|
Ghom to miasto żarliwej wiary. Wiary w szyicki islam i rewolucję Chomejniego. Tu chyba, jak w żadnym innym mieście Islamskiej Republiki daje się odczuć klimat lat osiemdziesiątych. Brodaci mężczyźni głośno dyskutującyna polityczne tematy z mułłami; szczelnie zasłonięte czadorami kobiety histerycznie przeciskające się do sanktuarium Hazrat-e Masume; policjanci, wojskowi, a nade wszystko Strażnicy Rewolucji pilnujący porządku; kurz unoszący się z wyschniętego koryta rzeki, w którym parkują autokary z pielgrzymami. Święte miejsca Ghom są niedostępne dla niemuzułmanów, ale mimo to je opiszę. Skąd to wszystko wiem, niech zostanie skryte za zasłoną tajemnicy...
Ghom leży zaledwie półtorej godziny drogi od Teheranu i jest po Maszhadzie drugim centrum pielgrzymkowym Iranu. Ludzie z całego kraju przyjeżdżają do sanktuarium Hazrat-e Masume, w którym pochowana jest Fateme, siostra dziewiątego imama szyitów Rezy. Fateme uchodząca w Iranie za patronkę kobiet zmarła w IX wieku. Większą część jej mauzoleum wybudował szach Abbas I, chcąc stworzyć irańskie centrum pielgrzymkowe - Karbala i Nadżaf znajdowały się wówczas w rękach Imperium Osmańskiego. Z czasem wokół mauzoleum wyrósł kompleks madras i wyższych uczelni koranicznych. Zyskał on na znaczeniu dopiero w 1922 r., kiedy do Ghom przybył i rozpoczął nauczanie ajatollah Abdulkarim Ha'eri. Jednym z jego studentów był Ruhollah Chomejni. Wejście do kompleksu Hazrat-e Masume jest wiecznie zatłoczone. Kobiety otrzymują w wypożyczalni dodatkowe czadory, którymi szczelnie się zakrywają. Co chwila bramę przekracza mułła lub inny szyicki duchowny. Wszystko otacza lekki pył unoszący się z wyschniętej rzeki, gdzie parkują coraz to nowe auta. Wieczorami odbywają się tu niekiedy motocyklowe wyścigi... Dokoła ustawione stragany z dewocjonaliami i wotami ofiarnymi. I żebracy, bezdomni i kalecy czekający na datki. Wewnątrz znajduje się kilka dziedzińców, a raczej placów otoczonych przez meczety, mauzolea i medresy. Widać zegar umieszczony wysoko na wieży, charakterystyczny kształt fasady madrasy Fajzije, w której w dniu Aszury, 5 czerwca 1963 r., Chomejni wygłosił swą pierwszą przemowę atakującą szacha Pahlawiego, wszystko tonie w misternych błękitnych mozaikach i złotych dodatkach. Kopuła mauzoleum Fateme pokryta jest złotą blachą ufundowaną jeszcze za Kadżarów. Na dziedzińcu tłum wiernych zmierza do wnętrza sanktuarium. Nie wolno tu fotografować, a mimo to Irańczycy przysiadają z boków i ukradkiem filmują, robią zdjęcia gdzieś spod kolan. Wewnątrz panuje nieopisany tłok - w części dla kobiet słychać krzyki, płacz i głośne zawodzenia, mężczyźni zachowują większy spokój, ale każdy chce podejść, dotknąć i ucałować złocone kraty grobowca. Rozmodlone twarze, szeptane modlitwy, pieniądze wrzucane za kratę i niemal całkowicie pokrywające zielony całun... Ta atmosfera każdego uderza swą duchowością, religijnym natchnieniem, siła wiary. Chwila trwa krótko - tłum przepycha się już na zewnątrz, ludzka fala niczym odpływ i przypływ reguluje liczbę pielgrzymów. 
Kilka przecznic od mauzoleum Hazrat-e Masume, przy niewielkiej uliczce odchodzącej od Chijaban-e Mo'allem stoi niepozorny budynek. W tym piętrowym, bielonym domu mieszkał przez większą część swego pobytu w Iranie przywódca rewolucji islamskiej - ajatollah Chomejni. Domu nie można zwiedzać, przynajmniej w teorii. Uzbrojony w kałasznikowa strażnik daje się czasem przekonać... Wnętrze jest niepozorne, skromne. Nie ma tu zbyt wielu mebli. Większość pomieszczeń wyściełają jedynie dywany, w ściennych niszach spoczywają zaś obłożone w skórę książki. Większość z nich to dzieła zebrane Chomejniego, jest też trochę traktatów teologicznych i pism innych wielkich ajatollahów, kilka eleganckich wydań Koranu. Za ścianą trwa właśnie południowa modlitwa, którą prowadzi jeden z hodżatoleslamów. Ja zaś patrzę na "biuro" Chomejniego. Biurko ze szklanym blatem, ale bez nóg. Obok niego poduszki do podparcia pleców i zwinięty w rogu tłumok pościeli. Na dwu zagłębionych w ścianach drewnianych regałach stoją rzędami księgi, część leży niedbale rzucona, inne spoczywają na biurku. Obok wiszą dwa portrety ajatollaha - jeden z fragmentem przemówienia, drugi z koranicznymi surami. Pomieszczenie oświetla jeden kinkiet, na którym wisi niewielki kalendarz. Dokoła drzwi biegnie kończąca się ślepo rura, najpewniej grzewcza. I jeszcze telefon w kolorze kości słoniowej. Tam mieszkał i pracował najważniejszy człowiek w historii współczesnego Iranu.
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...