeczywiście bardzo interesujący.
MartaMinakowska  - Już wkrótce...   |2007-10-20 11:39:20
Życzenie Czytelników jest dla mnie rozkazem Prawdopodobnie już wkrótce zrobię
kolejny wywiad. Ale nie powiem, o jakim kraju
Elżbieta   |2008-02-05 13:32:31
Być a mieszkać to dwie różne sprawy.
Może teraz autorka wygrzebałaby jakąś
przyjaciółkę z Libanu i zamieściła artykuł pt. "Liban oczami jego
mieszkanki"? One inaczej widzą Liban, im niewiele wolno....
Marta Minakowska   |2008-02-05 13:41:08
W ogóle uważam, że powinnam też zrobić wywiad z Arabką z jakiegoś kraju
arabskiego, niekoniecznie z Libanu, bo oczywiście, że perspektywa kobieca jest
jeszcze trochę inna. Tylko że to nie takie proste - z kobietami trudniej
nawiązać kontakt. Już prawie miałam no oku Jordankę, ale niestety, wpierw się
zgodziła, potem zrezygnowała. Ale mam nadzieję, że mi się w końcu uda
klara  - bylam i widzialam   |2007-11-25 11:55:58
bylo bardzo fajnie tylko za goraco prawie 40 stopni w cieniu . :p :p :p :roll
shamashim   |2008-06-10 20:21:24
Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego powyższy twór został nazwany wywiadem,
ponieważ koncepcja wywiadu jest trochę inna - wywiad to rozmowa a nie czytanie
zapisanych wcześniej na kartce pytań niezależnie od odpowiedzi. Jak już
odpowiadającemu zdarzyło się rozpocząć ciekawy temat, prowadząca natychmiast
ucinała wątek i przechodziła do kolejnego ze swoich odkrywczych pytań z cyklu
"co lubisz w Libanie?" albo "czy w Libanie jest ładnie?". A
pytanie: "Których swoich sąsiadów lubią Libańczycy najmniej, a których
najbardziej?", po prostu zwaliło mnie z nóg, zwłaszcza w obecnej sytuacji, w
jakiej znajduje się Liban. Chociaż pytania "Jak wygląda Twój typowy dzień w
Libanie?" albo "Spanie... Czy wszyscy w Libanie urządzają sobie siestę ?
Śpią po pracy albo szkole?" są jeszcze lepsze... Większość Libańczyków jest
mentalnie Europejczykami, zadawanie im takich pytań jest więc nie na
miejscu.
"Czy poza zielenią coś jeszcze uderza Cię w polskim krajobrazie w
pierwszej chwili po przylocie tutaj?" - doprawdy, tak jakby w Libanie nie
było ani skrawka zieleni... Czy nie ma na tym portalu kogoś, kto filtruje
artykuły i dopuszcza je do publikacji?
Autorka w komentarzach wspomina o
kolejnych tego typu tekstach - Boże uchowaj...
shamandar   |2008-06-10 20:44:36
Nareszcie właściwy ogląd sytuacji. Gratuluje przedmówcy.
kgs   |2008-06-10 20:56:31
no proszę - ni stąd ni zowąd po ponad pół roku pojawia się w ciągu 20 minut
dwóch komentatorów o tych samych poglądach, piszących bodaje tego samego adresu
IP. Gratuluję koincydencji
Marta Minakowska   |2008-06-11 13:24:01
Cóż, jednym się podoba, innym się nie podoba. Jeśli się nie podoba, zalecam nie
czytać kolejnych moich tekstow - w końcu nikogo do tego nie zmuszam. Natomiast
argumentacji, dlaczego np. zadawanie pytań o siestę jest nie na miejscu
kompletnie nie rozumiem. Mentalnie są Europejczykami - ok i co w związku z tym?
Są kraje europejskie, w których siesta jest. Podobnie są takie, w których jej
nie ma. Zaś co do pytania o zieleń... Tak, o zieleni ZAWSZE mówią osoby, które
znam, które z Libanu przylatują do Polski. Jest pod tym względem duża różnica
między tymi krajami. Ogółem to nie miał być setny tekst na temat skomplikowanej
sytuacji politycznej Libanu, a coś lekkiego i przyjemnego, co się łatwo czyta,
mówi coś o prozaicznych, codziennych sprawach. I "twór" ten nie był
czytaniem z kartki przygotowanych wcześniej pytań, mogę o tym zapewnić.
sham&sham   |2008-06-10 22:14:45
Zdarza się czasem coś takiego jak bezprzewodowa sieć internetowa i dwie osoby o
podobnych poglądach mieszkające pod jednym dachem.
Co do koincydencji - ja z
kolei, jako zwolennik słów rdzennie polskich, gratuluję przeintelektualizowa nia
stylu i polecam zapoznanie się z opinią ta ten temat prof. Ludwika Stommy.
Pozdrawiamy serdecznie.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej