Strona Główna arrow O Afganistanie arrow Talibowie pokazują swoją siłę
Talibowie pokazują swoją siłę Drukuj
z Kabulu Maria Amiri   
poniedziałek, 05/03/2007
 We wtorek rano pakistański zamachowiec wysadził się w powietrze przy pilnie strzeżonej głównej bramie wjazdowej do amerykańskiej bazy wojskowej w Bagram – zginęły 22 osoby, zranionych zostało ponad 60 osób. Afgańskie źródła rządowe (MSW) podają, że zamachowiec wmieszał się w grupę afgańskich pracowników czekających przy przejściach kontrolnych. Wśród zabitych są trzej żołnierze koalicji międzynarodowej, dwóch Amerykanów oraz jeden Koreańczyk. Natomiast 18 osób spośród zabitych i rannych to zatrudnieni w bazie Afgańczycy.

 Żaden z polskich żołnierzy nie znajdował się w pobliżu wybuchu. Na początku w całej bazie zapanowała panika, jednak zamach nie spowodował drastycznego obniżenia morale naszych żołnierzy - powiedział płk. Solomonow dowódca polskiego kontyngentu wojskowego w Bagram. Jest nam niezmiernie przykro z powodu ofiar – powiedział w wywiadzie telefonicznym i dodał: Za kilkanaście minut będziemy przyjmować w naszej bazie delegację polską na czele z ministrem obrony.

Celem ataku nie mógł być Dick Cheney, ponieważ zamachowcowi nie udałoby się dotrzeć do środka bazy – baza jest pilnie strzeżona przez żołnierzy amerykańskich, ponadto żołnierze koalicji międzynarodowej są dokładnie sprawdzani. Podczas zamachu wiceprezydent USA był na spotkaniu w bazie. Po wybuchu ze względów bezpieczeństwa został szybko ewakuowany do bunkru.

Krótko po wybuchu jeden z rzeczników prasowych talibów mułła Zabilullah poinformował media, że talibowie chcieli zaatakować Cheneya. Jest to jedynie zabieg propagandowy talibów, natomiast pewne jest, że chcieli pokazać swoją siłę, że ataki mogą być przeprowadzone wszędzie i że nikt i nigdzie nie może czuć się bezpieczny.

Zamachowiec doszedł do środkowej bramy, przy której codziennie rano ustawia się kolejka afgańskich pracowników: Za tym zamachem stał Pakistan – powiedział afgańskiej stacji telewizyjnej Ariana jeden z naocznych świadków – stałem trochę dalej, kiedy nastąpił ogromny huk, odrzuciło w powietrze ludzi stojących dookoła mnie. Widok był przerażający, wszędzie pełno krwi.

Media afgańskie zadają pytanie, czy atak nie był zapowiedzią ofensywy talibów zaplanowanej wraz z nadejściem wiosny. Kilka dni temu w wywiadzie minister spraw zagranicznych dr Spanta powiedział mi: Nie możemy lekceważyć zapowiedzi talibów o planowanej ofensywie. Musimy wszystkimi siłami nie dopuścić do tej ofensywy. Pracujemy nad tym.

Każdego dnia Kabul tętni życiem a na ulicach panuje ogromny ruch. W największym centrum handlowym City Center półki uginają się od towarów. Z herbaciarni dobiega głośna muzyka. Afgańczycy pędzą po ulicach zajęci swoimi codziennymi obowiązkami. Mieszkańcom stolicy Afganistanu towarzyszy lęk i obawy przed nieznanym. Khalid Essa – manager jednego z kabulskich hoteli – boi się, że w każdej chwili może ponownie paść ofiarą zamachowca-samobójcy. Kilka dni temu szedłem ulicą, oglądając witryny sklepów. Nagle przede mną spostrzegłem dziwnego człowieka z długą czarną brodą, który nerwowo rozglądał się dookoła i wymachiwał szalem. Przestraszyłem się go, od razu pomyślałem, że to może być zamachowiec-samobójca – zatrzymałem się gwałtownie i poszedłem w drugą stronę, aby ominąć tego może Bogu ducha winnego człowieka. Z pozoru życie toczy się spokojnie.

