|
Bagdad 26 grudnia - Muzykalne ucho |
|
|
sobota, 25/12/2004 |
Nigdy nie miałem talentu do muzyki. Nie umiem śpiewać, nie mam słuchu, nie gram też na żadnym instrumencie. Jednak święta w Bagdadzie przekonały mnie, że nie jest ze mną wcale tak źle jak myślałem.
Darmowych lekcji udziela mi jaśnie wielmożna armia Stanów Zjednoczonych wraz z bliżej niesprecyzowanymi, ale muzykalnie dużo gorszymi irackimi napastnikami. Wieczorami do snu przygrywają mi cicho moździerze (ich głos to takie – puk, puk – podobne do odgłosu korka wyciąganego gwałtownie z butelki z winem, jednak nie tak głośno jak butelki z szampanem – takie „puk” przytłumione).
Dysonans wprowadzają działka 20mm – ich dźwięk to taki skrzyp otwieranej szafy albo darcie materiału. Ładnie brzmią helikoptery – natomiast samoloty bojowe na niskim pułapie to nic przyjemnego.
Kałasznikowy brzmią tak typowo, że nie odróżniają się od tła. To tak jak ktoś mieszkający blisko stacji nie słyszy przejeżdżających pociągów. No i na finał – wielkie „Bum”, kiedy gdzieś coś wybuchnie.
Dzielnica, w której mieszkam, należy do najspokojniejszych i tutaj nikt nie strzela. Tak więc pewna odległość od wydarzeń pozwala mi snuć przypuszczenia, gdzie tym razem walnęło. O większości nie piszą w mediach, ale z przyjemnością można o tym przeczytać koło południa w materiałach armii amerykańskiej na temat bezpieczeństwa. Mówię sobie wtedy – „No tak, też myślałem, że to musiało być gdzieś koło elektrowni”. Moja pozorna odwaga i lekkie traktowanie tematu wynika tylko z tego, że to nie blisko mnie słychać strzały, wtedy inaczej bym do tego podchodził – a tak mogę to robić na spokojnie.
Zasypiając mój słuch stara się wyłowić, z której strony i ile wybuchów słychać – dzięki temu ćwiczeniu wiem, że głuchota mi nie grozi. A muzykalne ucho mam – bo potrafię wyłowić melodię. Najpierw – gwałtownie, szybka kanonada moździerzowa – „puk-puk, puk-puk”, potem z tła wychwytuję kałasznikowy. Następnie – cisza – i wtedy do akcji ruszają działka. Zaraz potem – znów akcja „puk-puk, puk-puk”, a potem gdzieś z daleka, ale coraz bliżej słychać helikoptery. To w zasadzie finał. No i na końcu – jeszcze kilka strzałów – i kiedy człowiek myśli, że to już koniec, majestatycznie przetacza się jakiś samolot.
I tak już trzeci dzień – a poprzedni miesiąc był taki cichutki.
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...