|
Arafat, nieodłącznie kojarzony z zawiniętą na głowie kufijją, która stała się politycznym znakiem rozpoznawczym, to właściwie Muhammad Abd ar-Ra’uf Arafat al-Kudwa al-Husajni. Jasir to tylko przezwisko, które przylgnęło do niego już w liceum, a znaczy tyle, co „beztroski”, czy „niefrasobliwy”. Ironia losu? Choć na stałe zapisał się na kartach historii, niejednokrotnie można było odnieść wrażenie, że jego działania były nieprzemyślane, a wypowiedzi spontaniczne, emocjonalne i prowokacyjne.
Wydawać by się mogło, że kwestia złożonych stosunków palestyńsko-izraelskich i związany z nimi konflikt bliskowschodni to, mimo swej aktualności, temat wyczerpany i nużący. Czy można napisać kolejną książkę o tym konflikcie i zainteresować czytelnika? Biografia Arafata pióra Tony Walkera i Andrew Gowersa pozwala przyjąć inną perspektywę i przez pryzmat tej charyzmatycznej, kontrowersyjnej i barwnej postaci przyjrzeć się po raz kolejny ważnym wydarzeniom: od zarzewia konfliktu, pierwszych wygnań z Ramli, Liddy, od powstania ruchu Al-Fatah, OWP aż po podpisanie Deklaracji Zasad w 1993 roku w Oslo, Oslo II, szczyty w Camp David, czy Mapę Drogową – plan zakładający stworzenie państwa palestyńskiego do 2005 roku (sic!). Ta biografia to kawał współczesnej historii Bliskiego Wschodu, a także kulisy inicjatyw Białego Domu. Choć Arafat obsesyjnie wręcz zabiegał o amerykańskie poparcie, mając świadomość, że „klucz do Izraela mają Stany Zjednoczone”, uderzające jest, jak często nie liczono się z palestyńskimi żądaniami i z palestyńską perspektywą. A zaczęło się tak niewinnie – od Deklaracji Balfoura, którą trafnie podsumował pisarz Arthur Koestler: „Jeden naród darowuje drugiemu narodowi ziemię należącą do trzeciego narodu”. Arafat, którego nałogiem była potrzeba działania, nie mógł się z tym pogodzić i całe życie podporządkował bliskowschodnim wydarzeniom. Czytając kolejne rozdziały napisanej z pasją biografii, widzimy, jak uczył się kompromisu, jak z buntownika i agresora stawał się dyplomatą. Wcześniej gotowy ściąć głowę każdemu, kto poszedłby na ustępstwa w negocjacjach, był wreszcie w stanie powiedzieć: „Wyciągam dłoń, byśmy mogli zawrzeć prawdziwy pokój (…) Proszę przywódców Izraela o przybycie tu pod patronatem ONZ. Przybądźcie, uczyńmy pokój”. Ale książka ta nie jest peanem na cześć Arafata, nie zabrakło w niej bowiem gorzkich słów krytyki: „Zawsze wolał pławić się w dyplomacji, rozkoszując blaskiem międzynarodowych reflektorów (…), niż zajmować się kryzysem na własnym podwórku”. Mocne słowa, ale autorzy nie unikają trudnych kwestii i otwarcie wyliczają niedopracowane układy, niespełnione obietnice, kruche koalicje (jak chociażby ta z Saddamem Husajnem, za którą zresztą Arafat słono zapłacił), czasem małe sukcesy, ale częściej spektakularne porażki. Pojawiające się iskierki nadziei i jeszcze szybciej rozwiewane złudzenia. Jak układały się losy procesu pokojowego, tak reagował Arafat – raz przeżywał fale entuzjazmu, to znów czuł się zdradzony i opuszczony. Świetny reportażowy styl pozwala uchwycić takie niuanse. Wielcy świata arabskiego, z którymi przywódca palestyński utrzymywał kontakty, przyjaźnił się, bądź prowadził negocjacje, nie są postaciami z papieru. Ci ludzie to nie tylko nazwiska – „urodził się, zasłużył dla sprawy palestyńskiej, zmarł”. Historia widziana oczyma Walkera i Gowersa jest żywa i jakże ludzka; na przykład o Dżunbulacie – przywódcy Libańskiego Ruchu Narodowego – czytamy, że był „wysoki, chudy i rozczochrany, o piskliwym głosie i marzycielskim spojrzeniu”. Autorzy z przymrużeniem oka wspominają także o kobietach Arafata. Niewątpliwym atutem tej publikacji jest imponujący materiał badawczy. Godziny rozmów, dziesiątki wywiadów zarówno ze stroną palestyńską, jak i izraelską sprawiają, że nie można autorom zarzucić braku obiektywizmu. Choć ja czułam niedosyt „udziału” strony izraelskiej w opisie wydarzeń. W książce znajduje się wkładka z fotografiami, nie zabrakło słynnego zdjęcia z 1993 roku uwieczniającego uścisk dłoni Arafata z Icchakiem Rabinem na tle uśmiechniętego Clintona, jest także Arafat z Szimonem Peresem i Icchakiem Rabinem, gdy odbierali w 1994 roku pokojową nagrodę Nobla. I ostatnie zdjęcie, które uświadamia nam, że epoka Arafata już się skończyła – oto przed jego portretem stoją kwiaty i palą się świece. „Zwycięstwo jest w zasięgu ręki” – mówił Arafat w 1974 roku w Rabacie, gdy OWP stała się „jedynym prawomocnym przedstawicielem” ludu palestyńskiego. Nieraz z nadzieją powtarzano te słowa. Ale na Bliskim Wschodzie wszystko toczy się swoim rytmem. Jedyne, co nam pozostaje, to wierzyć, że przeczytamy kiedyś książkę, która zamknie na dobre ten tragiczny rozdział w historii Bliskiego Wschodu. In sza Allah. Spis treści Z angielskiego przełożyła Izabela Szybilska (nasza redakcyjna koleżanka)
Świat Książki Warszawa 2005 368 stron Książka w twardej oprawie
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...