Strona Główna arrow Wywiady arrow Internetowa herbatka z artystami: Żyję, jak sam sobie zagram
Internetowa herbatka z artystami: Żyję, jak sam sobie zagram Drukuj
Ivonna Nowicka   
wtorek, 12/06/2007

Wywiad z muzykiem Bahmanem Radżabim

przeprowadziła (i przełożyła) Ivonna Nowicka

 

 

 Bahman Radżabi (ur. 1939 w Raszcie), irański wirtuoz gry na tombaku, czyli perskim bębnie pucharowym. Choć z konieczności finansowej był samoukiem, a może właśnie dlatego, stał się wielkim tombakistą.

Zgodnie ze swym credo, że współczesny tombakista winien być nie tylko dobrym muzykiem, lecz także nauczycielem, myślicielem i badaczem, stara się szerzyć wiedzę o tombaku. Napisał książkę „Tombak wa negareszi be ritm az zawaja-je mochtalef” („Tombak i różne spojrzenia na rytm”; wyd. Sorud) oraz dwa podręczniki gry. Wprowadził innowacje techniczne, dodając do pięciu tradycyjnych rodzajów tremola dziesięć nowych odmian. Przyczynił się do odrodzenia tradycyjnego irańskiego rytmu na 6/8 zwanego „motrebi”. Mówi o sobie, że „żyje po Bahmanowemu, w stylu Rażabiego”.

W dniach 3-6 maja 2007 Bahman Radżabi gościł w Krakowie na „5. Międzynarodowym Festiwalu Perkusyjnym. Źródła i inspiracje”, odbywającym się w krakowskiej Akademii Muzycznej. W sobotę 5 maja wraz z santurzystą Alimrezą Dżawaherim i nejistą Mohammadem Rasoulim poprowadził warsztaty. Potem wyraził zgodę na krótki wywiad. Umówiliśmy się w Akademii, ale spotkali przypadkiem wcześniej, na krakowskim Rynku. I Irańczyków, i mnie przyciągnęła gra akordeonowego tria z Rosji czy Ukrainy, które u stóp kościoła Mariackiego za grosiwo, skapujące skąpo do futerału, oczarowało nas toccatę i fugą d-moll Bacha, „Zimą” z „Czterech pór roku” Vivaldiego, „Tańcem z szablami” Chaczaturiana. Tak natchnieni poszliśmy rozmawiać...

I.N.

 

[Nazywaj mnie po prostu muzykiem]

 

Ivonna Nowicka: Na początek chciałam się spytać, pan, taki wielki mist...

 

Bahman Radżabi: Jestem zwykłym instrumentalistą, nie zasługuję na to określenie.

 

IN: ...taki wielki muzyk grający na tombaku też kiedyś nie posiadał tej sztuki, musiał się pan jej uczyć. Mógłby pan powiedzieć coś więcej o swoich nauczycielach, czy ta pańska pasja wzięła się stąd, że pochodzi pan z muzycznej rodziny?

 

Radżabi: Pochodzę z biednej rodziny, z Rasztu. Czerpałem z umiejętności bardzo wielu osób. Poeta i dramaturg anglojęzycznego T. S. Eliot powiedział rzecz ciekawą, że w jego poezję wszyscy twórcy z przeszłości wnieśli jakiś wkład. Potem dodaje, że sam zajmuje tak wysokie miejsce, iż stoi ponad nimi wszystkimi. Ale mówi właśnie, że wszyscy twórcy z przeszłości... Otóż i ja w grze na tombaku zajmuję tak wysokie miejsce, że stoję ponad wszystkimi, ale wszyscy wnieśli wkład w moje dzieło.

 

IN: Jak pan od nich czerpał?

 

 Radżabi: Jeżeli żyli, to korzystałem [z ich wiedzy bezpośrednio; wszystkie uwagi w nawiasach kwadratowych – I.N.], jeżeli nie, to słuchałem kaset lub płyt z ich nagraniami. Ale najwięcej dał mi świętej pamięci Amir Naser Eftetah[1]. Gdy jeszcze żył, miał dla mnie wielkie serce

IN: Był pana mistrzem, ostadem?

 

Radżabi: Był moim nauczycielem.

 

IN: W jakim wieku zaczął pan grać?

 

Radżabi: Od małego grałem na tombaku. Ale mając dwadzieścia cztery lata poznałem jego. Eftetah mnie ukierunkował. Byłem muzykiem dynamicznym i nieokiełznanym. On nadał mi kierunek. To był wielki pedagog.

 

IN: Czyli w wieku trzech i pół roku zaczął się pan uczyć gry na tombaku, a to zainteresowanie skąd, samorzutnie z pana wypłynęło?

 

Radżabi: Tak.

 

[„Eine kleine Nachtmusik” na tombak i orkiestrę]

 

IN: Wydaje się, że... Na przykład w tym koncercie dziś wieczór tombak ma być instrumentem wiodącym. Tymczasem w Europie przyzwyczailiśmy się do tego, że instrumentom perskusyjnym przypada tradycyjnie najwyżej rola drugoplanowa. Tak więc moje następne pytanie dotyczy tego, czy w kulturze Iranu rola tombaku się zmienia, skoro ma on okazję być pierwszym instrumentem?

 

Radżabi: Tak, jak najbardziej. Niegdyś tombak był, jak to mówimy, takim siódmym biegiem muzyki irańskiej, liczył się tyle, co nic. Teraz zaś szanuje się go na równi ze śpiewakiem, tarem, skrzypcami.

 

IN: Odkąd to się zaczęło? Jakie pańskim zdaniem były przyczyny tej zmiany?

 

Radżabi: Nawet moi wrogowie uważają, że to ja zapoczątkowałem ten proces. Nawet wrogowie, nie mówiąc już o przyjaciołach (uśmiech). Rano wspomniałem, że mało kto wie, iż sam też wygłaszam prelekcje. Tylko że dziś postanowiłem zamknąć usta na knebel. Gra na tombaku to moje dodatkowe zajęcie. Jestem autorem książek, badaczem i prelegentem.

 

IN: Prelegentem w jakiej dziedzinie?

 

Radżabi: Muzyki irańskiej i tombaku, szerzenia wiedzy o tombaku.

 

IN: Coś pan napisał?

 

Radżabi: Przywiozłem tu ze sobą książkę, którą ofiarują albo Janowi Pilchowi, albo doktorowi Markowi[2]. Lub tej instytucji, którą kieruje Jan Pilch.[3]

 

IN: To znaczy dzięki pana wysiłkom zwiększyła się rola tombaku w...

 

Radżabi: Tak, dokładnie, zwiększyła się i to bardzo. Widziała pani, że oddałem na tombaku ducha „Eine kleine Nachtmusik” Mozarta. Dziś wieczór ofiaruję pani płytę CD z tym utworem.

 

IN: Bardzo dziękuję.

 

Radżabi: W Iranie wykonaliśmy ten utwór Mozarta z sześćdziesięcioosobową orkiestrą, siedziałem z przodu, jako solista. [koncert na: www.youtube.com/watch?v=DkJWo5Ljpfk]

 

IN: Tombak i inne instrumenty?

 

Radżabi: Tak.

 

IN: Czy może pan opowiedzieć trochę o tradycyjnej roli tombaku w muzyce irańskiej?

 

Radżabi: Nie rozumiem pani pytania.

 

IN: Chodzi mi o rolę tombaku w tradycyjnej muzyce.

 

Radżabi: Ogólnie rzecz biorąc, nasza tradycyjna muzyka bez tombaku nie ma sensu, gubi treść. Ale nie zawsze był on otaczany szacunkiem, ani tombak, ani grający na nim muzyk. Jednak dzięki moim staraniom... nawet moi wrogowie, a co dopiero osoby zaprzyjaźnione dostrzegają, że nadałem temu instrumentowi godną rangę i w sensie finansowym, i w sensie uznania w oczach ludzi.

 

IN: Dzisiaj podczas warsztatów Mohammad Rasouli wspomniał, że jeden z zaprezentowanych przez pana rytmów wywodzi się z ceremonii związanych z obchodami Aszury.[4] Chciałabym się dowiedzieć, jakim tradycyjnym obrzędom towarzyszył tombak?

 

Radżabi: Tombak nigdy nie był wykorzystywany w tradycyjnych obrzędach. Zaczerpnąłem tylko melodię i rozwinąłem ją jako motyw. Ale w tej tradycyjnej ceremonii nie był wykorzystywany. Przejąłem jedynie melodię, tak samo jak zagrałem „Akbarabad rafte budi” (Poszedłeś/poszłaś do Akbarabadu), „In war an warasz najandaz” (Nie rzucaj tego tu i tam) i „Dam dam dam”, to nasze przyśpiewki ludowe. Ale w obrzędach ludowych się go nie używa.

 

IN: A w zurchanie?[5]

 

Radżabi: W zurchanie wykorzystuje się tombak.

 

IN: Jaką pełni tam funkcję?

 

Radżabi: Mobilizuje zebranych sportowców do ćwiczeń fizycznych.

 

IN: I w dalszym ciągu jest tam wykorzystywany?

 

Radżabi: Tak, w dalszym ciągu.

 

IN: Była dziś mowa o tym, że istnieją utwory muzyczne skomponowane specjalnie na tombak. Czy są kompozytorzy, którzy się tym zajmują? A pan?

 

Radżabi: Nie jestem przecież kompozytorem. Ale wielu kompozytorów mogłoby napisać melodie pod moje utwory.

 

IN: Czy ktoś w Iranie to robi?

 

Radżabi: Jedna osoba obiecała to zrobić, napisać koncert na tombak i orkiestrę w oparciu o moje rytmy „motrebi”. Ale jej słowa nie przerodziły się jeszcze w czyn.

 

IN: Czy mogę spytać, kto to taki? Nie Darwiszi?

 

Radżabi: Nie, to nie Darwiszi.

 

IN: Reżyser, z którym także przeprowadziłam wywiad, Mohammad Szirwani, nakręcił film o Mohammadzie Rezie Darwiszim [„Lejli kodżast”, czyli „Gdzie jest Lejli”, 2006]. Pod koniec widzimy taką scenę: na dachach budynków gęsto od [zakazanych w Iranie] anten satelitarnych, a do tego jako podkład słyszymy muzykę zachodnią, to znaczy – zalew muzyki zachodniej. Rodzi się więc pytanie, czy pańskim zdaniem żywe jest wciąż zainteresownie tradycyjnymi, rodzimymi instrumentami, w tym tombakiem?

 

Radżabi: Ostatnio obserwuje się jego wzrost. Przedtem go nie było.

 

IN: Wśród kogo, głównie młodych?

 

Radżabi: Dzisiejszych młodych ciągnie bardziej do pianina i gitary. Ale zarazem świadomi są wartości tombaku, nawet jeśli sami na nim nie grają. Gdy na przykład w ubiegłym roku przez te trzy wieczory koncertowaliśmy w Sali Krajowej, wykonując utwór Arefa[6] „Ze chun-e dżawanan-e watan lale damide” (Z krwi młodych rodaków trysły tulipany) i „Eine kleine Nachtmusik” Mozarta, bardzo dobrze nas przyjęli.

 

IN: Ta sala koncertowa znajduje się w Teheranie?

 

Radżabi: Tak.

 

IN: Jaki był ten repertuar?

 

Radżabi: Nie w tym roku, tylko w osiemdziesiątym czwartym [2005] wykonaliśmy utwór Mozarta.

 

IN: A ta perska pieśń?

 

Radżabi: Nie nie, wtedy zagraliśmy tylko Mozarta. Później, rok temu, czyli w osiemdziesiątym piątym [2006] przez trzy wieczory wykonywaliśmy w Sali Krajowej zarówno „Eine kleine Nachtmusik” Mozarta, to znaczy ja to wykonałem sam, następnie utwór ormiański Komitasa[7] w aranżacji [Zijaoddina] Nazempura, a potem pieśń Arefa „Z krwi młodych rodaków trysły tulipany”, z tombakiem. I orkiestrą liczącą około sześćdziesiąt osób.

 

IN: Koncert został dobrze przyjęty?

 

Radżabi: Tak.

 

[Niezależny]

 

IN: A uczą się, ma pan uczniów?

 

Radżabi: Tak, jestem nauczycielem, nauczycielem gry na tombaku.

 

IN: Może pan powiedzieć więcej, co to za ludzie, w jakim wieku? Czy są zdolni? W szkole pan ich uczy czy prywatnie?

 

Radżabi: Nie jestem związany z władzą. Jestem niezależny. Mam i małych, i dorosłych uczniów, w średnim wieku też.

 

IN: Czy niektórzy z nich zaczęli już koncertować?

 

Radżabi: Kilku z nich tak, już sami występują.

 

IN: Ostatnie pytanie, które wszystkim zadaję, panu też. Gdyby wyobraził pan sobie, że ma coś do powiedzenia w sprawie opracowania programu nauczania szkół, gimnazjów, liceów, podstawówek, co by pan zmienił czy też co pańskim zdaniem należałoby zmienić? W programie irańskich szkół.

 

Radżabi: Nie odpowiem pani na to pytanie. Nie mogę na nie odpowiedzieć. Bo ja nigdy nie byłem związany z rządem, tymczasem gdybym miał pracować w szkolnictwie, musiałbym się z nim związać. Ponieważ nie pracuję w budżetówce, nie wiem co bym zrobił, gdybym tam się zatrudnił.