Odkąd Khalid przeżył zamach dokonany przez samobójcę, stał się ostrożniejszy, każdego bacznie obserwuje. – W naszym hotelu mieliśmy dużą kafejkę internetową, z której korzystali zarówno zagraniczni goście hotelu, jak i osoby z zewnątrz. Pewnego dnia rozmawiałem z jednym z naszych tureckich gości, gdy odszedłem na chwilę, aby coś przynieść nastąpił mocny i gwałtowny wybuch. Zamachowiec-samobójca w sali pełnej ludzi wysadził się w powietrze. Nic po nim nie zostało. W wyniku wybuchu kilka osób zginęło, a wiele zostało rannych. Ja obudziłem się dopiero w szpitalu – wspomina. Brak bezpieczeństwa wymusza zmiany w codziennym życiu. Teraz z kafejki internetowej w hotelu mogą korzystać wyłącznie goście hotelowi. A przy drzwiach wjazdowych każdy pojazd jest kontrolowany, czy nie jest ukryty w nim materiał wybuchowy – dodaje.

Porównując sytuację sprzed czterech lat, kiedy talibowie wycofywali sie z Afganistanu, poczucie bezpieczeństwa w kraju zmniejszyło się. Talibowie uciekli w stronę gór oraz do Pakistanu – do swojej centrali. Starali się nigdzie nie pokazywać, w szczególności w miejscach publicznych. Teraz natomiast liczne grupy talibów wzmacniają swoje siły. Są w większości województw, także w stolicy, przy czym w Kabulu dobrze sie ukrywają, ale są przygotowani do działania. Część talibów stanowią Afgańczycy, Pakistańczycy oraz Arabowie. Mają duże wsparcie i są kierowani z Pakistanu. Ich celem jest zdobycie większej władzy, żądają dla siebie więcej wyższych stanowisk w rządzie afgańskim, a także w kilku prowincjach, by mieć jak największą kontrolę nad państwem.

Afganistan jest centrum wielkiej gry politycznej i handlowej między kilkoma siłami kierowanymi z zagranicy, które rozgrywają tutaj swoje interesy. Kabulczycy mają wyrobione własne poglądy i wizje dotyczące bezpieczeństwa kraju. Według mnie to wrogowie naszej ojczyzny nie pozwalają, żeby Afgańczycy żyli w spokoju i bezpieczeństwie. Kim są ci wrogowie? Nie możemy ich nazwać talibami. Bo tak naprawdę „talib” to nie  terrorysta, ale uczeń „medresy” – szkoły religijnej, który zgłębia wiedzę religijną – wyjaśnia Rahim Ahmadzaj, były sędzia i znany prawnik – Tych, którzy podkładają bomby, wysadzają się w powietrze, zabijają innych ludzi, nie można nazwać talibami, to wrogowie ludzkości. W swoim czasie ja też byłem talibem, kiedy uczęszczałem do medresy. Potem zostałem nazwany mułłą, czy jak teraz, sędzią – dodaje – W naszej ojczyźnie będzie dobrze, jeśli nasi wrogowie na to pozwolą.

Jak powiedział gen. Khalid Chan, wiceminister spraw wewnętrznych ds. bezpieczeństwa, w całym Afganistanie w roku 2006 liczba zamachów samobójczych wyniosła 112, a liczba wybuchów sięgnęła 473. W sumie zginęło ok. 548 osób, a 1189 zostało rannych. Zamachowcami byli w większości Pakistańczycy, tylko kilku z nich było Afgańczykami. Problem bezpieczeństwa polega na tym, że struktury talibów nie zostały zniszczone, a oni przenieśli  się do Pakistanu i tam wzmocnili swoje siły, zaopatrzyli się w nowy sprzęt. Mamy młode wojsko i policję. 5 lat  temu rozpoczęliśmy budowę wszystkiego  od podstaw. Jesteśmy jeszcze za słabi, potrzebujemy wsparcia i współpracy z zagranicą. Brakuje nam jeszcze doświadczenia w tych kwestiach. A talibowie otrzymują cały czas nowy sprzęt i wyposażenie, są sponsorowani, inaczej nie mieliby takiej siły – wyjaśnia gen. Khalid Chan.

Czy jest możliwe zaprowadzenie całkowitego spokoju w Afganistanie? To pytanie zadaje sobie wielu cudzoziemców pracujących w stolicy. Boją się, żeby nie stać się kolejnymi celami ataków talibów.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo IO UW logo unesco_logo
© 2004 - 2011 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej Współpracujemy z Wydziałem Orientalistycznym UW partner PK ds. UNESCO