Strona Główna
Reakcja muzułmanów i świata zachodniego na upadek kalifatu jako potwierdzenie istnienia ummy Drukuj
niedziela, 12/08/2007

fragment pracy pt. Reakcja muzułmanów i świata zachodniego na upadek kalifatu jako potwierdzenie istnienia narodu muzułmańskiego (ummy) – Część I

Świtem 4 marca, po modlitwie, w towarzystwie żony, syna i dwóch przerażonych księżniczek, ostatni kalif wsiadł do dawnego samochodu Vahideddina. Zanim kierowca zapuścił silnik, rzucił zebranym: „Oświadczam wam, że nie zrobiłem nic złego mojemu narodowi i nigdy tego nie zrobię. Przeciwnie, zawsze, aż do mojej śmierci i później, będę się modlił do Allaha o jego wywyższenie. Kiedy siadał w samochodzie, po jego twarzy spłynęło kilka łez.[1]

Ostatnie trzęsienie ziemi wywołało religijne poruszenie pośród muzułmańskiego chłopstwa. Przypisywali oni te katastrofy ostatniemu posunięciu rządu (mianowicie odrzuceniu przez niego islamu jako religii państwowej).[2]

I. Wstęp

Niechęć do państw Ententy dawała o sobie znać przez całe następne stulecie, przekształciwszy się ostatecznie w ogólną niechęć świata muzułmańskiego do Zachodu. Próby(...)zniesienia kalifatu, podjęte przez lorda Curzona, stały się pierwszym zarzewiem potencjalnego buntu muzułmanów[3].

Ważność problematyki poruszonej w pracy bierze się stąd, że współczesna historia świata muzułmańskiego[4] w dużym stopniu jest tworzona przez Zachód[5]. W jego kręgach naukowych buduje się tą wersję historii widząc sprawę jednostronnie i w ten sposób utrwalona zostaje jako obowiązująca. Nie oznacza to, że w świecie muzułmańskim nie powstają państwowe czy narodowe historie. One są tworzone.[6] Przedmiotem moich rozważań jest właśnie historia widziana oczyma muzułmanów[7], która przeważnie „istnieje” poza sferą uznaną za „naukową”.

Chciałbym tu zwrócić uwagę na pewien fakt - jeżeli ktoś chce poznać historię świata muzułmańskiego, czy „myślenie” o przeszłości[8] samych muzułmanów – jest to bardzo utrudnione.

Praca jednak nie będzie traktować o historii sensu stricte. Ona jedynie posłuży tu do próby odtworzenia postawy pewnej części muzułmanów wobec jednego wydarzania – upadku kalifatu. Ta zbiorowość posiadająca określone stanowisko względem historii, stanowi, jak sama mniema, naród (ar. ummah[9]).

Nasuwa się zatem pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć: Czy w świecie muzułmańskim oprócz powstałych współcześnie grup narodowościowych, istnieje jeszcze, niezauważany, pomijany, starszy i odrębny naród.[10]?

Okres przed upadkiem państwa osmańskiego to czas dominacji w świecie muzułmańskim jedynego uznanego przez islam narodu – ummy. Osmanie od 1517 roku[11] twierdzili, że stoją na jego czele.[12] Religia islamu, zaś, była ideologią państwową. W wyniku zmian, jakie zaszły po I wojnie światowej - zaniku państwa osmańskiego, z narodu muzułmańskiego wyłaniają się nacje w zachodnim znaczeniu tego pojęcia[13]. Nie jest to jednoznaczne jednak z tym, że umma przestaje istnieć. Naród jednak nie ma państwa.

Posiada natomiast własną historię. I tu zarysowuje się pewien problem. Jeżeli przyjmiemy założenie, że obiektywna prawda o niej nie istnieje[14], to dopiero wtedy możemy traktować historię muzułmańską, tworzoną przez samych muzułmanów, na równi z dziejami tegoż samego świata, tworzonymi przez narodowych[15] i zachodnich historyków.

Adam Mickiewicz w swoim genialnym, i jak sądzę, niedocenianym utworze poruszył także kwestię pisania historii:

A pomyślałem w duszy: - cóż są gminne dzieje?

Popiół, w którym zaledwie iskra prawdy tleje;

Hieroglif mchem zarosłe zdobiący kamienie;

Napis, którym spowite usnęło znaczenie;

Odgłos sławy, wiejący przez lat oceany,

Odbity o wypadki, o kłamstwa złamany,

Godzien śmiechu uczonych: lecz nim się zaśmieje,

Niechaj powie uczony, czym są wszystkie dzieje?[16]

Nie jest w takim razie czymś obrazoburczym dla nauki porównywanie dzieł naukowych do – jak to ujął Adam Mickiewicz - „gminnych dziejów”. Historię się tworzy w różnym otoczeniu, tak gminnym, jak i naukowym. Wiarygodność przytaczanych faktów jest w obu przypadkach taka sama.

Zrozumienie tego faktu pozwala zachodniemu odbiorcy przyzwolić na „równouprawnienie” różnych wersji tej samej historii. Przyjęcie takiej perspektywy zaś sprawia, że na nowo odczytuje on przeszłość, minione wydarzenia, z którymi, jak mu się dotąd wydawało, był w mniejszym lub większym stopniu zaznajomiony.

Okaże się wtedy, że zachodnie potęgi kolonialne nie mogą uciec od odpowiedzialności za obalenie dawnego porządku świata muzułmańskiego. Wielu muzułmanów usiłuje uwolnić się nie tylko od militarnej dominacji wrogiego sobie świata, ale i od jego wersji historii.

Nasz muzułmański świat próbował tego samego poniżenia i upokorzenia przez ponad osiemdziesiąt. Jego synowie byli zabijani. Ich krew była przelewana. Jego meczety są atakowane - i nikt tego nie słyszy, i nikogo to nie obchodzi.[17]

Rodzi się pytanie o postrzeganie w świecie zachodnim i muzułmańskim ważnego momentu historycznego czyli upadku kalifatu (osmańskiego), a zarazem samego pojęcia państwowości w islamie.

Jestem przekonany, że ten moment dla historyków nowych (post osmańskich) narodów i zachodnich badaczy, zarówno historyków, jak i orientalistów - stanowi jedynie pewien mało znaczący epizod. Nie poświęca mu się zbyt dużej uwagi, pomimo tego, że dla wielu muzułmanów stanowi on punkt zwrotny w historii ich narodu. Ponadto, jak sądzę, zauważyć można pewną zgodność pośród muzułmanów, zwłaszcza co do pojęcia kalifatu i związanej z nim historycznej rzeczywistości. Uważam, iż tą zgodność celowo lekceważy się w zachodnim dyskursie na temat świata muzułmańskiego.

Opiszę więc upadek kalifatu osmańskiego – jak nazywają to państwo muzułmanie i „imperium tureckiego”[18] – jak to się przyjęło określać na Zachodzie. Już różnica w nazewnictwie ukazuje dychotomię w postrzeganiu dziejów.

W swoich rozważaniach powoływać się będę nie tylko na literaturę naukową, ale i na informacje zawarte w różnego rodzaju mediach. Przy próbie ukazania stosunku muzułmanów i zachodniej sfery kulturowej do pojęcia kalifatu – okazują się one być niezbędnym źródłem informacji. Odwoływać się zatem będę do zachodniej prasy. W niej to – w doniesieniach, relacjach pisanych tuż po upadku państwa osmańskiego i w tekstach pisanych w osiemdziesiąt lat po tym wydarzeniu – widać wyraźnie, że temat ten jest nadal bardzo ważny.

Demonizacja w zachodniej sferze kulturowej, myślenia o państwowości występującego w dyskursie religijnym muzułmanów, stanowi dla mnie asumpt do głębszego nad nim zastanowienia. Wołanie muzułmanów o przywrócenie kalifatu w czasach nam współczesnych dowodzi jak bardzo historia wiąże się z teraźniejszością.

Janusz Danecki, polski arabista, napisał[19]:

Jedyną szansą dla panislamistów[20], zwolenników koncepcji narodu muzułmańskiego, była Turcja (!) Osmańska uważana za dziedzica kalifatu, a zatem tradycyjnego państwa muzułmańskiego.

Sądzę, że jest to błędne założenie. Idea kalifatu przetrwała państwo osmańskie. W świecie muzułmańskim, w dyskursie religijnym, pojawia się postulat ustanowienia na nowo kalifatu.

Sprzymierzeńcom nie zależy wcale na tem, by władza ta, skupiająca siłę muzułmańskiego świata, jeśli już nie militarną, to moralną była ześrodkowana w jednym ręku. Kalif będący chociażby tylko moralnym wyrazicielem idei muzułmańskiej, byłby przecież dla Zachodu,nad Wschodem islamicznym panującego , siłą niepożądaną. Sama bowiem idea kalifatu jest połączeniem pierwiastków nie godzących się z przewagą obcą...[21]

II. Omówienie stosowanych pojęć i wyobrażeń

Czemu wciąż najeżdżacie na kraje muzułmańskie – spytał Karim Acar, krawiec z centrum Stambułu. Ja już tego nie dożyję, nie zobaczę tego i moje dzieci również tego nie dożyją; ale pewnego dnia może dzieci moich dzieci zobaczą, jak ktoś ogłasza się kalifem... [22]

Kalifat to słowo, które w ostatnim czasie wywołuje dużo emocji. Po latach przemilczania „wyszło” poza gabinety: naukowe i rządowe. Dało o sobie znać opinii publicznej nieświadomej, tak naprawdę, na czym polega problem. Traktowanie państwa muzułmańskiego – kalifatu jedynie w aspekcie historycznym - jest błędem. Należy zająć się również jego oddziaływaniem na teraźniejszą rzeczywistość. Słowo kalifat staje się słowem konceptem, który ma pejoratywny wydźwięk w zachodnim, wykreowanym postrzeganiu islamu. Kojarzony z naukową fantazją, pojęciem, fundamentalizmem muzułmańskim, uosabia wszelkie złe cechy, które zgodnie są ostro zwalczane przez świat zachodni. Utożsamianie z nimi kalifatu prowadzi do tego, że staje się on wykluczony z publicznej dyskusji. W świecie muzułmańskim, od czasu powstania państw i historii narodowych, będących bezpośrednim rezultatem polityki potęg kolonialnych względem tego świata, mówienie o kalifacie może spotkać się z dwoma reakcjami. Przywoływanie go jedynie w kontekście chwalebnej, muzułmańskiej przeszłości, jest tolerowane, ponieważ nie stanowi to żadnego zagrożenia. Jednak, kiedy wypowiada się to słowo w kontekście wyrażenia pragnienia, by powróciła władza muzułmańska, postrzega się to jako akt przestępczy. Grozi za to surowa kara, którą wymierza w przekonaniu „muzułmańskiej ulicy”[23] i nie związanych z władzą uczonych – tyran, narzucony, utrzymywany przy życiu i uznawany na stworzonej, wykreowanej przez zachodnie rządy arenie międzynarodowej.

Ogromne wojska, bitne generały,

Policje - tajne, widne i dwu-płciowe -

Przeciwko komuż tak się pojednały?

- Przeciwko kilku myślom... co nienowe![24]

Można nabrać przekonania, że autorzy używają wyrażenia fundamentalizm muzułmański zawsze, kiedy muzułmanie - swoim zachowaniem - nie odpowiadają ich oczekiwaniom. Wyraziciele i głosiciele myśli, które są obce uznanej wizji świata i historii nazywani są fundamentalistami. Czy istnieje jednak coś takiego, jak ten - nieokreślony przecież – fundamentalizm muzułmański[25]?

Byt tego typu pojęć i przypisywanie ich islamowi i muzułmanom jest głównie domeną orientalistyki. Taktowana jest ona w świecie muzułmanów z nieufnością, jako że – w ich percepcji - była i nadal jest wykorzystywana w służbie zachodnich imperialnych przedsięwzięć.[26]

Polityczne zaangażowanie orientalistów widać wyraźnie w kontekście rozważań nad pojęciem państwa muzułmańskiego. Usiłowali oni i nadal to czynią, umniejszać znaczenie kalifatu w islamie poprzez oddzielanie polityki od tej religii[27] i krytykę tego, co nazywają „upolitycznieniem islamu”.

Zachodnia orientalistyka nie jest obiektywna, albowiem religia islamu ma silnie polityczny charakter. Ocena historii i tego, co wiąże się ze sferą polityki, zawsze będzie wymagała opowiedzenia się po którejś ze stron, nawet nieintencjonalnego.

Z natury zatem orientalistyka spotyka się z chłodnym przyjęciem przez muzułmanów. Należy zdawać sobie sprawę z tego, że dla nich, opowiadanie o islamie innym językiem niż język islamu (wyrażony w języku arabskim) jest nieakceptowane, jako że powoduje to zniekształcenie znaczenia.[28] Często ten, niewybaczalny dla muzułmanów błąd, popełniają właśnie wartościujący orientaliści.

O innym, rzadko spotykanym orientalizmie, tym, który podważył zachodni „naukowy”, w rzeczywistości pseudonaukowy stosunek do islamu i usiłował być bezstronny, napisał Robert Irwin, autor książki For Lust of Knowing: The Orientalists and Their Enemies.

Zauważył on jednak, że ten orientalizm skrytykował zachodnią naukę poświęconą islamowi i Arabom, ale nie dostarczył alternatywnej metodologii lub wersji. Niektórzy muzułmańscy krytycy, chociaż z zadowoleniem przejmują polemiczny, fałszywy obraz zachodniej nauki, rozwijają swoje własne fantastyczne zniekształcenie muzułmańskiej historii.[29] Dzisiejszy „kult kalifatu” jest czymś rozpoznawalnym.

Czy kalifat stał się przedmiotem, raczej nie kultu, ale bezkrytycznego uwielbienia przez muzułmanów, stanowi przedmiot dyskusji.[30] Problemem staje się łączenie kalifatu z fundamentalizmem, przecież znamy znaczenie pierwszego terminu, a drugi „jest terminem nieprzetłumaczalnym na język islamu.”[31] Jak zatem można deformować znaczenie omawianego pojęcia? Zadaje to pytanie na wstępie moich rozważań, ponieważ nie chcę popełnić błędu tych, którzy upraszczając, dochodzą do wniosków nie mających związku ze złożoną przecież rzeczywistością. Rzecz w tym, że należy porzucić słowo fundamentalizm muzułmański, które najwidoczniej stworzone zostało po to, by straszyć przed tym, co niepożądane[32].

Język islamu to język arabski. Jest tak dlatego, że myśli religii islamu są w nim wyrażane. Koran wielokrotnie wspomina o jego znaczeniu.[33] Imam Szafi’i napisał w swoim dziele pt. „Traktat” (ar. „Risala”):

Każdy muzułmanin zobowiązany jest do tego, by uczyć się języka arabskiego (aż) do krańców swoich możliwości w celu (bycia zdolnym) do wyznania wiary, że nie ma ilah (boga) z wyjątkiem Allaha i Muhammad jest jego wysłannikiem i do wymówienia tego, co jest na nim nałożone (jako obowiązek)...[34]

Język arabski zatem nie może być odseparowany od religii (din) islamu. Wynika z tego, że kiedy omawia się percepcję muzułmanów, należy zapomnieć o terminach, które często nie istnieją w jej ramach, a więc w ramach religii islamu lub języku arabskim, jak również w obu na raz. Nie istnieją zatem: ortodoksja, skrajność, radykalizm, ekstremizm, fanatyzm, nadgorliwość. Jeżeli się już je używa, to w zupełnie innym, niż obiegowe znaczeniu. Jest to o tyle istotne, że te pojęcia w żaden sposób nie oddziaływają na muzułmanów. Kiedy czyta się tekst będący doniesieniem (informacją) ze świata muzułmańskiego lub tekst naukowy o nim, większość określeń, które w nim występują, ukazują jedynie to, jak dane czyny, zachowania, wydarzenia odbierane są w zachodniej sferze kulturowej. Czy odpowiadają jej, czy nie. Jeżeli ktoś chce natomiast podjąć się trudu zrozumienia tego, jak dany czyn, zachowanie, wydarzenie jest klasyfikowane według islamu, musi sięgnąć do literatury muzułmańskiej. Okazuje się, że dla wielu badaczy, wykładowców akademickich nie jest to takie oczywiste i nie wychodzą oni poza domenę upraszczania. Każde pojęcie religii islamu ma określone znaczenie, które często nie ma odpowiednika w językach zachodnich. Dlatego też, aby dobrze je zrozumieć, należy je po prostu opisać a i to nie daje całkowitej pewności, że zrozumieliśmy interesujące nas pojęcie. Błędem jest szukanie jednego słowa, które ma zastąpić daną myśl – pojęcie w innym języku. Taka metoda jest niedokładna, nieprecyzyjna i często zniekształca sens tego, co się przekłada. Niestety, jest ona w powszechnym użyciu. Najbardziej rzucającym się w oczy przykładem takiego złego traktowania przedmiotu badawczego, jest opisywanie państwowości w islamie.

Często przyrównuje się słowo kalifat do królestwa, teokracji - a to jest błędem. W islamie istnieje wyraźna różnica pomiędzy państwem muzułmańskim a królestwem. At - Tabari napisał w swojej książce (Tarih At - Tabari - Historia At - Tabariego), że Umar spytał się Salmana Al - Farsiego:

Nie wiem czy jestem królem (ar. malik) czy kalifem? Salman powiedział mu: Jeśli wziąłeś z ziemi muzułmanom jeden dirham[35], lub mniej, lub więcej i wydałeś go w niewłaściwym miejscu, wówczas jesteś królem (malik) a nie kalifem.[36]

Oznacza to, że w islamie królestwo jest traktowane jako forma rządów, która jest mniej sprawiedliwa od kalifatu. Słowo teokracja pochodzi natomiast z języka greckiego (gr. theokratía) i oznacza formę rządów, w której władzę państwową sprawują kapłani. W islamie zaś nie istnieje instytucja duchowieństwa.[37] Należy również zaznaczyć, że kalifat nie może być porównywany z papiestwem. Taka analogia jest błędna, ale dominowała w literaturze zachodniej już od czasów średniowiecza. Robertus Monachus, który wyruszył na pierwszą krucjatę, twierdził, że Kerbōghā, Amir Mosilu (podczas oblężenia Antiochii w 1098 roku) poinstruował swojego sekretarza następującymi słowami: Scribe religioso Papae nostro Caliphae. Thomas Arnold rozpowszechnienie tego błędu przypisuje biskupowi Akry (w latach 1216 – 1226) Jacques de Vitry, który to zdał relację na temat zachowania kalifa papieżowi Innocentemu III. Głowa Kościoła Katolickiego zwróciła się do bisupa, by opisał wiodące wśród Saracenów postacie, m.in dwóch synów Sajf – ud – Dina, brata Saladyna i obszary nad którymi władali. Szósty syn – jak informowała wspomniana relacja – miał przebywać w Baudas (Bagdadzie). W tym mieście był również „papież” Saracenów, który nazywany jest Kabatus lub Caliphas. Jacques de Vitry porównał go do Biskupa Rzymu – był według niego - tak samo czczony i honorowany. Udawać się miał – zgodnie z relacją autora – dwa razy w miesiącu, wraz ze swoim ludem, do Machometa, który był Bogiem Saracenów (sic!).

W mieście Baudas Machomet był traktowany jak Bóg, a Calyphas jak papież. Miasto to natomiast stanowić miało „głowę” wszystkich ras i praw Saracenów. Spełniało zatem taką samą rolę, jak Rzym dla chrześcijan.

Matthew Paris, który zapewne wzorował się na relacji biskupa Akry, napisał, że w Baldach (Bagdadzie) żyje „papież” Saracenów, przed którym czują strach i czczą go według swojego prawa. Marco Polo pięćdziesiąt lat później również użył wprowadzającego w błąd porównania. Napisał, że Baudas jest wielkim miastem, siedzibą kalifa – Caliph - wszystkich Saracenów i powtórzył toż samo – tak, jak Rzym jest siedzibą Papieża wszystkich chrześcijan.[38]

Państwo i polityka odgrywa w islamie określoną rolę, znajduje się w jego obrębie. Błędnie zakłada się, że przypisywanie islamowi jego własnej wizji państwowości, jest upolitycznieniem tejże religii.[39]

Bernard Lewis napisał:

Dla przeciętnego zachodniego obserwatora, potępienie czy ostrzeżenie, przed „niedemokratyczną” naturą religii- islamu, jest podejrzeniem naznaczonym uprzedzeniami. Jak można naznaczyć wiarę jako niedemokratyczną? Częściową odpowiedzią na to jest fakt, że islam w odróżnieniu od nowoczesnych nurtów w judaizmie czy chrześcijaństwie, jest wyraźną doktryną polityczną(...)Rozdzielenie kościoła od państwa w zachodnich społeczeństwach, nie ma odbicia w oddzieleniu meczetu od państwa w islamie. Meczet w sercach wielu muzułmanów to właśnie państwo; a ucieleśnieniem państwa jest często sam władca, postrzegany jako władca wiernych (ar. amir al - mu’minin), kalif, sułtan…[40]

Z kolei John Esposito stwierdził, że dla wielu muzułmanów islam jest pełnym czy całościowym, kompletnym sposobem na życie i że nie należy mówić o takim punkcie widzenia, jako o religii i polityce, ale jako o religio-polityce.[41] Znana zasada w prawie muzułmańskim mówi, że islam jest din minhu dałla - religią zawierającą prawo państwowości - ale nie religią w rozumieniu zachodnim, która sprowadzona jest jedynie do sfery prywatnej. Szari’a[42] dzieli się wszakże na ‘ibadat -wszystko to, co dotyczy oddawania czci i mu’amalat - wszystko to, co dotyczy transakcji handlowych, kontraktów między ludźmi i oprócz tego polityki.

Nie wdając się w rozważania o naturze prawa muzułmańskiego (fiqh)[43] i nie przytaczając licznych dowodów[44] na obowiązek istnienia kalifatu, odniosę się tylko do opinii w tej materii, znanych muzułmańskich uczonych. Pisali oni o konieczności istnienia państwa muzułmańskiego wraz z określoną strukturą. Odwołam się do wymowy niektórych z ich wypowiedzi.

I tak Ibn Tajmijja napisał[45], że jest obowiązkiem wiedzieć o tym, iż urząd władzy (kalifa) jest jednym z największych obowiązków din (religii). Zaznaczył, że w rzeczywistości nie ma ustanowienia religii bez ustanowienia kalifatu i taka jest opinia salaf – bogobojnych przodków, takich jak: Al - Fadl ibn 'Ijaada i Ahmad ibn Hanbal.

Z kolei Imam an-Nałałi stwierdził[46], że uczeni muzułmańscy byli zgodni co do tego, że wybór kalifa jest obowiązkiem muzułmanów.

Według Imama Asz - Szałkaniego[47] islam zakazuje wszelkich podziałów pomiędzy muzułmanami i podziału ich ziem. Zakaz ten jest koniecznością (bi-dharurah – dosł. przez konieczność - np. jak modlitwa czy post). Opinię tą potwierdza Imam Hasan Al-Małardi[48] i Ibn Hazm.[49]. Zatem, co stwierdza Imam An-Nałałi[50], nie można składać przysięgi dwóm lub więcej imamom, nawet jeśli muzułmanie są w różnych częściach świata i te części są od siebie oddalone. Stwierdził dalej[51], że jeżeli złożono baj’ah[52] dwóm kalifom (pierwszemu a następnie drugiemu), to wówczas pierwsza baj’ah jest ważna (legalna) i musi być uznawana, a druga nieważna (nielegalna). Imam An – Nałałi zauważył, że taka jest opinia większości uczonych.

Według kolejnego uczonego - Imama Al-Dżajiego[53] - czterej imamowie czterech szkół prawa – hanbalickiej, hanafickiej, szafi’ickiej i malikickiej - byli jednomyślni co do tego, że imamah (przywództwo) jest obowiązkiem (fard) i że na muzułmanach spoczywa obowiązek ustanowienia kalifatu, który uprawomocni prawo muzułmańskie i wymierzy sprawiedliwość tym, którzy prześladują innych.

Wybór imama po erze proroctwa jest obowiązkiem (ładżib). Ta opinia ma uzasadnienie – według prawników muzułmańskich – w praktyce sahaba (towarzyszach proroka). Zwlekali oni z pochówkiem proroka aż do czasu, kiedy nie został wybrany kalif.

Imam al-Qurtubi napisał w komentarzu do wersetu (Koran 2:30), że kalif, którego się słucha i któremu jest się posłusznym, jednoczy świat muzułmański i uprawomocnia w nim ahkam (werdykty – prawo muzułmańskie)[54].

Pomimo tego, że – jak widać powyżej - obowiązek istnienia państwa muzułmańskiego jest czymś bezspornym, muzułmańscy uczeni rozważali również w swoich dziełach niedopuszczalną sytuację, w której nie istnieje państwo muzułmańskie. Ta sytuacja w przekonaniu wielu muzułmanów ma miejsce po upadku państwa osmańskiego.

Imam al – Ghazali odniósł się hipotetycznie do konsekwencji upadku kalifatu[55]. Otóż, według niego, zaistnieje:

- zawieszenie muzułmańskiego sądownictwa

- unieważnienie łilajatów (obszarów administracyjnych)

- nie egzekwowanie rozkazów tych, którzy są u władzy

- ludzie będą znajdować się na krawędzi tego, co jest zakazane (ar. haram)

Wynika z tego, że istnienie kalifatu jest warunkiem prawidłowego funkcjonowania religii islamu w wymiarze państwowym i społecznym. Państwo muzułmańskie to gwarant uprawomocnienia islamu. Dlatego też nie powinien dziwić współczesny apel o przywrócenie kalifatu. Znajduje on akceptację pośród muzułmanów. Należy jednak pamiętać, że jest duża różnica pomiędzy samą akceptacją kalifatu, a podejmowaniem działań zmierzających do jego urzeczywistnienia.

Jeżeli zatem przyjmiemy założenie, że państwo muzułmańskie miało uzasadnienie religijne, to władza Osmanów, jako kalifów, również je miała. Jest to ważna konkluzja, ponieważ wiadomo, że religijny sentyment nie zanika tak szybko, jak – w sensie fizycznym - rządy i państwa.

Aktywiści zakazanych organizacji rozdają broszury przy niektórych z meczetów w Lahore po zakończeniu modlitw piątkowych. Broszury te nawołują muzułmanów do tego, by powstali i wyegzekwowali muzułmański system z kalifem jako głową państwa.(...)Kalifat jest sprawą życia i śmierci dla muzułmanów i jest obowiązkiem każdego muzułmanina, uczynienie wszystkiego, co tylko możliwe, by powstał taki system rządów. Nie ma znaczenia, czy jesteś młody czy stary, piśmienny czy niepiśmienny, musisz coś zrobić.[56]

Każdy muzułmanin, który szuka w islamie punktu odniesienia dla kwestii dotyczących życia politycznego, społecznego i ekonomicznego, nazywany jest przez wielu zachodnich obserwatorów różnie, ale opinia jest zawsze zła. Gdyby jednak nie odwoływał się do islamu w kontekście wspomnianych wyżej kwestii, wówczas mógłby być akceptowany. Często na Zachodzie stosuje się w jego opisie określenie przypisujące mu cechę umiarkowania[57]. Nie przykłada się przy tym wagi do faktu, że nie istnieje w języku islamu takie pojęcie, jak umiarkowanie w sprawach religijnych[58].

Większość muzułmanów nie używa takiego określenia w dyskursie religijnym, ale wie, że jeżeli tak pisze zachodni autor, to jest to jakaś forma akceptacji.[59] Każde nawiązanie do islamu jako całości, jest w świecie zachodnim nieakceptowane. Myślę, że warto na samym początku określić co jest uznawane, a co nie uznawane w dzisiejszym świecie. Muzułmanie często nieświadomi pewnej iluzoryczności kryjącej się w pojęciu wolności w zachodniej sferze kulturowej, ponoszą konsekwencje swoich wypowiedzi, które w ich przekonaniu nie były wcale kontrowersyjne. W świecie zaniku granic kulturowych wiedza o „granicy przyzwoitości” może uchronić przed surową oceną, zwłaszcza w sytuacji, kiedy wyjmuje się spod prawa nie określone czyny, ale właśnie określone myśli.[60] Nawoływanie do ustanowienia kalifatu jest karalne w świecie muzułmańskim[61], a w państwach zachodnich znajduje się na krawędzi prawa.[62]

Władza muzułmańska, która jest czymś oczywistym dla muzułmanów, staje się przedmiotem rozważań w świecie zachodnim. Już od dawna debatuje się w nim nad tym, czy muzułmanie mogą określać kształt i wygląd swojego własnego świata.

Tak, przyjacielu, wierzę w jedną, spójną i trwałą wspólnotę wiernych – ummę, jak w czasach Proroka. Choć na co dzień mówimy różnymi językami i tylko Koran czytamy po arabsku(...)Ufam, że jeszcze raz potrafimy zbudować kalifat.[63]

To, jaki jest obecnie stereotyp kalifatu w świecie zachodnim, dobrze oddaje wypowiedź historyka James’a Reston’a Jr. Skomentował on nadużywanie słowa “kalifat” przez amerykańską administrację.[64] Zauważył, że nadużywanie tego słowa przez sekretarza obrony Donalda Rumsfelda - w kontekście celów, zamierzeń terrorystów – jest ostatnim przykładem tępoty w najnowszej, brudnej irackiej debacie. Sekretarz obrony upiera się, że zagrożenie terrorystami, w obliczu którego stoją Amerykanie – i muszą sobie je uświadomić – polega na tym, że dążą ci terroryści do ustanowienia totalitarnego państwa[65] (!), które rozciągałoby się od Indonezji, po Bliski Wschód i Hiszpanię. James Reston stwierdził, że takie postawienie sprawy jest nonsensem.

Termin, który został stworzony po to, by straszyć – przywołując obrazy spragnionych krwi orientalnych despotów w czarnych turbanach i jedwabnych kaftanach, w świecie muzułmańskim odbierany jest jako kolejny cios zadany muzułmańskiej historii[66]. Kalifaty Medyny, Bagdadu, Kairu, Stambułu i hiszpańskiej Granady przedstawiają szczyt muzułmańskiego osiągnięcia. Pierwsi czterej kalifowie – tak nazywano przywódców stojących na czele kalifatu - byli następcami Muhammada. Dysponowali władzą polityczną – byli politycznymi przywódcami świata muzułmańskiego. Mieli go bronić, podtrzymywać. Wielkie znaczenie miała ich rola religijna – byli obrońcami wiary. Reston zaznacza, że nie można zapominać o tym, iż obrona wiary wyznacza sens istnienia ruchu oporu przeciwko inwazji i okupacji. Obraźliwe interpretowanie słowa kalifat, jest tożsame z ubliżaniem pryncypalnej, nadrzędnej funkcji kalifa. Kalif broni bowiem ziem muzułmańskich przed obcą inwazją. Łączenie wspaniałej muzułmańskiej przeszłości i pojęcia kalifatu z terroryzmem i działaniami Al – Qaidy i jej fantastycznymi, ale próżnymi nadziejami zakładającymi istnienie światowej islamskiej dominacji, jest absurdem. Absurdem jest również wyobrażenie sobie, że Al – Qaida rządzi prawdziwym kalifatem, który sięga od Indonezji po Hiszpanię.[67]

Łączy się zatem na Zachodzie to, jak muzułmanie postrzegają kalifat, z działaniami terrorystów. Wyznawcy islamu zatem, którzy pozytywnie myślą o państwie muzułmańskim i chcieliby jego powrotu, postrzegani są z tego powodu jako związani z terrorystami.[68]

Według WorldPublicOpinion.org więcej niż połowa respondentów z Indonezji i trzy czwarte respondentów z Egiptu, Maroka i Pakistanu wierzy w pełne zastosowanie (strict application), uprawomocnienie szari’a (prawa muzułmańskiego). Prawie dwie trzecie wszystkich respondentów wyraziło swoje pragnienie – ujrzenia świata muzułmańskiego zjednoczonego przez kalifat.[69]

Czy ci wszyscy ludzie to potencjalni, lub już, terroryści? Jak widać różnica pomiędzy muzułmaninem a potencjalnym terrorystą to bardzo cienka linia. Rządy zachodnie dysponują prawem nazywania określonych postaw, zachowań.

Coś, co wydaje się muzułmaninowi bliskie, pozytywnym dla niego pojęciem, staje się w obecnym dyskursie powodem, dla którego można go napiętnować, poprzez przypisanie mu epitetu, np. źle pojętego i użytego słowa „fundamentalista”. Chęć życia w państwie muzułmańskim (według prawa muzułmańskiego) z kolei nie przystoi do koncepcji państwowości w świecie zachodnim. Świat ten nie uznaje, bowiem, innego porządku świata.[70]

Nie ma znaczenia, tak naprawdę, czy kalifat jest właściwy i odpowiedni, czy odpowiada „współczesnej, nowoczesnej” koncepcji państwa[71]. Z pewnością nie jest utopią.[72]

Występuje w dyskursie religijnym muzułmanów[73] i dlatego badacz nie może przejść wobec tego faktu obojętnie. Orientaliści, kiedy piszą o kalifacie, często popełniają błąd wartościowania. Ustosunkowują się negatywnie do postulatu kalifatu (państwa muzułmańskiego) w świecie muzułmańskim, co uniemożliwia im zaakceptowanie istnienia innego punktu widzenia, czy podjęcie tego tematu w badaniach naukowych. Nie dostrzegają, bądź bagatelizują, lekceważą grupę ludzi, która taki punkt widzenia posiada.

Tworzenie zawiłych terminów i derywatów znaczeniowych w celu opisywania nieodpowiednich (tj. radykalnych) muzułmanów, przez samych muzułmanów jest odbierane jako tworzenie nierealnego świata i próba izolowania się od myśli innych – w tym wypadku myśli islamu.

...To, co nazywamy terroryzmem w Stanach Zjednoczonych,
jest tak naprawdę powstaniem radykalnego islamu
przeciwko światu sekularnemu
i przeciwko demokratycznemu światu,
w imię ustanowienia na nowo rodzaju kalifatu.[74]

Rządy zachodnie nie uznają muzułmanów z takim wyobrażeniem, zakładającym istnienie własnego państwa i władcy, za partnerów w dyskusji, tłumacząc to tym, że fundamentaliści pozostają w mniejszości. Często w zachodniej literaturze wyrazicieli takiego stanowiska nie nazywa się nawet muzułmanami, dając w ten sposób do zrozumienia, że ich myśli nie przystoją wyobrażeniowemu islamowi i muzułmanom.

Wszyscy muzułmanie z całego świata chcą żyć w kalifacie. Chcą żyć pod prawem szari'a – mówi. To będzie wielkie państwo. Potężne państwo.[75]

Kategoryzowanie muzułmanów, mające miejsce na Zachodzie, jest niekonsekwentne. Okazuje się, że osoba umiarkowana dla jednego, nie jest już taka dla innego.[76] Jak widać z pozoru prosta sprawa w świecie muzułmańskim, jaką jest określenie kogoś muzułmaninem lub czegoś islamem, w świecie zachodnim urasta do rangi problemu. Okazuje się, że przypisanie różnych epitetów[77] zawodzi, ponieważ nie ma w tym jednomyślności.

Należy zwrócić uwagę na to, że pozytywne wyobrażenie o władzy muzułmańskiej jest silnie zakorzenione pośród muzułmanów, pomimo wieloletniej sekularnej i narodowej indoktrynacji w szkołach. Opowieśc o sprawiedliwych kalifach, obrońcach islamu zna każde muzułmańskie dziecko. Nie ma takiej muzułmańskiej księgarni, która nie oferowałaby książek o kalifach przeznaczonych dla dzieci. W rozmowach o islamie często odwołuje się także do ich przykładów.

O znaczeniu kalifów pisał już w IX wieku historyk Al – Jakubi:

Muzułmanie zawsze naśladowali kalifów i władców islamu, kroczyli wyznaczoną przez nich drogą i postępowali tak jak oni, przejmując ich obyczaje, uczynki i słowa.[78]

Tożsamość muzułmańska staje się w tych trudnych dla zwykłych muzułmanów czasach jedyną pewną rzeczą. Dla wielu z nich, strach przed kalifatem na Zachodzie i w „pałacach tyranów” na Wschodzie, stanowi nadzieję na własny świat. Intensyfikuje to uczucie fakt, że kalifat w przeszłości wiązał się ze szczytem rozwoju muzułmańskiego narodu (ummy) .

Zachodni autor może udawać, że tego nie widzi i unikać dyskusji na ten temat, ale prędzej czy później spotka się u muzułmanów z takim wyobrażeniem.

Thumma takunu chilafah ala minhadż al nubuła[79]

CDN….



[1] Alexandre Jevakhoff, Kemal Atatürk. Droga do nowoczesności. Wyd. Akademickie Dialog, Warszawa 2004, str. 278

[2] Hold Renouncing of Islam Cause of Turkish Earthquake [w] The New York Times, 7 maja 1928

[3] Tom Reiss, Orientalista (przeł. D. Kozińska), Świat Książki, 2007, str. 133

[4] nie tylko Bliskiego Wschodu

[5] kraje Europy Zachodniej, Stany Zjednoczone i Kanada ujmowane jako całość kulturowa i polityczna

[6] w przypadku świata muzułmańskiego pamiętać należy, że obraz historii tworzony jest często w kręgach naukowych utrzymywanych przez rządy, które wyłoniły się z upadku kalifatu osmańskiego; natomiast w przypadku świata zachodniego pamiętać należy, że obraz ten tworzony jest przez kręgi naukowe, które odegrały propagandową rolę w rozbiorze państwa osmańskiego (orientalistyka)

[7] w pracy określenie muzułmanin z definicji to osoba, dla której punktem odniesienia jest wyznawana przez nią religia

[8] w sensie: emocjonalne ustosunkowanie się, sentyment

[9] Koran: 9:31Wy jesteście najlepszym narodem (umma),
jaki został utworzony dla ludzi

[10] ummah al-mu'minin – naród wierzących;

Z punktu widzenia idei narodu wypracowanej przez Herdera, Fichtego i Hegla uznanie wyznawców jednej religii za naród musiało się wydać absurdem. Absurdem też było, ale po prostu dlatego, że wydarzenia historyczne (a raczej europejska przewaga na świecie) uniemożliwiły jej zastosowanie [w] Janusz Danecki, Islam i nacjonalizm: Koncepcja Ernesta Gellnera, Przegląd Religioznawczy, 1993, nr 2 (168), str. 123

W tekście obszernie przytacza się dane z badań Pew Reasearch Center, ilustrujące przemiany świadomości obywateli krajów muzułmańskich, identyfikujących się w pierwszej kolejności i przede wszystkim z islamem, a następnie i ze znacznie mniejszą intensywnością ze swym państwem [w] Niewidzialny kalifat, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Departament Systemu Informacji, Central Asia Monitor nr 6 (61) (wydanie elektroniczne)

[11] Według El – Szinnałiego, sułtan Murad I po zajęciu Edirne w 1366 roku, był pierwszym Osmanem, który ogłosił się kalifem. Inny historycy jednak przekazują, że Osmanie przyjęli tytuł kalifa po tym, jak Salim I zdobył Kair w 1517 roku [w] A Diwan of contemporary life (332): Europe’s „old man” dies, Al - Ahram (wydanie elektroniczne), 6-12 kwietnia 2000

[12] oczywiście nie oznacza to, że koncepcja ta była statyczna w państwie osmańskim; usiłowano ją przedefiniować po okresie wymuszonych reform tanzimatu; wtedy to powstało pojęcie „osmańskości”; zob. Karpat, Kemal H, The Politicization of Islam: Reconstructing Identity, State, Faith, and Community in the Late Ottoman State, Oxford: Oxford University Press, 2001, str. 314-315

[13] naród - grupa ludzi historycznie uformowanych na określonym etapie rozwoju elementów etnicznych (!); pamiętać jednak należy, że jest to jeden, a nie jedyny, z zachodnich wariantów powstawania narodu

[14] ...trzeba przyjąć, że nie da się utrzymać klasycznej koncepcji prawdy jako podstawy do rozważań o prawdzie w historii, mimo, że tkwi ona głęboko w świadomości badaczy, w tym także historyków. Są oni bowiem przekonani, że istnieje jakaś prawda będąca celem badania historycznego i że ta prawda jest w zasadzie, choć może nigdy w pełni, osiągalna. Poza tym, już indywidualnie, każdy z badaczy jest na ogół przekonany, że swym badaniem zbliża się do jedynej prawdy. Można by to nazwać egoistycznym podejściem do prawdy, które w ostatecznym rozrachunku leży u podstaw wszelkich bezkrytycznych czy funda mentalistycznych przekonań o wyższości własnego punktu widzenia; Jerzy Topolski, Problem prawdy historycznej [w] Ewa Domańska, Jerzy Topolski, Wojciech Wrzosek, Między modernizmem a postmodernizmem, Historiografia wobec zmian w filozofii historii, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1994, str. 34

[15] narodowych w znaczeniu zachodnim a nie muzułmańskim; historie narodowe mogą tworzyć muzułmanie; niemniej jednak z punktu widzenia ummy (narodu muzułmańskiego), będą to historie niemuzułmańskie

[16] Popas w upicie (Zdarzenie prawdziwe) [w] Adam Mickiewicz, Wybór pism, Książka i Wiedza, Warszawa 1952, str. 51

[17] słowa Osamy bin Ladena [w] William Shannon, Problem 80 lat jako przyczyna terroryzmu, Boston Daily, 16 listopad 2001; Co się stało 80 lat temu? To mniej więcej wtedy zakończyła się I wojna światowa i podzielono Państwo Osmańskie. To z kolei zakończyło okres 600 - letniej władzy religijnej nad obszarami, które rozciągały się od dolnych Bałkanów i Konstantynopola do Jemenu, w południowej części Półwyspu Arabskiego i Zatoki Perskiej na wschodzie.(...)Jego pretensje w żaden sposób nie usprawiedliwiają zamachów bombowych, jakich dokonuje, ale nie powinniśmy zamykać naszych uszu na istotę tych pretensji; że Zachód realizuje swoje interesy, kosztem wolności Bliskiego Wschodu, już od ponad osiemdziesiąt lat. Nic nie cofnie czasu do 1920 roku, zresztą nawet tego nie chcemy, ale bliskowschodnia ropa przez następne osiemdziesiąt lat będzie (dla nas) ważna. Nic nie jest jednak tak ważne, jak to, że ponad miliard wyznawców islamu słucha czegoś innego, niż my.

[18] chociaż ta nazwa jest błędna, ponieważ nie oddaje rzeczywistego stanu państwa osmańskiego – opartego na czynniku religijnym, a nie etnicznym; W okresie od 1543 do 1623 roku, kiedy „imperium” znajdowało się u swojego szczytu, tylko pięciu z czterdziestu siedmiu wielkich wezyrów było tureckiego pochodzenia. Pozostali (w liczbie czterdzieści dwóch) to: jedenastu Albańczyków, jedenastu południowych Słowian, sześciu Greków, jeden z Kaukazu, jeden Armeńczyk, jeden Gruzin, jeden Włoch i dziesięciu nieznanego pochodzenia. Niektórzy z kalifów nie byli nawet w pełni Turkami. Żona Muhammada IV, Meh-pare Emetullah Rabia Gulnusz, matka Sułtana: znana była jako Gulnusz Sułtana [była córka kreteńskiej (greckiej) rodziny i była matką Mustafy II (1664-1703) i Ahmeda III (1673-1736)]. Ponadto Hurrem Sułtana, matka Selima II (1524-1574) z pochodzenia była Słowianką.

[19] Janusz Danecki, Islam i nacjonalizm: Koncepcja Ernesta Gellnera, Przegląd Religioznawczy, 1993, nr 2 (168), str. 123

[20] zob. rozdz. III Sułtan Abdul Hamid II a panislamizm (wprowadzenie do muzułmańskiego sentymentu)

[21] Kalifat, Rzeczpospolita, nr 22, 22 I 1924, str. 3

[22] Reunified Islam: Unlikely but Not Entirely Radical; Restoration of Caliphate [w] Washington Post, 14 Styczeń 2006

[23] jest to określenie często stosowane przez zachodnie media

[24] Cyprian Kamil Norwid, Pisma wszystkie. Wiersze, PIW, Warszawa 1971, str. 172

[25] „Muzułmańscy fundamentaliści” obsmarowywani przez zachodnią prasę, znacząco różnią się od chrześcijańskich fundamentalistów w zachodnich demokracjach. Nie opowiadają się za wartościami religijnymi (które istnieją w opozycji do rozumu i nauki). Spierają się co do tego, jak używać nauki i rozumu do uprawomocniania szari’a (prawa muzułmańskiego) w życiu w XXI wieku; zob. zob. Talal Asad, Genealogies of Religion, Baltimore: Johns Hopkins UP, 1993

[26] Islam był oczywiście obiektem badań zachodnich orientalistów, którzy przez ostatnie dwa stulecia publikowali obszerne prace na ten temat. Pomimo tego, jakkolwiek cenne mogły być ich prace, szczególnie w dziedzinie historii i filologii, nie przyczyniły się za bardzo do lepszego zrozumienia religii islamu w epoce chrześcijańskiej czy post-chrześcijańskiej, ponieważ nie udało im się wzbudzić (w ludziach) dużego zainteresowania (islamem) poza wyspecjalizowanymi, akademickimi kręgami. Trzeba również przyznać, że badania orientalistów na Zachodzie, nie zawsze zainspirowane były czystym duchem naukowej obiektywności i trudno zaprzeczyć, że niektórzy islamiści i arabiści, pracowali z intencją umniejszenia zasług islamu i jego wyznawców. Tendencja ta była szczególnie widoczna - z oczywistych powodów - podczas szczytu rozkwitu kolonii, ale przesadą byłoby stwierdzenie, że zniknęła bez śladu. [w] Roger Du Pasquier, Unveiling Islam, Islamic Texts Society, 1993, str. 6

[27] zob. rozdz. rozdz. III Sułtan Abdul Hamid II a panislamizm (wprowadzenie do muzułmańskiego sentymentu)

[28] Problem ten porusza Edward Said w swoim Orientalizmie (Wydawnictwo Zysk I S-ka, 2005, str. 286): ...orientalistyczne prawdy, jak wszelkie prawdy przekazywane są za pomocą języka, zawierają się w samym języku i tym, co jest dla niego prawdziwe.

[29] Robert Irwin, Caliphate: a fantasy worth dying for?[w] Times Higher Education Supplement, 2 luty 2007

[30] Autorzy Miller i Philips(...)obwiniają prezydenta (Busha) za używanie „pejoratywnego” tonu, kiedy odnosi się do „kalifatu”. Sugerują, że termin ten jest „niemal uświęcony” i powinno się go używać z „prawie czcią”; Walid Phares, The Caliph-Strophic Debate [w] World Defense Review, 24 października 2006

[31] Magdalena Lewicka, Fundamentalizm muzułmański – odkrycie naszych czasów czy stały element myśli politycznej islamu [w] Bäcker Roman, Shakir Kitab, Islam a świat, Wydawnictwo Marszałek 2003, str. 50

[32] warto w tym momencie odnieść się do definicji fundamentalizmu (według której każdy muzułmanin – z natury odwołujący się do religii – jest fundamentalistą!) w broszurze wydanej dla polskich żołnierzy w Iraku: Fundamentaliści głoszą, że w religii (islamie) zawarte są wszystkie nauki pozwalające człowiekowi osiągnąć pełnię rozwoju, szczęście osobiste, wieczne zbawienie, a także nauki pozwalające urządzić państwo doskonałe, wolne od niesprawiedliwości i gwarantujące optymalny rozwój; Vademecum żołnierza Irak, Ministerstwo Obrony Narodowej, Departament Wychowania i Promocji Obronności, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2003, str. 24

Jak widać, jest to gra słów, jeżeli muzułmański fundamentalista jest terminem pejoratywnym – uosobieniem wroga – a termin ten jest synonimem muzułmanina, wówczas dochodzimy do wniosku, że nie walczymy z wyimaginowanym fundamentalistą, tylko z rzeczywistym muzułmaninem, pozytywnie postrzegającym o swoją religię.

W broszurze tej czytamy również (str. 25), że fundamentaliści nie godzą się z dominacją Zachodu. Nasuwa się zatem pytanie: Czy tylko ci muzułmanie, którzy godzą się na dominację Zachodu w świecie muzułmańskim, nie są w takim razie fundamentalistami?

[33] Koran 43:3, 13:37, 20:113, 26:195, 46:12

[34] Risala 93

[35] jednostka monetarna państwa muzułmańskiego

[36] Tarih At Tabari 3/211

[37] Koran: 9:31 Oni wzięli swoich ahbar (duchownych u żydów) i ruhban (duchownych u chrześcijan) za bogów poza Bogiem, i Mesjasza, syna Marii. A rozkazano im przecież czcić tylko Boga Jedynego. Nie ma ilaha (kogo należy czcić), jak tylko On! Jakże On bardziej godny jest chwały aniżeli to, co oni Jemu dodają jako współtowarzyszy!; zob. również T. W. Arnold, The Caliphate, Oxford (at the Clarendon Press), 1924 (reprint Sandpipier Books Ltd. 2000, str. 15

[38] więcej o tym (jak również o błędnych porównaniach używanych przez autorów muzułmańskich) zob. T. W. Arnold, The Caliphate, Oxford (at the Clarendon Press), 1924 (reprint Sandpipier Books Ltd. 2000, str. 168-170

[39] a przecież wiązanie religii z polityką jest niedopuszczalne w świecie zachodnim; proszę zwrócić uwagę na posługiwanie się terminem “islam polityczny” w zachodniej sferze kulturowej.

[40] Bernard Lewis, Islam and Liberal Democracy [w] Atlantic Monthly, luty 1993

[41] Islam – jak się wierzy – jest związany z polityką. Stanowi jej integralną część, podobnie jak to jest w wypadku prawa, edukacji, życia społecznego i ekonomii. Te (koncepty) nie są postrzegane jako sekularne instytucje lub obszary życia, ale instytucje religijne (muzułmańskie), oparte na wierze w to, że islam jest sposobem życia i w związku z tym religia i społeczeństwo są wzajemnie powiązane. [w] John L. Esposito, Islam. The Straight Path. New York & Oxford: Oxford University 1988, str 163

[42] prawo muzułmańskie

[43] praca nie ma przecież charakteru politologicznego

[44] dalil (dowody) dla muzułmanina z Koranu i Sunny

[45] Sijaasah Szarijjah, zob. rozdział poświęcony przywództwu

[46] Szarhu Sahih Muslim str. 205, tom 12

[47] Tafsir al-Qur’an al-Azim, tom 2, str. 215

[48] Al - Ahkam Al-Sultanijah, str. 9

[49] Al-Muhalla, tom 4, str. 360

[50] Mugni Al-Muhtadż, tom 4, str. 132; zob. również Al-Hajthami w Sała’iq ul-Haraqah:17 i Subul Al-Asza, tom 9, str. 277

[51] Szarhu Sahih Muslim (wyjaśnienie Sahih Muslim), rozdział 12, str. 231

[52] przysięga lojalności

[53] Fiqh ul-Mathahib ul- Arba’a (fiqh czterech szkół myśli), tom 5, str. 416

[54] Tafsir ul-Qurtubi 264/1

[55] Al -Iqtisad fil Itiqad, str. 240

[56] Ali Waqar, One caliph to rule them all... [w] Pakistan Daily Times, 3 marca 2007

[57] Słownik języka polskiego podaje: ‘taki, który znajduje się między tendencjami radykalnymi, a zachowawczymi; głoszący takie poglądy.

[58] jest to niebezpieczne słowo stosowane w zachodniej ocenie muzułmańskich postaw; jeżeli np. muzułmanin nie opowiada się za rozdziałem państwa od religii, wówczas może zostać określony jako muzułmański radykał – zaprzeczenie umiarkowanego muzułmanina

[59] dochodzi do tego, że muzułmanie sami zaczynają stosować przyjęte na Zachodzie kryteria (w języku arabskim tworzy się wówczas specjalne neologizmy) i nie określają siebie jako umiarkowani, bo wiedzą, że świadczyłoby to o ich słabszym związku z islamem (co w świecie zachodnim z kolei jest uznawanym i pożądanym zachowaniem); Pisze się o nich wasatijjun – centryści, „umiarkowani”, chociaż oni sami mówią, że są islamistami (islamijjun). [w] Jerzy Zdanowski, Umiarkowany islamizm. Niedoceniona siła arabskiego Bliskiego Wschodu [w] Krakowskie Studia Międzynarodowe II:2005, nr. 2, str. 96

[60] zob. Anton La Guardia, Fanatics (!) around the world dream of the Caliph's return [w] The Daily Telegraph, 1 sierpnia 2005 i Daniel Pipes, What Do Terrorists Want [A Caliphate] [w] New York Sun, 26 lipca 2005

[61] zob. np. Iran: Senior cleric warns against advocate of "caliphate" instead of "republic" [w] BBC Monitoring Service - United Kingdom, Text of report by Iranian Students News Agency (ISNA) website, 13 listopada 2006

[62] wystarczy napiętnować, określić muzułmanina, który tak myśli „agresywnym fundamentalistą, ekstremistą, radykałem” i na podstawie tego oskarżenia odebrać mu prawo do wyrażania swojej opinii; zob. Blair's anti-terror laws will criminalise Muslims, broszura Hizb ut-Tahrir Britain, 1 szałłal 1426 AH (3 listopada 2005)

[63] słowa Saida, który jest kupcem w Jerozolimie; Paweł Smoleński, Zbudujemy nowy kalifat [w] Gazeta Wyborcza, Świąteczna, Bliski Wschód – reportaż, sobota-niedziela 26-27 listopada 2005

[64] Bush Administration Misuses the Word 'Caliphate (Administracja Bush’a nadużywa słowa "kalifat" – opinia), , audycja w radio NPR, 17 lutego 2006 Reston nawiązuje tu do następującego problemu: Grupa amerykańskich polityków i generałów cytowała list przypuszczalnie napisany przez Ajmana Al – Zawahiriego, głównego działacza Al – Qaidy w Iraku. List mówi, że jednym z najważniejszych celów Al – Qaidy po tym, jak już amerykańskie wojska opuszczą Irak, jest ustanowienie kalifatu na Bliskim Wschodzie. Sekretarz obrony Donald Rumsfeld odniósł się do słowa kalifat w kontekście zagrożenia dla Zachodu, jakie przedstawiają zamiary terrorystów.

[65] kalifat staje się tu synonimem totalitaryzmu (terminu, który powstał na Zachodzie i ma negatywne znaczenie)

[66] muzułmanie w dyskursie religijnym postrzegają kalifat jako państwo, które uprawomocnia boskie prawo (które z natury jest sprawiedliwe).

[67] bardzo łatwo jest ukazywać na Zachodzie, pragnienie muzułmanów w dyskursie religijnym - powrotu państwa muzułmańskiego - jako chęci życia w otoczeniu stworzonym przez Al – Qaidę i inne zbrojne ugrupowania, które są niczym więcej jak „chwilową” odpowiedzią na okupację; kiedy mowa jest o wyglądzie państwa muzułmańskiego (kalifatu), wówczas zachodniemu obserwatorowi nasuwa się skojarzenie z panowaniem Talibów w Afganistanie (oczywiście jego medialny obraz – zob. Eric Margolis, 'The Taliban Are Terrorists' (on three media myths) [w] Eric Margolis: Archives); zachodnie media i politycy nauczyli go takiej reakcji (pomimo tego, że sami Talibowie celowo nie nazwali swojego państwa kalifatem, tylko emiratem – co miało wskazywać na pośledniejszą , w porównaniu z kalifatem, formę władzy; należy zaznaczyć, że muzułmanie, co powinno być oczywiste, nie są przywiązani do zachodniego medialnego, zdemonizowanego obrazu kalifatu, tylko do samej idei kalifatu, która zawarta jest w ich religijnych tekstach (z założenia zatem kalifat może mieć pozytywny lub negatywny wydźwięk, w zależności od miejsca, w którym się to słowo wypowiada).

[68] Prezydent (Bush)(...) cztery razy użył słowa „kalifat”. Wróg – powiedział - mając na myśli wroga w postaci „islamskiego terrorysty” chce „rozszerzyć, powiększyć kalifat”, „ustanowić kalifat” i „rozprzestrzeniać kalifat”; Lisa Miller, Matthew Philips, Caliwho? [w] Newsweek, 24 października 2006

[69] Diana West, US could never win in Iraq because most Muslims want a Caliphate [w] The Washington Times, 27 kwietnia 2007

[70] Michael Neumann, Has Islam Failed? Not by Western Standards, The Wisdom Fund, 15 maja 2003: Słyszymy wciąż i wciąż, że islam zawiódł... że jest w kryzysie. Te twierdzenie zawsze wiąże się porównaniem islamu do czegoś innego, chociaż często jest to niejasne, niewyraźne. Jeżeli “zawiódł”, oznacza to jedynie - “nie jest zgodny z Zachodem“ – a to jest rzeczywiście prawdą.

[71] Fitzpatrick twierdzi, że osiemnastowieczny człowiek rozumu został skonstruowany poprzez portretowanie innych jako niewolników despotów, zwyczaju lub biologii; dziewiętnastowieczni zachodni myśliciele zaś, przedstawiali swoje prawo jako szczyt ludzkiego osiągnięcia (powstałego w toku ewolucyjnym; z prymitywnego zwyczaju, archaicznych praw stanowych, które po nim nastąpiły, wyłoniło się współczesne, nowoczesne prawo zobowiązań(...)Przy pisaniu tej recenzji, stanąłem w obliczu problemu, rozpoznanego również przez autorów; mianowicie, jak pisać o historycznych transformacjach w systemach prawnych, bez odwoływania się (nawet nieintencjonalnie) do ewolucyjnej narracji zakładającej, że zmiany w kierunku modeli zachodnich są progresywne, postępowe.; Jane F. Collier, Intertwined Histories: Islamic Law and Western Imperialism
(Recenzja: The Calligraphic State: Textual Domination and History in a Muslim Society by Brinkley Messick, Colonising Egypt by Timothy Mitchell, Culture and Imperialism by Edward W. Said, Law as Metaphor: From Islamic Courts to the Palace of Justice by June Starr), Law & Society Review, tom 28, nr 2, 1994, str. 396 i 397

[72] Abid Mustafa, CIA's 2020 vision for the future Caliphate is short sighted [w] Al-Jazeerah, 24 styczeń, 2005; zob. również The Draft Constitution of the Khilafah State, The Introduction and the incumbent reasons, Members of Hizb-ut-Tahrir in Europe

[73] niewielu zauważa, że: ...kalifat jest darzony szacunkiem przez wielu zwykłych muzułmanów.; Reunified Islam: Unlikely but Not Entirely Radical; Restoration of Caliphate [w] Washington Post, 14 Styczeń 2006

[74] słowa Henry'iego Kissinger’a [w] Abid Mustafa, Dlaczego Zachód przegrał ideologiczną wojnę przeciwko muzułmanom? Al-Dżazira, 1 marca 2005

[75] Artyom Liss i Damian Grammaticas, Kyrgyz group aims for Caliphate, BBC News, Kyrgyztan, 8 sierpnia 2005

[76] Daniel Pipes, Jak rozpoznać umiarkowanych muzułmanów, New York Sun, 23 listopad 2004:

Są do zakomunikowania dobre wieści: pogląd, że “wojujący islam to problem, a umiarkowany islam jest jego rozwiązaniem” znajduje z czasem coraz więcej zwolenników. Lecz są też wiadomości złe, a mianowicie – coraz większe zamieszanie wokół tego, kogo można nazwać umiarkowanym muzułmaninem. Oznacza to, że ideologiczna strona wojny z terrorem wykazuje tylko pewien ograniczony postęp.

[77] często wiążących się z przemocą, agresją

[78] Galina Dolinina, Literatura adabowa [w] As – Sadaqa, lipiec 1990, str. 35

[79] hadis ten oznacza w języku polskim: Później będzie ustanowiony kalifat na drodze proroka.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Tstefan  - dr ;)   |2007-10-25 16:27:25
Trudno sie czyta ze względu na to, że przeglądarka wyślwietla
"footnotes" łącznie z tekstem wlasciwym, w dodatku na brązowo...
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej