|
Baba Taher Ourion – dobejti* * ciało moje cierpi, o Boże! serce moje tęskni, o Boże! pragnienie domu, skargi i ubóstwo w piersi mojej ogień rozpaliły, o Boże!
* bez Ciebie, o Panie, w ogrodzie nie kwitną kwiaty, a jeśli jest inaczej, niech nikt ich nigdy nie zobaczy a kto bez Ciebie śmieje się i weseli, niech ze swojej twarzy nigdy nie zmyje rozpaczy. * przewiążę pas i szatę odzieję i ruch niebios sławić będę i wody wszystkich mórz przemierzę, by obmyć te ręce niepotrzebne. * ty, który o niebiosach ksiąg nie czytałeś, ty, który do winiarni nie zaglądałeś, ty, który nie znałeś zysku ani straty, kiedy spotkasz przyjaciół? żałuj tego! żałuj! * jeśli serce to Ukochany, kim tędy jest Ukochany? jeśli Ukochany to serce, serce jakie nosi miano? widzę serce i Ukochanego złączonych ze sobą i nie wiem, które z nich to serce, a który Ukochany * noc ciemna, ja pijany, a droga kamienna, czara z rąk mi wypadła, ale nie pękła to jej stróż ją uchował od złego, gdyby nie on, sto czar bez upadku by pękło * kochanie, jeziora moich oczu twoim domem, a pośród nich miejsce dla stóp twoich. tego się lękam, że stąpając tam beztrosko ciernie moich rzęs poranią stopy twoje * ból i lekarstwo Przyjacielowi zawdzięczam, złączenie i rozłąkę Przyjacielowi zawdzięczam i jeśliby rzeźnik me ciało oddzielił od skóry, nigdy nie oddzieli mej duszy od Przyjaciela * ambry i piżma w twoich włosach szukam, ni słońca ni księżyca, ja twojej twarzy szukam i jeśli daliby mi ogród, bym kwiaty w nim zrywał kwiatu w twoim kolorze i zapachu bym szukał * jeśli nawet sto różnych kształtów bym przybrał to w każdym z nich obraz twój w sercu bym miał i oka bym nie zmrużył, pókiś szczęściem moim i pókiś życiem moim, nigdy nie umarłbym ja O życiu Baba Tahera nie wiadomo wiele. Urodził się prawdopodobnie na początku XI wieku na zachodzie Iranu, w starożytnym Hamadanie i tam też znajduje się jego grób. Większość życia spędził jednak na odosobnieniu. Anegdota opowiadająca o jego spotkaniu z seldżuckim sułtanem Tugrlilem, przedstawia Baba Tahera jako na wpół szalonego derwisza, którego ludzie uważali za świętego. O szacunku, jakim cieszył się wśród ludzi, świadczyłby też jego tytuł „baba”, który znaczy „ojciec”, „starzec” i stosowany bywał w odniesieniu do niektórych „świętych mężów”. Poza tym Baba Taher nosił przydomek „ourion”, co znaczy „nagi”. Przydomek ten wiązałby go zaś z kalandarami – szalonymi odludkami, wędrownymi derwiszami, którzy negują wszelkie normy życia społecznego. W skład dywanu Baba Tahera wchodzi 365 dwuwierszy, kasyda i trzy qazale, a jego wiersze, pisane w dialekcie hamedańskim, wpisują się raczej w nurt twórczości ludowej. * tłumaczone przeze mnie dobejti pochodzą z: A. Pazargadi, „Asz’are Baba Taher Ourion”, Teheran 2003
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -