Strona Główna
Recenzja: Religia Drukuj
Paweł Kubicki   
poniedziałek, 15/01/2007
T.Willocks, Religia

Do recenzji doskonale wydanej książki Tima Willocksa przymierzałem się ponad miesiąc. Otrzymałem ją na początku grudnia, przeczytałem w parę dni i odłożyłem na półkę. Przede wszystkim po to, by z dystansu spojrzeć na tekst, który w odbiorze zbliżony był do jazdy kolejką górską. W tej ogromnej (688 stron) powieści historycznej mamy mnóstwo dosyć łzawych romansów, brutalne gwałty, niezłe opisy scen batalistycznych, (pseudo) religijne wywody i wyraziste, aż do przerysowania, postacie.

Właśnie brutalne gwałty i z lekka perwersyjny sposób opisywania relacji damsko-męskich, jak i samych kobiet (ze zbliżonym sadyzmem spotkałem się chyba tylko u Kresa) powoduje, że wątpliwym odbiorcą wydaje się nastolatek, choć może akurat te fragmenty go zaciekawią. Wątki seksualne zostały również „docenione” przez „Literary Review”, a Willocks o mało co (był drugi) nie zdobył nagrody za rok 2006 w kategorii „Bad Sex in Fiction”, przyznawanej za „ordynarne, niesmaczne i zbędne użycie opisów aktu seksualnego we współczesnej powieści”. Przydługie wątki romantyczne mogą odstraszyć dorosłych wielbicieli powieści historycznej, a pewna schematyczność postaci zniechęcić bardziej ambitnych miłośników średniowiecznych klimatów i scen batalistycznych. Nie mówię już o czytelnikach zainteresowanych kulturą arabską i islamem, którzy raczej nie będą mieli się okazji dowiedzieć zbyt wielu nowych rzeczy, gdyż wyżej wspomniane elementy służą przede wszystkim do tworzenia klimatu i dodają kolorytu książce. Nieco humorystycznie można więc powiedzieć o „Religii”, że jest to literatura środka, która nikogo nie zadowoli do końca.

 

Pomimo tych wszystkich ocen krytycznych książkę da się przeczytać. Autor ma lekkie pióro i o ile przywykniemy do specyficznej stylizacji językowej książkę czyta się dosyć płynnie. Na ponad sześciuset stronach możemy zapoznać się z przygodami świetnie walczącego, wyedukowanego i kryjącego w sobie mroczną tajemnicę kapitana Tannhäusera, inkwizytora Ludovico Ludovici, jego byłej kochanki, a obecnej „partnerki” kapitana Tannhausera – szlachetnie urodzonej Carli i jej przyjaciółki Amparo. Ta ostatnia jest symbolicznym wyobrażeniem dzikiej i niczym nieskrępowanej kobiecości, co w męskim i brutalnym świecie nie może się dobrze skończyć. Wszystko to dzieje się na tle najazdu armii sułtana Sulejmana I Wspaniałego na Maltę w 1565 roku (znajomość historii odbiera książce część uroku, gdyż z góry wiemy, że podbój wyspy się nie uda). I właśnie sceny bitewne oraz opis pomniejszych bohaterów i wątków pobocznych stanowią o sile tej książki. Autor nie rozpieszcza swoich postaci, ani czytelnika i serwuje nam ogrom krwi, rzezi i gówna, czym w pełni zasługuje na tytuł osoby pokazującej bez zbędnego idealizmu obrzydliwość wszelkich działań wojennych.

 

Czytelników ARABII.pl może zainteresować postać samego Tannhäusera, stojącego pomiędzy islamem i chrześcijaństwem, byłego tureckiego janczara. Należy docenić również fakt, że autor opisując konflikt pomiędzy islamem i chrześcijaństwem nie faworyzuje żadnej z religii, a dokładniej mówiąc zniechęca nas do obydwu.

 

Największe słowa uznania należą się jednak nie autorowi, a wydawnictwu Rebis. Dawno nie miałem w ręku tak perfekcyjnie wydanej książki. Twarda oprawa, piękna okładka, gruby, dobrej jakości papier, wyraźna czcionka i brak literówek, zainwestowano nawet w konsultantów, którzy sprawdzili książkę pod względem zgodności z realiami historycznymi.

 

Podsumowując, jeśli ktoś chce wydać 49 zł na dobrze napisaną i opasłą książkę, w której ma szanse znaleźć wiele dobrych fragmentów i która pozwoli się oderwać w długie zimowe wieczory od problemów codzienności niech kupi „Religię”. Jednocześnie powinien nastawić się na kartkowanie niektórych fragmentów, bo raczej nie ma czytelnika, któremu mogłoby w całości odpowiadać proponowane przez Willocksa wymieszanie stylów. Zdecydowanie odradzam ją za to kobietom, a już definitywnie nie powinny jej dotykać osoby z zacięciem feministycznym. Osobiście przebrnąłem przez „Religię” z uczuciem niedosytu, gdyż w moim mniemaniu z całkiem dobrego pomysłu można by stworzyć dzieło o nieco mniejszej liczbie stron, ale za to bardziej spójne i przez to lepsze.

 

***

T. Willocks, Religia, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań.

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej