|
Skończyły się święta, życie powraca do tradycyjnego rytmu, a do Sany dojechali już pozostali stypendyści z Polski. Oznacza to tylko jedno - Do szkoły, chodźmy do szkoły!
Ale to nie takie proste. Najpierw spotkanie z dyrektorem X, wizyta na wydziale lingwistyki, w ministerstwie edukacji, znowu na wydziale, w końcu rozmowa z dziekanem. Rozmowa, której nigdy nie zapomnę - w pokoju 20 osób, 3 zorientowane w temacie. Ktoś wchodzi. Ktoś wychodzi. Wszyscy się ze sobą witają, pozdrawiają, obcałowują, śmieją. Dzwonią komórki. Artystyczny nieład? Ład, czy nieład - kurs językowy stoi pod znakiem zapytania. Oprócz naszej czwórki nie ma żadnych obcokrajowców. Za kilka dni dojedzie grupka Chińczyków, przejdziemy testy językowe i może dowiemy się czegoś więcej na temat ewentualnych zajęć. Na razie zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę. Zostałyśmy - nasz kolega przyjechał na staż naukowo-badawczy i na własną rękę organizuje sobie pracę. Głęboka woda to arabistyka z native speakerami. Absolutny obłęd. I jeszcze dziekan nas pytał, na który rok chcemy iść! Obłęd! Nie wiedzieć czemu, wybrałyśmy pierwszy. Przydzielono nas na specjalizację tłumaczeniową, angielsko-arabską, choć możemy chodzić na zajęcia prowadzone we wszystkich instytutach uniwersytetu. Nauczyciel, który się nami opiekuje, zasugerował kilka wykładów, na które powinnyśmy chodzić. Analiza tekstów, literatura okresu Umajjadów, gramatyka. Po arabsku?! Yalla!
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -