|
Film Kiarostamiego Close-up (Iran, 1990) można obejrzeć w ramach 4. Festiwalu Światowego Filmu Dokumentalnego Planete doc review (11-20 maja Kinoteka, Warszawa), prezentowany jest w części festiwalu Na granicy gatunków.
Film jest niewątpliwie wyjątkowy: na swej premierze przyciągnął przed ekran samego reżysera, który – jak deklaruje – nigdy nie ogląda swoich produkcji. To artykuł przeczytany w gazecie skłonił Kiarostamiego i jego ekipę do przerwania wcześniej zaplanowanego projektu i zrealizowania (w ciągu czterdziestu dni) Close-up. To historia prawdziwa. Historia antybohatera. Dlaczego antybohatera? Bo bohaterem jest oszust, dość szczególny, postać wzruszająca widzów, skłaniająca do refleksji o jej dalszych losach. Otóż pan Sabzjan sprowokowany nadarzającą się okazją podaje się za Mohsena Machmalbafa (znanego reżysera irańskiego) i dzięki temu wkrada się w łaski rodziny Ahanchohów tak jak on oczarowanej kinem, filmami, sławą. Film jest terapeutyczną rekonstrukcją wydarzeń, pełną – jak to u Kiarostamiego – filozoficznych (ale bez dydaktycznego posmaku) przemyśleń – o sławie, marzeniach o wielkości, szacunku i posłuchu, o byciu kimś innym. Oszukana rodzina Ahanchohów coś traci (w końcu zorientowali się, że padli ofiarą fałszywego Machmalbafa), ale i zyskuje nowe doświadczenia, jak i to że odwiedza ich Machmalbaf (już ten prawdziwy). Natomiast Sabzjan zyskał daną niewielu możliwość bycia/ poczucia się kimś innym. Sabzjan mówi o sobie to, co zrobiłem z punku widzenia społeczeństwa jest przestępstwem, z mojego punktu widzenia – nie. Gdzie zatem kryje się prawda, czy istnieje? Warto chyba się nad tym zastanowić, bo w tym filmie bohaterowie grają samych siebie, próbują zrozumieć, co doprowadziło ich do tego szczególnego spotkania. Film jest obrazem zmian społecznych w Iranie i trudno poddaje się opisowi. Każdy z bohaterów czegoś szuka – dziennikarz historii na miarę Oriany Fallaci, Ahanchohowie chcą poczuć splendor sławy, jaki otacza reżysera, jeden z członków rodziny chce zagrać w filmie i stać się gwiazdą. Wśród bohaterów jest też kierowca taksówki (były lotnik), który nie wie, kto to Machmalbaf (może facet z bazaru?), bo jak mówi ja nie mam czasu na filmy. Z pozoru przeciętny kierowca przyciągnął moją uwagę: miałam wrażenie, że jego rola będzie jedną z kluczowych, będzie przewijać się przez cały film. Wydaje się dobrym obserwatorem, człowiekiem, który też ma swoją może wartą opowiedzenia (sfilmowania) historię. Jednak znika... a może pojawi się w innym filmie?.. Dziennikarz stwierdza moja historia na miarę Oriany Fallaci rozgrywa się w ślepym zaułku. Może to wskazówka, abyśmy byli uważniejsi... Obowiązkowo.
|
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...
Typowy Arab - Jaki j...
Araby faceci - Araby faceci chodzą co...