|
Osoba recenzująca daną książkę czy film przeżywa istne katusze, gdy musi czyjeś dzieło skrytykować. Oczami wyobraźni widzi autora, który najczęściej wykonał nie lada wysiłek, by uzyskać coś w jego mierze godnego uwagi. Jednakże trudno jest również napisać recenzję, gdy jest się tak zachwyconym jej przedmiotem jak ja książką „Szeherezada” Anthony’ego O’Neilla.
Postaram się jednak nie popaść w ckliwy ton i nie zalać Czytelnika lukrem. A więc zacznijmy od konkretów. Szeherezadę znamy wszyscy z tego etapu jej życia, gdy więziona przez złego króla musiała snuć niezliczone opowieści, w celu uratowania życia swojego i setek innych dziewcząt, które trafiałyby na jej miejsce do sypialni okrutnego władcy. Książka „Szeherazada” opowiada o dalszych jej losach, a więc ciągnie historię dalej poza „i żyli długo i szczęśliwie”. Tym bardziej, że to, co działo się u O’Neilla z Szeherezadą wcale nie było szczęśliwe. Królowa pozostaje w dziwnym związku z człowiekiem, przez którego została zniewolona na tysiąc i jedną noc – królem fikcyjnego Astrifania, Szahrijarem. Jednakże obecnie ich role jakby się odwróciły – to Szahrijar stał się poddanym królowej, która swoim niezaprzeczalnym czarem zawładnęła nie tylko nim czy mieszkańcami Asftrifania, ale właściwie każdym, kogo spotkała na swej drodze – nie pomijając kalifa Haruna ar–Raszida. To właśnie w jego stolicy, Bagdadzie rozpoczyna się kolejna niesamowita historia, bajeczna niczym inne opowiadania samej Szeherezady. Losy królowej plączą się bowiem kolejno z drogami mnicha ze Szkocji, załogi pewnego statku, przypominającej istną zbieraninę nieszczęść czy abisyńskiego księcia. Występują tu zarówno postaci absolutnie fikcyjne, jak i autentyczne, jak kalif Harun ar-Raszid czy poeta Abu Nuwas. Wydarzenia zmyślone łączą się w pewien sposób z autentycznymi, niczym w dobrej arabskiej baśni. Miłośnicy atmosfery Orientu znajdą tu wszystko, co mogłoby ich zadowolić, odpowiednio podane i wymieszane. Bez popadania w tandetne chwyty autor przenosi czytelnika z pałaców na pustynię, z oaz ku wędrującej karawanie, z łaźni do karczmy. Wszystko to jest na tyle plastycznie opisane, że wręcz czuje się na twarzy powiew samumu, gorącego pustynnego wiatru. Poznać można odrobinę topografię Bagdadu i reguły życia w Mieście Pokoju, a entuzjastom języka arabskiego zapewne sprawi przyjemność odszyfrowywanie niektórych nazw własnych czy określeń przed wyjaśnieniami autora (mamy tu np. takie sformułowania jak barid czy chatam – dla mniej zorientowanych wszystko zostało wytłumaczone w Objaśnieniach na końcu). Bohaterom trudno jest odmówić pewnej psychologicznej głębi, autor nie stronił też przed tak odważnymi posunięciami jak zabijanie kolejnych postaci. Akcja książki toczy się wartko i wciąga niczym ruchome piaski. Jeśli poszukujecie książki przygodowej „z wielbłądem w tle”, która nie skończy się po stu stronach i naprawdę zainteresuje swą treścią, polecam. Świetna zwłaszcza na wakacje, gdy każdy z nas chciałby choć na moment stać się podróżnikiem, przed którym otwierają się wrota do niesamowitych przygód. Anthony O’Neill, Szeherezada, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2004 (przełożył Piotr Budkiewicz)
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...