Strona Główna arrow Kultura arrow Raj na ziemi: recenzja
Raj na ziemi: recenzja Drukuj
Marta Minakowska   
sobota, 18/11/2006

Akcja filmu „Raj na ziemi” toczy się na początku lat sześćdziesiątych, ale poza wątkiem odzyskania przez Algierię niepodległości, mogłaby swobodnie zostać przesunięta o ponad czterdzieści lat – aż do chwili obecnej. Bo są takie miejsca na ziemi, gdzie zmiany zachodzą bardzo wolno, a często wcale.

Algierczyk Lakhdar mieszka w Nanterre, 3 km od Paryża. Bardziej adekwatne wydaje się tu jednak określenie „wegetuje”. Jego dom stanowi budka sklecona z czego popadnie, dzielona z paroma kolegami. Jednak wkrótce muszą się oni wyprowadzić, gdyż Lakhdar planuje wielki krok – chce ściągnąć do Francji swoją żonę i dwójkę dzieci.

 

Lakhdar chciałby, by jego życie stało się na powrót normalne. Żyjąc w oderwaniu od bliskich, skupiając się tylko na zarobieniu jak największej ilości pieniędzy, zaczyna odczuwać, jak powoli upada jego moralność, a jego wartość jako człowieka pozostawia wiele do życzenia. Z przerażeniem zauważa, że przeistoczył się w maszynkę do zarabiania, a na wyższe uczucia nie ma już czasu. Razem z kolegami korzysta np. z „darmowych usług” pewnej kobiety, która zaspokaja potrzeby oddalonych od swoich żon mężczyzn. W końcu dochodzi do wniosku, że nie może tak dłużej żyć.

 

Jednak po przybyciu rodziny problemy nie uzyskują cudownego rozwiązania. Żona Lakhdara, Nora, jest zszokowana warunkami, w jakich przyszło egzystować jej mężowi. Jego listy nie przygotowały jej na obraz nędzy i rozpaczy, jaki tam zastała – Lakhdar prawdopodobnie wstydził się pisać wprost, jak sobie radzi. Francja jawiła się jej do tej pory jako „raj na ziemi”, tymczasem w Nanterre zastała błoto, szarzyznę i biedę. Niezadowolona wyrzuca Lakhdarowi, że nie tak to miało wyglądać. To zaś prowokuje go do dalszych zmian. Lakhdar zaczyna szukać porządnego mieszkania z prawdziwego zdarzenia. Życie całą rodziną w jednym, byle jak skleconym pokoju okazuje się bowiem nieznośne: utrudnia małżeństwu chwile intymności, dzieciom odrabianie lekcji, poza tym Lakhdar nie uważa za stosowne, by jego żona była zewsząd otoczona obcymi mężczyznami.

 

Jednak wyrwanie się z tej dzielnicy imigrantów nie jest proste. Lakhdar musi brać na siebie jeszcze więcej obowiązków w pracy, przez co Nora zostaje całymi dniami sama między czterema ścianami z dykty. Wkrótce mimo zakazu wychodzenia z domu coraz bardziej pragnie kontaktu z ludźmi. Aktywna, pełna wigoru Aisza wkrótce zdobywa sobie jej sympatię. Tyle że Aisza prowadzi działalność w walce o niepodległość Algierii, do której usiłuje namówić jak najwięcej osób...

 

Film przedstawia bohaterów od bardzo ludzkiej strony. Nie są oni herosami, mają swoje słabości, a ich trudna sytuacja w pewnym sensie ich załamuje. Widzowi niełatwo jest utożsamić się do końca z postawą ani Lakhdara, ani Aiszy – każde z nich ma swoje racje. Lakhdar nie zajmuje się działalnością wyzwoleńczą, sprawy Algierii tymczasowo go nie zajmują – bardziej interesuje się zapewnieniem swojej rodzinie godnego bytu. Powoli poświęca również pewne tradycje i dawne ideały – pieniądze woli odkładać na nowe mieszkanie, a nie wydawać na prezenty z okazji ślubu sąsiadów. Aisza nie może się z tym pogodzić. Przeprowadzka do Francji to również trudny okres dla małżeństwa głównych bohaterów, którzy jakby powoli się od siebie oddalają – paradoksalnie fizycznie sobie bliżsi, na nowo się tracą.

 

Jak już wspomniałam na początku, akcja filmu rozgrywa się na chwilę przed odzyskaniem przez Algierię niepodległości. Wątek ten nie jest w „Raju na ziemi” bardzo rozwinięty, ale prowokuje pytanie: czy dzielnice biedy i problem z rzeszą imigrantów nie jest słuszną zapłatą za długotrwały kolonializm? I czy te swoiste „wędrówki ludów” – Francuzów do Algierii i Algierczyków do Francji przyniosły więcej korzyści czy problemów?

 

Odtwórca głównej roli, Roschdy Zem zdobył w tym roku aktorską nagrodę w Cannes, filmowi zaś przyznano nagrody na festiwalu Carthage w Tunezji, w Jerozolimie i Wenecji. Dla reżysera mentorem jest Abbas Kiarostami.

 

„Raj na ziemi” polecam wszystkim, nie tylko fanom kina z tej „strefy geograficznej”. Mimo pozornego braku zwrotów akcji jest on bardzo wciągający, a obraz obskurnych slumsów niczym z pozytywistycznej powieści nie pozwala przejść obok bez chwili zastanowienia.

 

„Raj na ziemi” (Vivre au paradis)

dramat polityczny, Francja/Algieria/Belgia/Norwegia, 1998, 105 min

reżyseria: Bourlem Guerdjou

obsada: Roschdy Zem (Lakhdar), Fadila Belkebla (Nora), Omar Bekhaled (Rachid), Farida Rahouadj (Ouarda), Ramzi Brari (Brahim), Mustapha Adouani (Belkacem), Sabrina Jellassi (Assiä)

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
 
 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej