Uniesie nas wiatr Farrochzad oraz Uniesie na wiatr Kiarostamiego O czym jest? O kim opowiada? Kiedy i gdzie się dzieje? To jedne z pierwszych pytań, które cisną się na usta, gdy potencjalny widz decyduje, czy obejrzeć film albo gdy chce opisać wrażenia i przemyślenia już po seansie. Abbas Kiarostami w Uniesie nas wiatr (tytuł zapożyczony z wiersza niepowtarzalnej poetki irańskiej Forugh Farrochzad pod tym samym tytułem) proponuje spojrzenie na inny, jakby w zwolnionym tempie toczący się świat, wsłuchanie się w inne dźwięki, zapachy, kolory; świat w którym powyższe pytania nabierają nowego wymiaru.
Uniesie nas wiatr (Francja, Iran 1999) wymaga cierpliwości. Film przywołuje oglądającego do porządku, skłania do przeżywania tego, co dzieje się tu i teraz, właśnie tego, co się dzieje tuż obok, a także tego co jest w nas samych – i w teraźniejszości. Kiarostami wskazuje na przeszłość, odciąga od przyszłości a szczególny nacisk kładzie na to, co ma miejsce tu i teraz, co powinno/ może mieć dla nas znaczenie. Wskazuje na wartość tego, co właśnie doświadczamy, a co jest tak naprawdę jedyną daną nam realnością. Rzecz dzieje się w irańskim Kurdystanie, gdzieś w miejscu spoza pozornie ważnego zgiełku metropolii. Znakami czy przedmiotami, które przypominają jednak, że istnieje świat giełd, spotkań na najwyższym szczeblu, inwestycji i pośpiechu są rekwizyty wieku XX/ XXI, miasta: telefon komórkowy, aparat fotograficzny, samochód. Mieszkańcy wielkiego miasta jadą do odległej wioski, drogowskazami na ich drodze są drzewa. Nikt tu nie mówi o mapie, znakach drogowych czy o nawigacji satelitarnej. Bohaterowie mają misję, o której nie chcą powiedzieć mieszkańcom wioski. Dlatego także Farzad (mały krewny ich kolegi) zostaje zobowiązany do utrzymania tajemnicy – oficjalnie przybysze poszukują skarbów! W tej bezpretensjonalnej opowieści dochodzi do spotkania światów – ludzi nastawionych na cel i tych nastawionych na doświadczenie, przeżywanie. W filmie pełno jest ciepłej ironii, zwłaszcza w relacjach dorosłego przybysza z miasta z miejscowym chłopcem. W filmie obok aktorów występują naturszczycy, którzy nieprofesjonalizm (speszenie, ukradkowe spojrzenia w kamerę) dodaje mu wiele uroku. W herbaciarni toczy się rozmowy o relacjach damsko-męskich, dzieci zdają egzamin, ktoś się zakochał, ktoś umiera, inny czeka na lekarstwo. Samo życie. Z pewnością podróż dla jednego z przyjezdnych – Behzada stała się lekcją o czasie, szacunku dla innych. W którym śmierć nie jest wypierana z refleksji nad życiem. W filmie pada zdanie, śmierć jest gorsza od starości, ponieważ zamykasz oczy na piękno świata i szczodrość Pana, które może skłonić do refleksji nad… sobą, światem. Światem, w którym wszystko ma swój przeznaczony czas, a śmierć jest częścią boskiego planu. Ale można z niej żartować: Behzad w oczekiwaniu na wydarzenia obserwuje, podgląda, przygląda się, doświadcza. Pewnego dnia gdy poszedł na górę, na której znajduje się cmentarz, znalazł kość, którą bez obaw wziął w ręce, przymierzył do swojej i najzwyczajniej w świecie stwierdził: ten gość był mojego wzrostu. Film jest pełen bardzo subtelnych ujęć, pięknych i nasyconych kolorami. A wszystko to składa się na znakomitą poetycką filmową (przy)powieść o czasie i doświadczaniu świata. Uniesie nas wiatr opowiada o tym, że wszystko we wszechświecie ma swój jedyny i niepowtarzalny moment, w którym ma się wydarzyć. Film można by określić filozoficznym –jego filozofia jest „przeżywana”, „zarejestrowana” z perspektywy człowieka podejmującego wyzwania każdego dnia. Na ile inspiracją dla reżysera stał się wiersz, zostawiam do refleksji Szanownym Czytelnikom. Uniesie nas wiatr dla mnie noc jeszcze młoda, żal wiatr ma schadzkę z liśćmi drzew dla mnie noc jeszcze młoda, niepokój jest w agonii posłuchaj słyszysz tchnienie ciemności? ze zdziwieniem spoglądam na to szczęście jestem uzależniona od braku nadziei we mnie posłuchaj słyszysz tchnienie ciemności? tej nocy, teraz coś przemija księżyc jest czerwony i bezsenny a na dachu, na którym każdej chwili rozpada się trwoga chmury, jak tłum żałobników chyba oczekują deszczu jakaś chwila a później nic. za tym oknem, właśnie drży noc a ziemia właśnie oddaje niebytowi kolejny dzień, kolejną noc za tym oknem coś niewiadomego niepokoi się mną i tobą ech, twoje radosne istnienie swoje ręce podobne bolesnemu wspomnieniu, włóż w moje zakochane dłonie a usta jak intensywne po-czucie istnienia poddaj pieszczotom moich rozkochanych warg uniesie nas ze sobą wiatr uniesie nas ze sobą wiatr Z tomu Powtórne narodziny Tłum. M. M.
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -