|
W zeszłym tygodniu wróciłam z treningu poświęconego rozwiązywaniu konfliktów, który zorganizowała Fundacja Anny Lindh w Amsterdamie. W szkoleniu wzięło udział około 25 osób – po jednej z każdego państwa europejskiego i arabskiego zrzeszonych w ramach Fundacji oraz kilku uczestników z Holandii.
Ze względu na to, że za półtora miesiąca nasze Stowarzyszenie realizuje warsztaty międzynarodowe dotyczące również problematyki euro-arabskiej, moje spostrzeżenia z Amsterdamu dotyczyć będą właśnie tego zagadnienia. Układając program zajęć na temat międzykulturowy, w których biorą udział osoby wywodzące się z różnych kultur, należy się zastanowić nad sposobem ujęcia tego zróżnicowania. Czy celem jest wytworzenie pomostu między uczestnikami – a zatem „Europejczycy” i „Arabowie” pracują w grupach mieszanych nad wspólnymi problemami. Czy może celem programu jest zrozumienie wzajemnych różnic – „Europejczycy” pokazują swój punkt widzenia, a „Arabowie” swój, a następnie wspólnie dyskutują na ten temat (obydwie kategorie są w pewien sposób umowne – wiele jest odcieni europejskości, podobnie jak i wiele oblicz ma świat arabski). W Amsterdamie wybrano sposób pierwszy. Nie wiem, w jaki sposób przebiegała selekcja kandydatów, ale tym razem ukzyskano naprawdę dobrze wyprofilowaną grupę. Na trening przyjechali młodzi ludzie, którzy mająą już za sobą doświadczenia w pracy w terenie, sami prowadzą warsztaty i zajęcia z młodzieżą oraz znają doskonale język angielski. Nie było osób przypadkowych, które zdecydowały się wziąć udział w zajęciach, głównie po to, aby zobaczyć Amsterdam. Z każdym można było się bez problemu porozumieć po angielsku. Uczestnicy europejscy byli już w pewnym stopniu zaznajomieni z kulturą arabską. Większość Arabów była wielokrotnie w Europie, niektórzy także na studiach. Innymi słowy nie było wpadek międzykulturowych ani barier komunikacyjnych. Być może właśnie profilem grupy kierowali się trenerzy układający program warsztatów. Zajęcia dotyczyły ogólnie problematyki rozwiązywania konfliktów, wątki arabsko-europejskie pojawiały się tylko i wyłącznie, jeżeli zostały wywołane przez któregoś z uczestników przy okazji danego ćwiczenia. Może trochę szkoda. Poziom wyczulenia międzykulturowego w grupie był na tyle wysoki, że raczej nie doszłoby do konfliktów. Jednak dobrze by było poznać metody rozwiązywania właśnie konfliktów międzykulturowych. Z drugiej strony należy przypuszczać, że wyposażeni w konkretne narzędzia do pracy z konfliktami jako takimi, powinniśmy dać sobie radę także z tymi międzykulturowymi. Wątki arabsko-europejskie pojawiły się w programie kilkakrotnie. Jedno z ćwiczeń polegało na utworzeniu żywych pomników symbolizujących konflikty. Jedna z grup jako przykład nieporozumienia pokazała stojące naprzeciw siebie małżeństwa mono i poligamiczne. Na ziemi siedziały grzecznie skulone cztery żony. Nad nimi górował wielki Arab. Po drugiej stronie (której niestety nie widać na zdjęciu) ze zdumieniem i politowaniem patrzyła na nich para Europejczyków – on trzyma ją za rączkę, ona w krótkiej spódniczce. Inne ćwiczenie polegało na odgrywaniu scenek, w których aktywny udział brała także publiczność. Tematem przewodnim spektaklu przygotowanego przez jedną z grup była imigracja. W role muzułmańskich imigrantów wcielili się Europejczycy, a mieszkańców Zachodu odgrywali Arabowie. Jak się potem okazało, ćwiczenie okazało się szczególnie trudne dla niektórych aktorów z Europy Zachodniej. Nie łatwo im się było wczuć w sytuację marokańskiego imigranta starającego się o wjazd do Europy i próbującego wszelkimi sposobami zjednać sobie naburmuszoną panią z okienka w konsulacie. Dla niektórych z nich słowo ‘wiza’ odnosiło się przede wszystkim do karty płatniczej.
Na tym wątki euro-arabskie się skończyły. Może i dobrze, że nie było ich więcej. Projekt traktujący wyłącznie o konfliktach euro-arabskich nastawiony byłby na różnice. Tematyka ogólna daje płaszczyznę do wspólnej nauki, niezależnie od przynależności regionalnej; analizowane problemy układają się w poprzek granic geograficznych. Konflikty z partnerem, z sąsiadem, w szkole czy w pracy dotyczą nasz wszystkich niezależnie od strony Basenu Morza Śródziemnego, którą zamieszkujemy. Z drugiej strony euro-arabski wymiar napięć pojawiał się w tle podczas szkolenia. Warto wspomnieć, że jedną z najbardziej ożywionych dyskusji była ta dotycząca karykatur Mahometa i zabójstwa Theo van Gogha. Jego pomnik znajdował się niecałe 200 m od naszego hotelu. Na koniec warto wspomnieć o rozbudowanej część pozaprogramowej. Niemalże każdego dnia wychodziliśmy potańczyć. Często w naszym czasie wolnym towarzyszyli nam trenerzy – Lucia Barbieri i Fergal Barr – oraz Manal Tabet z Fundacji Anny Lindh. Była to doskonała okazja do dalszych dyskusji i nie tylko. Wszystko to sprawia, że warsztaty w Amsterdamie wspominać będę długo i ciepło. Pozostaje mieć nadzieję, że nie inaczej wspominać będą nasze wrześniowe warsztaty euro-arabskie zaproszeni na nie uczestnicy.
Więcej zdjęć w Galerii ARABII.pl.
|
Znowu straszą... kob...
Mieszkam w Anglii i siłą rzeczy mam w...
Katar
Szukam - Szukam pracy(Katar ), przy ...
Aniołowie w islamie
Katar
O swoja wydajnosc sie nie martw-marze...
Odpowiedź na recenzj...