Strona Główna arrow Klasyczna poezja arrow Baba Taher Ourion - dobejti I
Baba Taher Ourion - dobejti I Drukuj
Tłum. Albert Kwiatkowski   
środa, 28/02/2007

Baba Taher Ourion – dobejti*

 

*

ciało moje cierpi, o Boże!

serce moje tęskni, o Boże!

pragnienie domu, skargi i ubóstwo

w piersi mojej ogień rozpaliły, o Boże!

  *

bez Ciebie, o Panie, w ogrodzie nie kwitną kwiaty,

a jeśli jest inaczej, niech nikt ich nigdy nie zobaczy

a kto bez Ciebie śmieje się i weseli,

niech ze swojej twarzy nigdy nie zmyje rozpaczy.

 *

przewiążę pas i szatę odzieję

i ruch niebios sławić będę

i wody wszystkich mórz przemierzę,

by obmyć te ręce niepotrzebne.

 *

ty, który o niebiosach ksiąg nie czytałeś,

ty, który do winiarni nie zaglądałeś,

ty, który nie znałeś zysku ani straty,

kiedy spotkasz przyjaciół? żałuj tego! żałuj!

*

jeśli serce to Ukochany, kim tędy jest Ukochany?

jeśli Ukochany to serce, serce jakie nosi miano?

widzę serce i Ukochanego złączonych ze sobą

i nie wiem, które z nich to serce, a który Ukochany

 *

noc ciemna, ja pijany, a droga kamienna,

czara z rąk mi wypadła, ale nie pękła

to jej stróż ją uchował od złego,

gdyby nie on, sto czar bez upadku by pękło

*

kochanie, jeziora moich oczu twoim domem,

a pośród nich miejsce dla stóp twoich.

tego się lękam, że stąpając tam beztrosko

ciernie moich rzęs poranią stopy twoje

 *

ból i lekarstwo Przyjacielowi zawdzięczam,

złączenie i rozłąkę Przyjacielowi zawdzięczam

i jeśliby rzeźnik me ciało oddzielił od skóry,

nigdy nie oddzieli mej duszy od Przyjaciela

 *

ambry i piżma w twoich włosach szukam,

ni słońca ni księżyca, ja twojej twarzy szukam

i jeśli daliby mi ogród, bym kwiaty w nim zrywał

kwiatu w twoim kolorze i zapachu bym szukał

 *

jeśli nawet sto różnych kształtów bym przybrał

to w każdym z nich obraz twój w sercu bym miał

i oka bym nie zmrużył, pókiś szczęściem moim

i pókiś życiem moim, nigdy nie umarłbym ja

                                                                                              

                                                                                             

O życiu Baba Tahera nie wiadomo wiele. Urodził się prawdopodobnie na początku XI wieku na zachodzie Iranu, w starożytnym Hamadanie i tam też znajduje się jego grób. Większość życia spędził jednak na odosobnieniu. Anegdota opowiadająca o jego spotkaniu z seldżuckim sułtanem Tugrlilem, przedstawia Baba Tahera jako na wpół szalonego derwisza, którego ludzie uważali za świętego. O szacunku, jakim cieszył się wśród ludzi, świadczyłby też jego tytuł „baba”, który znaczy „ojciec”, „starzec” i stosowany bywał w odniesieniu do niektórych „świętych mężów”. Poza tym Baba Taher nosił przydomek „ourion”, co znaczy „nagi”. Przydomek ten wiązałby go zaś z kalandarami – szalonymi odludkami, wędrownymi derwiszami, którzy negują wszelkie normy życia społecznego.

W skład dywanu Baba Tahera wchodzi 365 dwuwierszy, kasyda i trzy qazale, a jego wiersze, pisane w dialekcie hamedańskim, wpisują się raczej w nurt twórczości ludowej.

 

* tłumaczone przeze mnie dobejti pochodzą z: A. Pazargadi, „Asz’are Baba Taher Ourion”, Teheran 2003

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej