|
We wczorajszym frankofońskim dzienniku Le Soir i flamandzkim dzienniku De Standaard, Mer Brukseli, Freddy Thielemans, tłumaczy dlaczego nie wyraził zgody na demonstrację „Przeciwko islamizacji Europy”, którą przywódcy otwarcie anty-muzułmańskiej międzynarodówki - Stop Islamizacji Europy (ang. Stop Islamisation of Europe – odtąd SIOE) – chcieli zorganizować w stolicy Belgii 11 września 2007, to jest w szóstą rocznicę zamachów terrorystycznych na Nowy Jork i Waszyngton.
W liście mera do belgijskich gazet można przeczytać między innymi, iż jego decyzja o zakazie demonstracji została podjęta na podstawie raportu służb bezpieczeństwa, które spotkały się z jej organizatorami i stwierdziły, iż „planowana demonstracja w swej naturze ma na celu zakłócenie porządku publicznego, które może doprowadzić do zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i dóbr.”
Ponadto w liście mera opublikowanym na łamach Le Soir i De Standaard czytamy, iż „wybranie symbolicznej daty 11 września jako momentu dla zorganizowania tego typu wydarzenia ma ewidentnie na celu utwierdzenie rzekomego bezpośredniego związku pomiędzy działaniami muzułmańskich terrorystów, z jednej strony, i religią - islamem i całą wspólnotą muzułmańską, z drugiej strony”.
Freddy Thielemans uważa, iż propagowanie takich stereotypów nosi znamiona nawoływania do dyskryminacji i nienawiści wobec wszystkich muzułmanów, a także osób które poczuwają do więzi kulturowej z islamem. Jednocześnie przypomina, iż tego typu działania są zakazane przez wiele aktów prawnych, których Belgia jest stroną. Daje również przykład zastosowania prawa antydyskryminacyjnego w stosunku do grup propagujących podobnego typu stereotypy. Skrajnie prawicowa partia flamandzka Vlaams Blok, została w kwietniu 2004 uznana przez sąd w Gandawie za partię rasistowską, co zmusiło ją do zmiany nazwy na Vlaams Belang (Niderl. Flamandzki Interes).
Na końcu swego listu Freddy Thielemans zauważa, iż trzonem tożsamości brukselskiej są tolerancja, kompromis, zróżnicowanie, oraz niechęć do ekstremizmów. Dodaje również w nieco patetycznym tonie, iż jest pewien, że Brukselczycy nie chcieliby uczynić ze swego miasta "stolicy nienawiści".
SIOE, która chciała zorganizować demonstrancje tworzą między innymi brytyjska organizacja „No Sharia Here”, niemiecka ”Pax Europa” i duńska „Stop Islamificering Af Danmark”. Na stronach SIOE można przeczytać między innymi iż “islam i demokracja są wzajemnie niekompatybilne”, oraz że „nie istnieje coś takiego jak islam umiarkowany”.
Obawy mera i służb bezpieczeństwa o zakłócenie porządku publicznego łatwiej zrozumieć pamiętając o tym, iż Bruksela z ponad 160 tysiącami muzułmanów (ok. 16,5 procent wszystkich mieszkańców Stołecznego Regionu Brukseli) jest jednym z najbardziej muzułmańskich miast Europy. Najliczniejszą grupę muzułmańską stanowią osoby pochodzenia marokańskiego (ok. 130 tysięcy osób). Nie bez kozery więc Bruksela jest przez niektórych badaczy populacji muzułmańskich i zróżnicowania etnicznego w Europie nazywana mianem Marokseli.
PS.
Więcej informacji na temat muzułmanów w Brukseli można znaleźć w moim artykule pt. „Historia się jeszcze nie skończyła” na stronach Polskiego Radia.
Więcej informacji na temat flamandzkiej skrajnej prawicy można znaleźć w moim artykule pt. „Pogrzebać Belgię” na stronach Polskiego Radia.
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -