|
Zostałyśmy zaproszone na wesele. Bardzo to ekscytujące, jeszcze do tej pory nie miałam okazji być na weselu irańskim. Przyjeżdżamy pod salę, witają nas członkowie rodziny, czekający na resztę gości. Prowadzą nas na dół do sali. Wewnątrz same kobiety, rodzina jest tradycyjna, więc i wesele dzielone. Panowie bawią się we własnym gronie w innym miejscu. Tu nie mają wstępu.
Panie w większości są ubrane w długie balowe suknie z dekoltami, bardzo dekoracyjne, zdobione cekinami, falbankami, błyskotkami, z połyskliwych materiałów, fryzury pokryte brokatem, mocne makijaże. Jedna bardziej strojna od drugiej. Co chwila poprawiają wygląd w szatni przed lustrem. A wszystko to niczym wielki pokaz mody, kreacji wieczorowych. Panna młoda w długiej białej sukni i welonie, z odkrytymi włosami siedzi w głębi sali, na podwyższeniu, na fotelu, wśród kwiatów, niczym królowa. Przed nią stolik z owocami. Siedzi sama, bez ruchu tylko rozsyłając uśmiechy i pozując co chwila do zdjęć. Wygląda na zmęczoną ta funkcją. Wszyscy goście zaś rozsadzeni przy stołach, próbują rozmawiać pogryzając pestki i ogórki. Rozmawiać właściwie się nie da bo gra bardzo głośna muzyka. Siedzimy więc też przy stole, częstując się świeżymi ogórkami, które w Iranie podaje się jako owoce i obserwując co się dzieje na sali. A dzieje się niewiele.
Atrakcją wieczoru są popisy taneczne. Co chwila wychodzą kolejno pojedynczo albo w parach uczestniczki przyjęcia i prezentują swe umiejętności, tańcząc przed panną młodą a także przed być może przyszłymi teściowymi. Na pewno jest to doskonała okazja do przyjrzenia się dziewczętom, podpytania o nie i zajęcie się swataniem. Da się wyczuć, że istnieją jakieś znane tu wszystkim reguły zachowania, których trzeba przestrzegać. Swe wdzięki prezentują nie tylko panny na wydaniu, kolejno bawią się prawie wszystkie uczestniczki wesela. Panna młoda tylko obserwuje, uśmiechem zachęcając do tańca. Nas też to nie omija mimo usilnego wzbraniania się. Zresztą nie wypada odmówić skoro nawet panna młoda zaprasza nas na parkiet. Co tu dużo mówić nasz popis na pewno wypada marnie w porównaniu do tańca Iranek, które mają urok i kokieterię we krwi, a taniec wychodzi im przepięknie, bardzo uroczo, zalotnie i z wdziękiem. Nawet kilkuletnie dziewczynki potrafią tańczyć urzekająco. Często nie można oczu oderwać. Na takich popisach mijają dwie godziny i czas przyjęcia dobiega końca. Pojawiają się ojciec panny młodej i pan młody żeby razem jeszcze chwilę potańczyć i a potem zaprosić gości na ciąg dalszy imprezy. Nadejście mężczyzn oznajmiają reakcje kobiet, które natychmiast zaczynają zakładać chustki i manta. Ta część przyjęcia może nie należała do najbardziej fascynujących przeżyć, ale miło było brać w niej udział a już na pewno warto było się przekonać jak wyglądają tego typu imprezy. Szykujemy się do pożegnania, kiedy zostajemy porwane przez znajomych członków rodziny, zapakowane do samochodu i okazuje się że jedziemy na ciąg dalszy wesela, tym razem w domu pana młodego. Korowód samochodów gości weselnych jedzie autostradą, to powoli, tamując ruch, to znowu bardzo szybko. Z pewnością nie da się go nie zauważyć. Goście wychylający się z okien, machający białymi chusteczkami, niektórzy nawet uczepieni na dachach samochodów, a wszyscy bez wyjątku wydają z siebie jak najwięcej dźwięków; krzyczą, śpiewają, gwiżdżą, byle jak najgłośniej i byle było jak najweselej. Wszyscy w euforii, radośni, bawią się i można powiedzieć „tańczą” nawet podczas jazdy, a towarzyszy temu radosny hałas. Niesamowite wrażenie, kiedy się uczestniczy w tym szalonym, radosnym pędzie i jest się jego cząstką. Wreszcie dojeżdżamy do domu pana młodego. Przed drzwiami odbywa się powitanie nowożeńców, czeka też baran, który zaraz zostanie poświęcony w ofierze. Potem wszyscy tłoczą się przy wejściu do domu. Po wspólnej wesołej podróży, goście znowu dzielą się na dwie grupy. My zostajemy na dole. Większość z pań, przynajmniej te z dalszej rodziny pozostaje już w chustkach i okryciach, gdyż co chwila pojawia się pan młody. Towarzyszy żonie, zapraszając gości do tańca i zajmując ich rozmową. Tu wreszcie zacznie się prawdziwa zabawa i niezapomniane przeżycie dla mnie. Panuje już dużo bardziej swobodna i beztroska atmosfera. Gra muzyka, panie albo rozmawiają, opowiadają ploteczki, rozpytują o siebie nawzajem, albo tańczą razem bawiąc się wesoło. O dziwo bawimy się przez kilka godzin z rzędu przy jednej powtarzanej na okrągło piosence, ale chyba nikomu to nie przeszkadza i nikomu się nie nudzi. Wreszcie jest też możliwość porozmawiania. Miałyśmy okazję zobaczyć ich wesele, teraz Iranki wypytują o to jak u nas wyglądają takie zabawy. Wszyscy bawią się wesoło aż do momentu, kiedy zbliża się pora kolacji. Na podłodze rozłożony zostaje sofre - obrus, a na nim sztućce, talerze, napoje, owoce i danie główne kofta mięsna. Wszystkie panie ubrane już w chustki i manta, bo schodzą się mężczyźni. Kolacja wspólna dla wszystkich. Radosna atmosfera trwa, rozmowy, żarty i pyszne jedzenie. Potem sofre zostaje zwinięty a podana herbata i ciastka. Towarzystwo zostaje już razem do końca, gawędząc wesoło do późnych godzin nocnych. (A ja do dziś wspominam to przyjęcie ze wzruszeniem i radością, że mogłam brać w nim udział.)
|
Podróż do Iranu czyl...
mieszkam w thr - witam mieszkam w ...
Seks w islamie
link:http://www.officialheatjerseysh...
Katar
Al-Gulf, czy mógłbyś proszę podać kon...
Irak
Do Anonimowy - Anonimowy:-) Probuje d...
Toruń w kręgu kultur...
hej -