Strona Główna
Raport na temat Mezopotamii sporządzony przez T. E. Lawrence'a Drukuj
sobota, 11/11/2006

Pan Lawrence, który zorganizował i nadał kierunek Hidżazowi (mowa o rewolcie) przeciwko „Turkom” - co było jednym z niedoścignionych romansów wojny – napisał artykuł w odpowiedzi na naszą prośbę; jego celem jest pełne poinformowanie opinii publicznej o naszym zaangażowaniu w Mezopotamii.


The Sunday Times, 22 sierpnia 1920


Lud Anglii wpadł w Mezopotamii w pułapkę, z której trudno mu będzie uciec (przy jednoczesnym zachowaniu twarzy i honoru). Oszukano go poprzez stałe odmawianie mu (dostępu do) informacji. Komunikaty z Bagdadu są zawsze spóźnione, nieszczere i szczątkowe. Rzeczy mają się znacznie gorzej, niż nam powiedziano. Nasza administracja jest bardziej cholerna i nieefektywna od tego, co wie o niej opinia publiczna. To jest hańba dla naszej imperialnej przeszłości i niebawem zaogni się, rozjątrzy się tak, że nie będzie można jej uleczyć zwykłym lekarstwem. Jesteśmy dzisiaj bardzo blisko (sytuacji, którą można nazwać) katastrofą.

Grzechy pełnomocnictwa to są grzechy brytyjskich władz cywilnych w Mezopotamii (zwłaszcza trzech „pułkowników”), którym Londyn dał wolną rękę (w administrowaniu tym terenem). Nie sprawuje się nad nimi kontroli z Ministerstwa Spraw Zagranicznych (resortu), ale z pustej przestrzeni, która oddziela Foreign Office od Ministerstwa Indii. Oni korzystali z niezbędnej dyskrecji, która towarzyszy czasowi wojny, by przenieść niebezpieczną suwerenność w czas pokoju. Odmawiali każdej sugestii prawdziwego suwerennego rządu, jaką  przysyłał im on z domu.

Ostatnią proklamację traktującą o autonomii rozpowszechniono z namaszczeniem z Bagdadu. Naszkicowano jej zarys i uchwalono ją tam w pośpiechu, by uprzedzić bardziej liberalne oświadczenie, które przygotowywano w Londynie.

Pisma o „samookreśleniu się, samostanowieniu(„self-determination”) przychylne dla Anglii wymuszono w Mezopotamii w 1919 roku poprzez oficjalny nacisk (pokazy samolotów i deportacje do Indii).

Gabinet nie może zrzec się odpowiedzialności. Otrzymują oni niewiele więcej wiadomości, niż opinia publiczna: powinni nalegać na to, by przysyłano ich większą ilość; oprócz tego powinny być one lepsze.

Wysyłali zaciąg do wojska za zaciągiem – posiłki - i nie przeprowadzili żadnego dochodzenia. Kiedy warunki (w Mezopotamii) tak się pogorszyły, że sytuacja była już nie do zniesienia, wówczas oni zdecydowali, by wysłać tam jako Wysokiego Komisarza oryginalnego autora obecnego systemu. Miał on pojednawczą wiadomość dla Arabów, (która głosiła), że jego serce i polityka uległy całkowitej przemianie; pomimo tego, że ogłoszona przez nas (wcześniej) polityka nie uległa żadnej przemianie i nie ma takiej potrzeby, by jej ulec.

Istnieje żałosny, godny ubolewania kontrast pomiędzy naszymi oświadczeniami a naszą praktyką. Mówimy, że poszliśmy (na wojnę) do Mezopotamii, by pokonać „Turcję”. Powiedzieliśmy, że pozostaliśmy tam, by wyswobodzić Arabów z ucisku „rządu tureckiego” i uczynić dostępnymi dla świata jej (tj. Mezopotamii) surowce - zboże i ropę. Poświęciliśmy prawie milion ludzi i wydaliśmy przeszło miliard pieniędzy na te cele  W tym roku poświęcamy na te same cele prawie dziewięćdziesiąt dwa tysiące ludzi i wydajemy pięćdziesiąt milionów pieniędzy.

Nasz rząd jest gorszy, niż stary „turecki reżim”. Oni utrzymywali (w Mezopotamii) czternaście tysięcy lokalnych poborowych (których wcielano do wojska) i zabijali rocznie średnio dwustu Arabów, by zachować porządek.

My utrzymujemy dziewięćdziesiąt tysięcy ludzi wraz z samolotami, opancerzonymi wozami, kanonierkami i opancerzonymi pociągami. Zabiliśmy około dziesięciu tysięcy Arabów w toku powstania zbrojnego, które wybuchło tego lata. Nie możemy oczekiwać, że utrzymamy tą średnią: to jest biedny kraj, rzadko zaludniony; Abd el - Hamid  (zapewne) przyklasnąłby swoim panom, gdyby widział nas w akcji.

Powiedziano nam, że cel zbrojnego powstania był polityczny. Nie powiedziano nam, czego chcą autochtoni. Może tym czymś jest to, co obiecał im Gabinet. Minister w Izbie Lordów powiedział, że musimy utrzymywać (w Mezopotamii) tak dużą liczbę wojsk, ponieważ autochtoni nie zaciągną się do (tworzonego przez nas) wojska. W piątek rząd ogłosi śmierć jakiś lokalnych poborowych, którzy bronili swoich brytyjskich oficerów; powie, że służba tych ludzi nie została jeszcze należycie uznana, ponieważ jest ich zbyt mało (dodając charakterystyczny bagdadzki akcent – że są to ludzie o złym charakterze).

Jest ich siedem tysięcy - stanowi to połowę starej „tureckiej siły okupacyjnej”. Gdyby należycie nimi dowodzono i należycie ich rozlokowano, wówczas odciążyliby połowę naszego wojska.

Cromer kontrolował sześciomilionowy Egipt za pomocą sześciu tysięcy żołnierzy; Pułkownik Wilson nie jest w stanie kontrolować trzymilionowej Mezopotamii za pomocą dziewięćdziesięciu tysięcy żołnierzy.

Nie osiągnęliśmy jeszcze kresu naszego militarnego zaangażowania. Cztery tygodnie temu sztab w Mezopotamii ułożył memorandum, w którym zwrócił się o jeszcze cztery dywizje wojska. Wierzę, że zostało ono nadesłane do Ministerstwa Wojny, które teraz przysłało trzy brygady z Indii. Jeżeli północno-zachodnia granica nie może być już dłużej obnażona, jak zatem ma dojść do osiągnięcia (stanu) równowagi (skąd mają przyjść posiłki)?

W międzyczasie nasze nieszczęsne wojska – indyjskie i brytyjskie – wystawione na trudne warunki klimatyczne i zaopatrzeniowe, patrolują ogromny obszar; płacą drogo każdego dnia własnym życiem za umyślną złą politykę cywilnej administracji w Bagdadzie. Generał Dyer został zwolniony ze stanowiska dowodzenia w Indiach za znacznie mniejszy błąd, ale odpowiedzialność w tym wypadku nie spoczywa na wojsku, które działało na prośbę władz cywilnych. Ministerstwo Wojny dokładało wszelkich wysiłków, by ograniczyć liczbę naszych wojsk, ale decyzje Gabinetu były przeciwko nim.

Rząd w Bagdadzie wiesza Arabów w tym mieście za polityczne przestępstwa, występki (również atak, obrazę, w oryg. political offences), które oni nazywają rewoltą. Arabowie nie są z nami w stanie wojny. Czy te nielegalne egzekucje mają na celu sprowokowanie Arabów do tego, by wzięli odwet na trzystu brytyjskich jeńcach, (którzy znajdują się w ich posiadaniu)? Jeżeli tak, to czy ich kara nie będzie bardziej surowa, lub ma to (tj. wieszanie Arabów) na celu przekonanie naszych wojsk, by walczyli do końca?

Mówimy, że jesteśmy w Mezopotamii, by rozwinąć ją dla dobra świata. Wszyscy eksperci mówią, że napływ siły roboczej jest decydującym czynnikiem, który stoi za jej rozwojem. Jak znacząco utrudni produkcję pszenicy, bawełny i ropy zabicie dziesięciu tysięcy wieśniaków i mieszkańców miast tego lata?

Jak długo będziemy pozwalać na to, by miliony funtów, tysiące imperialnych wojsk i dziesiątki tysięcy Arabów poświęcano dla sprawy kolonialnej administracji, która nie przynosi korzyści nikomu innemu, jak tylko jej administratorom?

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej