Strona Główna arrow Kultura arrow Jeden budynek - całe społeczeństwo. Recenzja filmu Imaret Yacoubian
Jeden budynek - całe społeczeństwo. Recenzja filmu Imaret Yacoubian Drukuj
poniedziałek, 18/12/2006

 

Fundamentalizm religijny, korupcja, homoseksualizm, aborcja, rola kobiet w społeczeństwie, zderzenie tradycji z nowoczesnością – te hasła zawsze przyciągały rzesze widzów do kin. Jednak rzadko się zdarza, aby takie tematy, a już na pewno nie wszystkie na raz, poruszała produkcja arabska.

 

Tym razem jednak tak właśnie jest - wycieczka w głąb współczesnego społeczeństwa egipskiego trwa dwie i pół godziny, a przewodnikami są mieszkańcy wybudowanego w 1934 roku budynku Yacoubian, niegdyś luksusowej rezydencji, a dziś zwykłego popadłego w ruinę bloku, zamieszkiwanego zarówno przez biednych jak i bogatych. Oprócz wspólnego adresu, bohaterów łączy jedno- wszyscy próbują pogodzić tradycję społeczną ze swoim własnym, odbiegającym często od akceptowalnych norm, modelem życia.

 

 Film w reżyserii Marwana Hamida i sławnego egipskiego scenarzysty Wahida Hamida jest ekranizacją budzącej wiele kontrowersji powieści Ala al-Aswany’ego o tym samym tytule. Jednak zarówno powieść, jak i film nie są zwykłą opowieścią z happy endem czy morałem, jest to raczej swoisty dokument, ukazujący trudne do pokonania bariery społeczne, poruszający problemy, których źródłem jest nieprzystawalność kultury muzułmańskiej i zachodniej- religijnej i świeckiej.  Życzeniem reżysera było, aby film ten podbił nie tylko kina rodzime, ale też zagraniczne. W tym celu zgromadził rekordowy budżet ( 3 miliony dolarów) oraz najlepszych aktorów: Adel Imam wciela się w rolę podstarzałego playboya i arystokraty, Zaki’ego Pashy, którego własna siostra (Issad Younis) wyrzuciła z ich wspólnego mieszkania. Hatem Rashid to grany przez Khaleda El- Sawy’ego dziennikarz homoseksualista, dla którego, jak się okazuje, nie ma miejsca w tradycyjnym społeczeństwie. Jedną z ciekawszych i najbardziej dramatycznych historii  w filmie opowiada syn odźwiernego budynku – Taha (grany przez  Mohameda Imama). Marzeniem chłopaka było dostanie się do szkoły policyjnej i służba dla kraju, jednak w realizacji jego planów przeszkadza mu skromne pochodzenie. W wyniku tak wielkiego rozczarowania zostaje członkiem fundamentalistycznej grupy religijnej - Braci Muzułmanów. Symbolem zakłamania i korupcji jest Haj Azzam ( w tej roli Nour El-Sharif)- ten z pozoru bardzo pobożny muzułmanin jest też odnoszącym wielkie sukcesy przedsiębiorcą. Za maską bogobojności kryje się jednak brudna prawda o biznesmenie- handel narkotykami i ich zażywanie, łapówki, oszustwo.     

Mnogość wątków nie komplikuje fabuły filmu- wręcz przeciwnie, oddaje ona zawiłość i różnorodność społeczeństwa egipskiego, pokazuje biedę, luksus a przede wszystkim nowe i trudne wyzwania stojące przed współczesnymi Egipcjanami w dobie wszechobecnej westernizacji Mówi się, że film porusza tematy tabu i dlatego jest kontrowersyjny. Kontrowersja ta jednak ma nieco głębsze podłoże niż powierzchowne pokazanie tego, o czym się nie mówi. Bohaterowie: homoseksualista czy fundamentalista – nie są oceniani jako dobrzy czy źli. To zwykli ludzie, na których osobowość i obecne położenie wpłynęły liczne, niezależne od nich czynniki. Fundamentalista nie rodzi się fundamentalistą – staje się nim po tym, kiedy bramy do jego marzeń zostają brutalnie przed nim zatrzaśnięte. Tu i w kolejnym przykładzie, użyto być może  nazbyt uproszczonego modelu działania traumy: Hatem Rashid (homoseksualny dziennikarz) obarcza winą za swoje „społeczne niedostosowanie” swoich rodziców, którzy pozostawiali go w dzieciństwie pod opieką homoseksualnego nauczyciela. Stąd miała wziąć swoje źródło jego orientacja seksualna. Jednak taka prosta psychoanaliza jak najbardziej przemawia do widza, jest przekonywująca.   

Estetycznie film balansuje między wrażliwością egipską i zachodnią. To, co typowe dla masowej produkcji egipskiej, a więc wielka (melo)dramatyzacja, pojawia się tylko czasami i nie kłuje w oczy. Film jest barwny: francuskie walczyki, które mają oddać atmosferę lat świetności Kairu ( epoki europejskiej kolonializacji), zwiewnie otaczają budynek Yacoubian – ten symbol dychotomii społecznej i wprawiają widza w uroczy nastrój nostalgii.

 

Za pojedynczymi historiami życia bohaterów filmu kryje się jedno bardzo ważne przesłanie: aby cokolwiek zmienić we współczesnym Egipcie, należałoby przeprowadzić gruntowną reformę demokratyzacji kraju. I nie chodzi tu jedynie o system polityczny, ale przede wszystkim o mentalność społeczeństwa, o sposób rozumowania poszczególnych grup społecznych. Dlatego film ten, wzbudza tak wiele emocji – jest mądry i rewolucyjny.  

 

The Yacoubian Building; Egipt; 2006; 172 min.; reżyseria: Marwan Hamed; obsada: Adel Imam, Yousra, Nour El Sherif, Hind Sabry, Khaled El Sawy

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej