Strona Główna
Recenzja: Szeherezada Drukuj
Marta Minakowska   
niedziela, 20/08/2006

A.O'Neill, SzeherezadaOsoba recenzująca daną książkę czy film przeżywa istne katusze, gdy musi czyjeś dzieło skrytykować. Oczami wyobraźni widzi autora, który najczęściej wykonał nie lada wysiłek, by uzyskać coś w jego mierze godnego uwagi. Jednakże trudno jest również napisać recenzję, gdy jest się tak zachwyconym jej przedmiotem jak ja książką „Szeherezada” Anthony’ego O’Neilla.

 Postaram się jednak nie popaść w ckliwy ton i nie zalać Czytelnika lukrem. A więc zacznijmy od konkretów. Szeherezadę znamy wszyscy z tego etapu jej życia, gdy więziona przez złego króla musiała snuć niezliczone opowieści, w celu uratowania życia swojego i setek innych dziewcząt, które trafiałyby na jej miejsce do sypialni okrutnego władcy. Książka „Szeherazada” opowiada o dalszych jej losach, a więc ciągnie historię dalej poza „i żyli długo i szczęśliwie”. Tym bardziej, że to, co działo się u O’Neilla z Szeherezadą wcale nie było szczęśliwe.
 
 Królowa pozostaje w dziwnym związku z człowiekiem, przez którego została zniewolona na tysiąc i jedną noc – królem fikcyjnego Astrifania, Szahrijarem. Jednakże obecnie ich role jakby się odwróciły – to Szahrijar stał się poddanym królowej, która swoim niezaprzeczalnym czarem zawładnęła nie tylko nim czy mieszkańcami Asftrifania, ale właściwie każdym, kogo spotkała na swej drodze – nie pomijając kalifa Haruna ar–Raszida. To właśnie w jego stolicy, Bagdadzie rozpoczyna się kolejna niesamowita historia, bajeczna niczym inne opowiadania samej Szeherezady.
 
 Losy królowej plączą się bowiem kolejno z drogami mnicha ze Szkocji, załogi pewnego statku, przypominającej istną zbieraninę nieszczęść czy abisyńskiego księcia. Występują tu zarówno postaci absolutnie fikcyjne, jak i autentyczne, jak kalif Harun ar-Raszid czy poeta Abu Nuwas. Wydarzenia zmyślone łączą się w pewien sposób z autentycznymi, niczym w dobrej arabskiej baśni.
 
 Miłośnicy atmosfery Orientu znajdą tu wszystko, co mogłoby ich zadowolić, odpowiednio podane i wymieszane. Bez popadania w tandetne chwyty autor przenosi czytelnika z pałaców na pustynię, z oaz ku wędrującej karawanie, z łaźni do karczmy. Wszystko to jest na tyle plastycznie opisane, że wręcz czuje się na twarzy powiew samumu, gorącego pustynnego wiatru. Poznać można odrobinę topografię Bagdadu i reguły życia w Mieście Pokoju, a entuzjastom języka arabskiego zapewne sprawi przyjemność odszyfrowywanie niektórych nazw własnych czy określeń przed wyjaśnieniami autora (mamy tu np. takie sformułowania jak barid czy chatam – dla mniej zorientowanych wszystko zostało wytłumaczone w Objaśnieniach na końcu).
 
 Bohaterom trudno jest odmówić pewnej psychologicznej głębi, autor nie stronił też przed tak odważnymi posunięciami jak zabijanie kolejnych postaci. Akcja książki toczy się wartko i wciąga niczym ruchome piaski. Jeśli poszukujecie książki przygodowej „z wielbłądem w tle”, która nie skończy się po stu stronach i naprawdę zainteresuje swą treścią, polecam. Świetna zwłaszcza na wakacje, gdy każdy z nas chciałby choć na moment stać się podróżnikiem, przed którym otwierają się wrota do niesamowitych przygód.
 
 
Anthony O’Neill, Szeherezada, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2004 (przełożył Piotr Budkiewicz)

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytuł:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
:angry::0:confused::cheer:B):evil::silly::dry::lol::kiss::D:pinch::(:shock::X:side::):P:unsure::woohoo:
:huh::whistle:;):s:!::?::idea::arrow:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 

Komentowane

CC logo pp logo
© 2004 - 2012 Arabia.pl MSZ - Departament Współpracy Rozwojowej