[Po chwili namysłu powraca do słowa „ostad”, „mistrz”] Bardzo proszę nie używać w odniesieniu do mnie słowa „ostad”!

 

[Byle dupek zwie się mistrzem]

 

IN: Dlaczego?

 

Radżabi: Bo ono teraz cuchnie. Byle, przepraszam, zasranego dupka tytułują teraz mistrzem. Podczas gdy jestem naprawdę dobry w te klocki i mało kto może się ze mną mierzyć, nie zasługuję na to określenie. Jestem Bahman Radżabi. Proszę więc nie stosować tego słowa do mnie.

 

IN: W porządku.

 

Radżabi: Mistrzem nazywa się instrumentalistę, który jest dobry w tym, co robi, co można o mnie powiedzieć, który stworzył swoją szkołę, co można o mnie powiedzieć, który jest autorem książek, co można o mnie powiedzieć i który ma swoje przemyślenia, co też można o mnie powiedzieć. Ale czy można to powiedzieć o innych, że tytułuje się ich mistrzami? Jeśli więc oni są mistrzami, ja jestem śmieciem! Ale jeśli któregoś dnia powie się na nich „mistrzu”, rozerwę na strzepy każdego, kto nazwie mnie tak samo. Skoro więc o nich mówią, że są czyści i nieskalani, podczas gdy wszyscy są jak te dziwki, to ja jestem dziwką. A jeżeli ich nazwą dziwkami, wtedy ja będę czysty i nieskalany.

 

IN: Mam to zamieścić?

 

Radżabi: Jak najbardziej.

 

IN: No dobrze...

 

Radżabi: Zauważyła pani, że kiedy [rano na warsztatach] bili mi brawo, nie skłoniłem się. Ja robię tak (klaszcze). Nigdy się nie kłaniam. Albo weźmy ostatnią zimę, gdy graliśmy te koncerty, wszyscy byli w strojach wieczorowych. Ja nie. Miałem na sobie kurtkę, kozaki i dżinsy. To też (pokazuje na swoje ubranie) założyłem tylko dlatego, że jest wiosna. Gdyby była zima, na pewno pojawiłbym się w kozakach, dżinsach, golfiku i czapce. To znaczy w każdej dziedzinie łamałem... Jestem instrumentalistą odmiennym. Nie mówię, że jestem wyżej czy niżej od innych, ale jestem odmienny. To znaczy jestem sobą. Jako mąż, ojciec, przyjaciel, instrumentalista, w każdej z tych ról pozostaję sobą. To już w pani gestii, czy gdy mówię, że jestem inny, uzna pani, że jestem wyżej czy niżej. Grunt, że się różnię. To znaczy, jeżeli wszyscy tombakiści co tacy, ja jestem taki. Jeżeli pani powie, że to plasuje mnie wyżej, to już od pani zależy.

W każdej dziedzinie łamałem reguły, szedłem pod prąd. Jestem jedynym nauczycielem, który pyta ucznia: „Ile masz pieniędzy?” Niektórych uczę nawet za darmo. Tymczasem żadne inne lekcje muzyki takie nie są . Mówią tam: „Miesięcznie tyle a tyle. Zapłać za trzy miesiące z góry.” Tymczasem ja pytam: „Ile masz pieniędzy?”

Przy okazji – nikt mnie nie kupi za pieniądze. Nawet gdyby ktoś dawał mi sto miliardów, nie zagram dla niego. Ale wystarczy, że się zorientuję... Kiedy mnie tu zaprosili, słowa nie wspomniałem o pieniądzach. Nigdy nie rozmawiam o pieniądzach. W tej kwestii też łamię reguły. Nie jestem ostadem. Jestem jak do tej pory najwybitniejszym i najbardziej wyjątkowym tombakistą w dziejach muzyki irańskiej, ale – nie jestem ostadem. Ostad to wielkie słowo. Doszło do tego, że śmierdzi od niego. Byle ofermę zwą teraz mistrzem, że ludziom już to bokiem wychodzi.

 

IN: Dlatego jest pan taki przewrażliwiony na punkcie tego wyrazu?

 

Radżabi: Dokładnie tak. Jestem Bahman Radżabi. Nauczyciel gry na tombaku. Ale nie jestem ostadem. Proszę się do tego łaskawie zastosować.

 

IN: Dobrze, dziękuję bardzo.

 

Radżabi: Proszę.

 

© Ivonna Nowicka 2007, All Rights Reserved

 

 

NAGRODA...

...dla wytrwałych czytelników tego wywiadu.  Na pierwszych pięciu chętnych czeka darmowa płyta kompaktowa w formacie VCD z amatorskim nagraniem koncertów Radżabiego i innych muzyków „Persian Music. Selection of Bahman Rajabi”. Zainteresowani spoza Warszawy muszą jednak pokryć koszty wysyłki.

Kontakt w tej sprawie: Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, musisz mieć włączony Javascript by go zobaczyć

UWAGA - Zostały już tylko 4!

______________________

 

Przypisy:

 

[1] Amir Naser Eftetah (1935-1987) – irański instrumentalista, grający na tombaku. W młodości dołączył do radiowego zespołu przy słynnym literacko-kulturalny cyklu programów z serii „Golha” (Kwiaty). Uczył w różnych szkołach muzycznych, aż w końcu założył własną. Sam bezdzietny, traktował uczniów jak własne dzieci i przekazywał im tajniki gry na tombaku z wielkim oddaniem. Poza Bahmanem Radżabim wykszałcił też innych wybitnych tombakistów.

 

[2] Marek – dr Marek Smurzyński. Jedyny polski iranista, który zdobył tytuł doktora u źródeł, w samym Iranie. Obecnie wykładowca iranistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 

[3] Instytut – chodzi o krakowską Akademię Muzyczną. Z tym że profesor Jan Pilch nie jest dyrektorem tej placówki. Jest natomiast organizatorem międzynarodowych festiwali perskusyjnych.

 

[4] Aszura – święto upamiętniające męczeńską śmierć pod Karbalą trzeciego imama szyickiego Husejna i jego najbliższej rodziny. Przypada dziesiątego moharrama, czyli pierwszego miesiąca muzułmańskiego kalendarza księżycowego. Obchodzą je tylko szyici, dla których to dzień żałoby, jak dla chrześcijan Wielki Piątek.

 

[5] Zurchana (persk. “zurchane”, dosł. „siłownia”) – miejsce do ćwiczeń atletycznych tylko dla mężczyzn. Perska tradycja, wywodząca się z dawnych, przedmuzułmańskich bractw. Ćwiczy się tam, obracając w dłoniach drewniane pałki w kształcie maczugi przy dźwiękach tombaku i recytacji tekstów z „Księgi królewskiej” (Szahname) Ferdousjego.

            Bahman Radżabi zasugerował się zapewne pytaniem o Aszurę (choć i tu recytacjom pieśni żałobnych towarzyszy tombak) i twierdząc, że jego bęben nie występuje w żadnych tradycyjnych ceremoniach, miał na myśli obrzędy religijne. Instrument ten był bowiem niezbędny nie tylko we wspomianych zurchanach czy na ludowych weselach. Tradycyjnie towarzyszył też ludowym opowiadaczom, prezentującym historie z „Szahname”, choć ta forma wędrownego teatru jednego aktora jest niestety na wymarciu.

 

[6] Abolqasem Aref Qazwini (ur. 1876-1934) zwany Arefem – poeta, tekściarz, piosenkarz uważany za poetę narodowego. Występował z perską diwą Qamar Al-Moluk Waziri. Jako autor tekstów i muzyki w jednej osobie mógł po mistrzowsku aranżować swoje piosenki. Nadał im poetyckość, pierwszy tworzył utwory polityczne i tchnął w rodaków ducha patriotyzmu. Jak sam o sobie powiedział: „Nawet jeśli nie wniosłem żadnego wkładu do muzyki czy do literatury, to mam tę zasługę, że pisałem piosenki patriotyczne w sytuacji, gdy spośród dziesięciu tysięcy Irańczyków mało który by wiedział, co to takiego ojczyzna.” Poparł ruch konstytucyjny 1905-1911 roku. W 1925 roku chłodno odniósł się do koronacji Rezy Pahlawiego na szacha Persji i wbrew naciskom nie skomponował hymnu na jego cześć. To przysporzyło mu kłopotów, trafił na cenzurę. Zmarł na wygnaniu w Hamadanie.

Pozostawił po sobie marsze, hymny oraz pieśni rytmiczne (tasnify), w tym „Az chun-e dżawanan-e watan lale damid”. To jedna z jego najsłynniejszych pieśni patriotycznych poświęcona pamięci pierwszych irańskich bojowników o wolność.

 

[7] Komitas, z domu Soghomon Geworki Soghomonian (1869-1935) – ormiański mnich, kompozytor, dyrektor artystyczny chóru, śpiewak, etnomuzykolog, pedagog. Uważany za twórcę współczesnej ormiańskiej muzyki klasycznej. Wykształcony i konsekrowany w Eczmiadzynie. Od tego ormiańskiego centrum religijnego pochodził tytuł wspomnianego ormiańskiego utworu.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO