|

Na pewno nikogo nie trzeba długo przekonywać do tego, iż warto jest uczyć się języków obcych. W ostatnich latach nastała moda na rzadziej nauczane języki obce, zwłaszcza orientalne. Trend ten da się zauważyć także w przypadku języka arabskiego. Niniejsza książka jest właśnie odpowiedzią na zwiększone zapotrzebowanie na tego typu pozycje, których niestety nie ma zbyt wiele w polskiej literaturze. Ten ostatni czynnik był dla mnie dostatecznym powodem, aby sięgnąć po tę książkę. Miałam nadzieję znaleźć precyzyjne, rzetelne i jasne źródło informacji nawet dla mało wprawionego w języku arabskim czytelnika.... no cóź ....zacznijmy po kolei....
Można zlekceważyć pewne błędy w zawartości, ale tutaj pojawiają się one już na okładce. Poczynając od nazwiska autora- trudno podejrzewać zwykłe przeoczenie, jeśli słowo Allah pisane jest po arabsku dwukrotnie z błędem (osoby nawet mało znające język arabski razi zakończenie ta’marbutah, którego nie powinno wcale być. Ten sam błąd pojawia się na stronie VII, gdzie ta’marbutah jawi się nieprawidłowo jako jedna z postaci litery „ha’” ). Kolejny błąd prosto z okładki zawarty jest w tytule- ostatni wyraz al’arabiyyati z przetłumaczenia „Jak to powiedzieć po arabsku?” został nieprawidłowo odmieniony, skutkiem czego jest al’arabiyyata (jest III przypadek a powinien być II). Idąc dalej - na stronie VI, gdzie odnajdujemy alfabet arabski wraz z transkrypcją, zauważamy brak jakiejkolwiek wzmianki o literach emfatycznych, które nie występują w języku polskim, a więc ich wymowa może nastręczać dużo trudności, szczególnie jeśli są one utożsamiane z typowymi polskimi (a więc przyjęcie błędnego założenia i mimowolne wprowadzenie w błąd czytelnika). Efektem tego jest powtarzanie się tych samych liter w tzw. transkrypcji polskiej. Ogólnie można stwierdzić, że autor nie stosuje usystematyzowanego sposobu transkrypcji, nie jest konsekwentny w stosowaniu ani polskiej transkrypcji liter arabskich (Zagórskiego) ani transkrypcji międzynarodowej (ISO). Nie ma ona na pewno naukowego charakteru. Przykłady problemów z transkrypcją słów polskich po arabsku odnajdziemy chociażby na stronach 335, 338, 339, w wyrazach: kogut, kocioł, kraść. Pojawiają się elementy transkrypcji angielskiej, co wprowadza już spory chaos, z którym opanowaniem mają szansę poradzić sobie ci, którzy po prostu domyślą się, że w danym momencie należy wymówić tak jak w angielskim, innym razem jak w polskim. Wątek ten przewija się już przez całą pracę „Jak to powiedzieć...” - w niektórych tłumaczeniach pytań czuje się wyraźną kalkę z angielskiego. Przejdźmy do strony VIII- waluty krajów arabskich. I tutaj także narastają wątpliwości w efekcie niekonsekwencji przy stosowaniu nazewnictwa. Dinar raz jest pisany samodzielnie, innym razem jako „dinar iracki” czy „dinar kuwejcki”. Podobnie dzieje się w przypadku dirhama (można byłoby zaznaczyć, że to „dirham marokański” itp.) Ktoś niezorientowany mógłby więc spytać, czy to ten sam dinar lub dirham czy nie. Nie wiedzieć czemu przy Dżibuti pisze „franc” zamiast „frank”, jeśli już trzymamy się polskiej transkrypcji a nie angielskiej. To samo dotyczy funta a nie „pound” i nie „baund suri” czy „gunejn lubnani” (według zapisu po arabsku właśnie niby funt). W ogóle jako funt powinno być napisane w wymowie polskiej „layra”. Waluta egipska powinna być zapisana jako ginee(-h). Inną ciekawostką jest zapis waluty rial przy Omanie, który kompletnie odstaje od zapisu przy takich państwach jak: Arabia Saudyjska, Jemen, Katar. Podsumowując, błędy jeśli nie pojawiają się w transkrypcji polskiej, to są w arabskiej. Ten właśnie wniosek po przeczytaniu tylko ośmiu pierwszych stron, szybko ostudził mój entuzjazm do dalszej lektury. Rozczarowanie jest tym większe, iż w informacji na okładce czytamy, że autor ma 30-letnią praktykę w nauczaniu języka arabskiego w Polsce. Nie mniej skłamałabym, gdybym napisała, że książka jest całkiem beznadziejna i nieprzydatna. Na usprawiedliwienie powyższych błędów, może podam fakt, iż autor nie jest z wykształcenia filologiem, a pozycja została napisana szybko i prawdopodobnie z pomocą innej osoby, tak aby sprostać popytowi na rynku. Podział rozmówek na kolumny zgrupowane w tematy ułatwia czytanie i szybkie wyszukanie potrzebnych informacji. Moje rozbawienie wzbudziła szczegółowość i drążenie tematów. Jak na podręczne rozmówki dla początkujących pojawia się sporo słownictwa tzw. trzynastej potrzeby typu „kołonotes”, „rękawiczki bez podszewki”, „pończochy ze szwem”, „kalesony krótkie”, czy „szkła przydymione”. Trzeba mieć jednak na uwadze, że w życiu zdarzają się różne sytuacje i niewykluczone, że wtedy takie słówka będą jak znalazł. Na zakończenie dodam tylko, że książka może być użytecznym narzędziem dla osób wyjeżdżających czasowo lub w celach turystycznych do krajów arabskich i podejmujących próby komunikacji w tym języku, chcących zrozumieć podstawowe dialogi. Nie powinna być jednak stosowana przez studentów ani osób pragnących nauczyć się arabskiego, gdyż może wprowadzić zamęt i być powodem złych nawyków językowych.
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...