|
Internetowa herbatka z artystami Żadne przeszkody na drodze nie istnieją Wywiad z reżyserem Mohammadem Szirwanim cz. II Przeprowadziła (i przełożyła) Ivonna Nowicka pierwsza część wywiadu: http://www.arabia.pl/content/view/287974/96/
[Po dwa arcydzieła] IN: Oczywiście na początku tekstu zamieszczę informację o tym filmie, bo Czytelnicy go nie znają, choć pan tu trochę o nim opowiedział. Mówił pan o swoich planach na przyszłość, tych na najbliższą przyszłość. A ma pan jakieś plany na odległe lata? Takie odległe, najodleglejsze plany, te wzniosłe, ukryte za przeszkodą na drodze, którą można skruszyć? Jeżeli można, to chciałabym o nie spytać (śmiech). Szirwani: Niedotyczące kina, czy też właśnie na temat kina? Przedstawiłem już przecież swoje przyszłe plany. IN: Tak, ale to były takie najbliższe. Ja pytam o te odległe. Na przykład... Szirwani: Na przykład? IN: Na przykład Mohammad Szirwani w wieku siedemdziesięciu pięciu lat. Szirwani: Oj! Ha ha ha! IN: (śmiech) No dobrze, weźmy pięćdziesięcioletniego. Szirwani: Nie mogę powiedzieć, bym miał plany sięgające aż tak daleko w przyszłość. Czy tego dnia, w wieku siedemdziesięciu pięciu lat, jeśli oczywiście będę jeszcze żył – zdaje mi się zawsze, że nie dożyję czterdziestu pięciu lat (śmiech). IN: Nie daj Boże! Szirwani: Bo kino to bardzo ciężki i twardy rodzaj sztuki, szybko wpędza człowieka w starość i wyniszcza go. Ale zarazem sprawia ogromną przyjemność. To cierpienie zmieszane z rozkoszą. Ale naprawdę nie wiem, czy w wieku siedemdziesięciu pięciu lat wciąż będę wytrwale zajmował się filmem, czy nie pomyślę sobie: „Człowieku! Tyle rzeczy przeszło ci w życiu koło nosa przez to reżyserowanie. Pora odłożyć kino na bok, żeby nadrobić, coś przegapił.” Choć bardzo kocham kino, taka ewentualność też wchodzi być może w grę. Nie twierdzę, że mam porządnego świra, jak taki Arthur Rimbaud, który pewnego pięknego dnia porzuca nagle wszystko, co ja tam wiem i jedzie robić co? Zostaje przemytnikiem, z bronią w ręku, robi, co mu się żywnie podoba.To nie jest nieprawdopodobne [że tak sobie powiem]. Ale mam nadzieję, że przynajmniej przez okres parania się filmem zdołam pozostawić po sobie dwa wartościowe upominki dla historii kina. To wystarczy, dwa wystarczą. IN: To jest jakie dwa? Szirwani: To znaczy dwa..., żaden artysta nie ma więcej arcydzieł niż dwa. Ufam, że pozostanie po mnie pamiątka, wartościowa pamiątka w historii kina.Jak to ujął jeden mój przyjaciel: „Wy reżyserzy jesteście jak ludzie, którzy otrzymują we śnie objawienia, ciągle coś wam się przyśniwa i ciągle chcecie to opowiedzieć innym, a potem stwierdzacie, że dzieło stworzone przez was z tym zamiarem nie oddaje waszej sennej wizji.” Zawsze gdy ci się coś przyśni, gdy masz widzenie senne, które wywarło na tobie wrażenie, chcesz się nim podzielić z innymi. Ale nie udaje ci się przekazać tego, co zobaczyłaś, z czym się zetknęłaś w świecie snu. Dlatego właśnie postanawiasz próbować jeszcze raz i jeszcze raz. Jeszcze raz próbujesz wiernie opowiedzieć swój sen. Na tym polega moim zdaniem tajemnica ciągłości tej drogi. IN: Czyli nie jest pan stoprocentowo zadowolony z tego, co pan do tej pory stworzył? Szirwani: Tak, tak. Uważam, że... kilka dni temu myślałem sobie, że jeszcze NIC nie zrobiłem. Nic! IN: Czy pana zdaniem spośród pańskich dotychczasowych filmów choćby jeden może zaliczyć się do tych dwu? Szirwani: Nie. IN: Nie? Jeszcze nie powstał? Szirwani: Jeśliby mógł się zaliczyć, to nie pozostałoby mi nic innego, jak za rok, dwa wycofać się z kina. Mam nadzieję, że nie powstanie aż tak szybko (śmiech). Bo gdy człowiek osiągnie szczyt swoich możliwości, to co mu pozostaje do robienia? Nie ma co robić. Nie ma motywacji. IN: Chyba że zalicza się do osób, w których ciągle płonie inspirujący ogień twórczy. Tacy też istnieją. Szirwani: No tak, ale na przykład w kinie istnieje pokusa, żeby... nawet jeżeli ludzie stworzyli jakiś film, który odniósł sukces, to po pewnym czasie chcą go powielić. Niezmiernie mało jest takich osób, które umiały pożegnać się w szczytowym momencie swej twórczości. Zrobił to na przykład Kieślowski. Odsunął się w apogeum. To trudne. Może uważał, że nie ma już wiele życia przed sobą i chciał... przez tę pozostałą odrobinę życia chciał zająć się rzeczami, którymi nie zdążył się już jednak zająć. IN: Czy istnieje jakiś temat, o którym pan by chciał nakręcić film, ale czuje, że jeszcze nie jest gotowy, że jeszcze nie osiągnął tego poziomu? Szirwani: Tak. Mam teraz taki film, trudny, wysokobudżetowy i wymagający dużego wkładu pracy, który wymaga też rzecz jasna większego doświadczenia. Bardzo go lubię i zamierzam odłożyć go na później, na potem, gdy nakręcę już ten filmie fabularny [o którym mówiłem]. Może wtedy się nim zajmę, za dwa lata, mając lepsze warunki. Akcja nie toczy się w Teheranie, tylko w rejonie Sistan i Baludżystan w Iranie, gdzie ukształtownie terenu i krajobraz są wprost nieziemskie. Tam się rzecz rozgrywa. IN: Może pan wyjawić, czego on najogólniej dotyczy, czy woli pan tego nie robić? Szirwani: Najogólniej dotyczy wierzeń ludzkich. Wierzeń. Dotyczy kwestii przekonań. [Dokumentalizowane filmy fabularne] IN: Tu w Polsce irańskie kino [fabularne] zyskało pewną popularność, niektóre tytuły są słynne. Natomiast o filmach dokumentalnych ludzie wiedzą mniej. Może pan przedstawić sytuację dokumentu w Iranie? Czy kręci się wiele filmów? Czy ta gałąź sztuki się rozwija, czy jest ważna w Iranie, czy nie? Jak to wygląda? Szirwani: Aha. W połowie... IN: Bo o ile wiem, to pański film [„Prezydent Mir Qanbar”] był pierwszym filmem na tym festiwalu, pierwszym filmem irańskim znaczy się. Szirwani: Spotkało mnie to szczęście (uśmiech). Pozwolę sobie nadmienić, że... nie jestem pewien, ale to chyba w ogóle pierwszy irański film dokumentalny wyświetlany w Polsce. Abstrahując od festiwalu? Na festiwalu. IN: Trzeba by to zbadać. Bo przecież było (...) „Requiem za zaginionych”** w kinach, to znaczy w tej... Szirwani: W telewizji. IN: Właśnie, w telewizji je wyświetlano. Ale na pewno mało kto je widział. Czy więc filmy dokumentalne powstają, czy istnieją w Iranie? Szirwani: Jak najbardziej. Tak się składa, że branża naszych dokumentów jest bardzo prężna. Jest dynamiczna, ciągle się rozwija i trafiają się w niej lepsze rzeczy niż w filmie fabularnym. Ciekawa rzecz, że w gruncie rzeczy nasze kino fabularne swoje istnienie zawdzięcza dokumentowi. To znaczy, jak zaużył pewien włoski krytyk: „W ogóle nie macie kina fabularnego, wasze kino jest dokumentalne! Wszystkie historie, jakie się w nim opowiada, są prawdziwe. Są prawdziwe i człowiek odnosi wrażenie, że na ich podstawie powstał dokument. Taki macie język, taki styl, wy Irańczycy.” IN: Skoro pan mówi, że te filmy fabularne to w gruncie rzeczy bardzo dobre filmy dokumentalne, a ponadto stwierdził pan, że w filmie dokumentalnym dzieją się lepsze rzeczy, to jakie to rzeczy? Szirwani: Widzi pani, jakieś dziesięć, dwanaście lat temu, w połowie lat dziewięćdziesiątych, na początku lat dziewięćdziesiątych nastąpiło w naszym kinie dokumentalnym ożywienie i filmy trochę..., powoli warunki społeczne stawały się takie, że atmosfera robiła się ciut swobodniejsza i kwestie społeczne weszły do filmów dokumentalnych, dzięki czemu zbliżyły się one do życia. Ten właśnie czynnik sprawił między innymi, że też odniosły sukcesy. Jak długo bowiem kino jest dalekie od życia, tak długo ma wartość muzealną tylko. Nadaje się jedynie do tego, żeby... żeby wysłać je do muzeum. IN: Jest propagandą. Szirwani: Podczas gdy film to nie żaden eksponat muzealny! Film powinien żyć wśród ludzi. Szczęściem nasze kino dokumentalne przekształciło się w lustro, w którym można zobaczyć odbicie społeczeństwa. Odniosło niezły sukces. Ponadto w latach dziewięćdziesiątych w nasze kino krótkometrażowe autentycznie wstąpiło nowe życie. Rząd okazał wsparcie, [dążąc do tego,] by zaczęło powstawać więcej filmów. IN: Krótkometrażowych dokumentów? Szirwani: W ogóle filmów krótkometrażówych, fabularnych i dokumentalnych. Na szczęście tak bardzo się rozwinęło, że ta forma miała wtedy swój złoty okres. IN: Jakich reżyserów można by tu wymienić? Szirwani: Eh, spośród ogromnej rzeszy reżyserów, autorów krótkometrażówek, wyszło jakichś dziesięciu świetnych filmowców, którzy teraz kręcą dłumetrażówki fabularne. IN: To mężczyźni i kobiety? Szirwani: Mężczyźni i kobiety. W Iranie tak się szczęśliwie składa, że jest więcej reżyserek niż w wielu innych krajach. Dla wielu ludzi to zaskakujące, dziwują się: „U was, w kraju bliskowschodnim?! Tu na Zachodzie zawsze wydaje nam się, że wszystkie kobiety tkwią u was w domach i są bite.” Różne takie rzeczy wygadują i są niezmiernie zdumieni, gdy przekonują się, że mamy prężne reżyserki. IN: Na przykład kogo? Szirwani: Nie jest ich wcale tak mało. Na Zachodzie znane są może ze trzy, ale dałoby się tu wymienić co najmniej trzydzieści osób, które tworzą aktywnie i z zapałem. Jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości będziemy świadkami jeszcze lepszych rzeczy.Obecnie sytuacja naszego kina dokumentalnego i krótkometrażowego jest korzystna. Ale zawsze istniały problemy, w końcu w każdym kraju produkcja filmów to niełatwa sprawa. My też borykamy się z problemami ekonomicznymi, z różnymi trudnościami, co może stanowi dla nas bodziec do tego, by iść do przodu. Przecież w Iranie powstaje rocznie STO filmów kinowych. To zdumiewająca liczba. IN: W porównaniu z Bollywoodem (śmiech) to niewiele, ale... Szirwani: Ach (śmiech). Co tam Bollywood, proszę zostawić Amerykę, Hollywood i Bollywood. Ale dla krajów, które mają swoją kinematografię, to słuszna ilość. [Kino dla królika i przyjaciół królika] IN: Czy w Iranie są możliwości wyświetlania tych filmów dokumentalnych? Szirwani: No właśnie, mamy problem z salami. IN: Czyli nie ma takich możliwości. Szirwani: Nie, mamy też ograniczone możliwości produkcyjne, ale nawet przy tych ograniczeniach filmy powstają. Reżyserzy zapierają się w sobie i ogromnym wysiłkiem kręcą swoje dzieła. Gorsze jednak, że filmy powstają, a sal kinowych brak. W całym Iranie jest jakieś dwieście dwadzieścia, dwieście trzydzieści prężnie działających kin. To bardzo mało. IN: Ile? Szirwani: Dwieście trzydzieści. IN: Ale do wyświetlania filmów dokumentalnych potrzeba klubów dyskusyjnych, telewizji, specjalnych miejsc. Szirwani: Otóż to. Nie mamy jeszcze specjalnej sali dla naszych filmów dokumentalnych. Choć słyszałem, że w stolicy jedna sala ma zostać na stałe przeznaczone wyłącznie na dokumenty. IN: Więc w chwili obecnej jaka jest możliwość pokazywania filmów dokumentalnych? Szirwani: W Iranie istnieje tylko jedna kinoteka, która w swoim programie ma też filmy dokumentalne. Ale jeszcze nie osiągnęliśmy tego, by za pośrednictwem kina i telewizji dotrzeć z dokumentami do ludzi. IN: Jak więc je w Iranie pokazujecie? Szirwani: Kręcimy je dla siebie samych (śmiech), dla najbliższej rodziny (jeszcze większy śmiechem), dla krewnych, dla przyjaciół, a jeżeli ludzie... IN: Dla przyjaciół przyjaciół... Szirwani: ...jeżeli ludzie też je zobaczą, to – jak to ujął Mir Qanbar –, odmawiamy dodatkową modlitwę dziękczynną. IN: Hm..., w telewizji też ich się nie wyświetla? Szirwani: Rzeczywiście, teraz w telewizji powstał specjalny program dokumentalny. Raz w tygodniu lecą na nim irańskie lub zagraniczne filmy dokumentalne. Miejmy nadzieję, że inne stacje pójdą tym śladem. Bo teraz wyświetla je tylko jedna stacja na jakieś osiem, może dziewięć czy dziesięć kanałów telewizji irańskiej. Proszę mi wybaczyć to wahanie, ale prawie nie oglądam telewizji (śmiech). Filmy dokumentalne emituje tylko jedna stacja i to zaledwie raz w tygodniu.Oczywiście w Europie ta wielka Francja ma tylko kanał arte, który pokazuje tego typu filmy. Rzecz jasna nasze oczekiwania są większe, wszystkie kanały powinny czymś się wykazać w tej kwestii. IN: Ostatnie pytanie. Zadawałam je moim rozmówczyniom, bo muszę panu wyznać, że pierwotnie zamierzałam przeprowadzać wywiady tylko z irańskimi artystkami, z kobietami. Ale pomyślałam, że to dobry pomysł zaprosić reżysera filmów dokumentalnych, zwłaszcza że pański dokument był bardzo interesujący. W każdym razie, pragnę wyjawić, że został pan zaproszony do grona pań (śmiech). To pytanie, które im zadaję i w ogóle jestem ciekawa odpowiedzi Irańczyków, a zarazem moje ostatnie pytanie, brzmi tak: Gdyby pan mógł współtworzyć program nauczania szkół w Iranie, co by pan zmienił, co by pan zaproponował w programie szkół podstawowych, gimnazjalnych...? Szirwani: W szkolnictwie. Podłożyłbym bombę... IN: Bombę? Szirwani: Bombę, ...u samych podstaw irańskiego systemu szkolnictwa, żeby ten obecny został zniszczony i by opracować go jeszcze raz od nowa. IN: Co powinien zawierać ten nowy system? Szirwani: Reformy i tym podobne drobne korekty nie uleczą naszego systemu szkolnictwa. Jest zepsuty u samych korzeni. Należałoby go w całości wysadzić w powietrze. Jak stary dom, który się rozpada i niebezpiecznie w nim mieszkać. Trzeba go zwalić i wznieść od nowa. Mamy specjalne określenia na takie domy, nazywamy je „chānehā-je kolangi”, „domami pod młot”. Otóż i nasze szkolnictwo nadaje się „pod młot”. IN: Świetnie, i jakie [ten nowy gmach] miałby mieć okna, żeby wpadało przez nie światło? Co powinno koniecznie się znaleźć w tym nowym gmachu, który by pan wzniósł, żeby była to udana budowla? Szirwani: To nie kwestia gustu jednego człowieka. Powinno zostać uwzględnione zdanie wszystkich mieszkańców Iranu, aby dzieci, które budują społeczeństwo i które stanowią przyszłe pokolenie narodu, faktycznie dorastały w o wiele lepszych warunkach. Ale teraz, w obecnej sytuacji wygląda to tak, jak powiedziałem. IN: Dobrze, dziękuję pięknie. Szirwani: Proszę bardzo, to ja pani dziękuję.
Filmografia: Krąg (pers. „Dājere”; ang. „The circle”), 1999, fabularny, 12 min, 35mm Nagroda Specjalna Krytyków na Festiwalu Filmowym w Cannes, 1999, Francja Kandydat (pers. „Kandida”; ang. „The candidate”), 2000, dokument fabularyzowany, 15 min, DV 35mm Grand Prix Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Marsylii za najlepszy film krótkometrażowy, 2000, France Zgodzić się (pers. „Rezajat dadan; ang. „To consent”), 2001, fabularny, 20 min, DV Złoty Motyl dla najlepszego filmu krótkometrażowego na Międzynarodowym Festiwalu Filmów dla Dzieci w Isfahanie, 2003, Iran Upominek (pers. „Kado”; ang. „Souvenir”), 2001, dokument, 20 min, DV Czereśnie przerobione na kompot (pers. „Gilashai ke komput szod”; ang. „The cherries which were canned”), 2002, film fabularny, 13 min, 35mm nagrody dla najlepszego film krótkometrażowego na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Fadżr (Jutrzenka) w Teheranie, 2003, Iran Irańska puszka (pers. „Konserw-e irani”; ang. „Iranian conserve”), 2004, etiuda fabularna, 14 min, DV nagroda Reflet d’Or na festiwalu Cinema Tout Ecran w Genewie za najlepszy film krótkometrażowy, 2004, Szwajcaria wyróżnienie na 45. Krakowskim Festiwalu Filmowym, 2005, Polska Pępek (pers. „Naf”; ang. „Navel”), 2004, art fiction, 82 min, DV 35mm grand prix Festiwalu Filmowego w Splicie dla najlepszego filmu fabularnego, Chorwacja 2004 Prezydent Mir Qanbar (pers. „Ra’is dżomhur Mir Qanbar”; ang. „President Mir Qanbar”), 2005, dokumentalny, 70 min, DV Nagroda za Wybitność na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Yamagata, 2005, Japonia Nagroda Magnolii dla najlepszego filmu dokumentalnego o tematyce społecznej na Festiwalu Filmowym TV w Szanghaju, 2006,Chiny Spokojne miasto (pers. „Szahr-e aram”; ang. „The calm city”), 2005, eksperymentalny, video art, 2 min Gdzie jest Lejla? (pers. „Leili kodżast”; ang. „Where’s Leili”), 2006, dokumentalny na zamówienie UNESCO, 76 min Siedem niewidomych reżyserek (pers. „Haft filmsaz-e zan-e nabina”; ang. „Seven blind female filmmaker”), 2007 (w przygotowaniu), dokumentalny,100 min, Mini Dv
Nagrody Dyplom Honorowy krytyków filmowych na Festiwalu Filmowym w Cannes za „Krąg”, 1999 (Francja) Nagroda dla najlepszego filmu krótkometrażowego na International Fajr Film Festival za Krąg, 1999 (Iran) Grand Prix Festiwalu Filmu Dokumentalnego w Marsylii dla najlepszego filmu krótkometrażowego za „Kandydata”, 2000 (Francja) Złoty Motyl dla najlepszego filmu krótkometrażowego na Międzynarodowym Festiwalu Filmu Dziecięcego za „Zgodzić się”, 2003 (Iran) Nagroda dla Najlepszego Filmu Krótkometrażowego na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Fadżr (Jutrzenka) za „Czereśnie przerobione na kompot”, 2003 (Iran) Nagroda Reflet d’Or na festiwalu Cinema Tout Ecran dla najlepszego filmu krótkometrażowego „Irańska puszka”, 2004 (Switzerland) Grand Prix na Festiwalu Filmowym w Splicie dla najlepszego filmu fabularnego „Pępek”, 2004 (Chorwacja) Wyróżnienie na 45. Krawkowskim Festiwalu Filmowym dla „Irańskiej puszki”, 2005 (Polska) Nagroda Specjalna Jury Festiwalu Filmu Krótkometrażowego Archipelago za „Irańską konserwę”, 2005 (Włochy) Nagroda na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych w Yamagata za „Prezydenta Mir Qanbara”, 2005 (Japonia) Nagroda Magnolii dla najlepszego filmu dokumentalnego o tematyce społecznej na Festiwalu Filmowym TV w Szanghaju za „Prezydenta Mir Qanbara”, 2006 (Chiny)
** „Requiem za zaginionych” (Marsije-je gomszode) – Chosrou Sinai, Iran. Film dokumentalny o Polakach, którzy podczas II wojny światowej trafili z Armią Andersa do Iranu. Reżyser wykorzystał unikalne zdjęcia archiwalne z sierocińca dla dzieci polskich w Isfahanie, odnalazł niektóre z nich po latach w Nowej Zelandii, ukazał sylwetki kilku Polek i Polaków, którzy pozostali w Iranie na stałe; (przyp. I.N.).
|
Bez lichwy. Czy możn...
reply this post - When you are in the...
Obraz Jezusa w Koran...
świetna, warto
Typowy Arab - Jaki j...
*** - Znam ( swoja byłą nauczycielkę ...
Typowy Arab - Jaki j...
Typowy Arab - Jaki j...
;( - Gdyby było tak w Chrześcijaństwi...