|
Bagdad 25 grudnia - Święta razem |
|
|
środa, 24/12/2003 |
Choć prawie wszyscy Polacy z Bagdadu na święta wyjechali do kraju, to zostało tu kilka osób, które z rozmaitych przyczyn nie spędzą tegorocznych świąt wraz z rodziną przy wigilijnym stole. W przeciwieństwie do polskiej bazy, gdzie znaczna liczba Polaków pozwala na cieszenie się atmosferą polskiego święta. W Bagdadzie jest nas dosłownie kilku.
Na szczęście dzięki temu zamierzamy ten czas spędzić razem. Na początku wizyta w polskiej ambasadzie i skromna uroczystość. Potem w domu jednego z nas przygotujemy kilka symbolicznych potraw, które przynajmniej w teorii mają przypominać te polskie. Będą pierogi z kapustą i z grzybami, smażona ryba, karp w galarecie i namiastka barszczu.
Nie wiadomo, czy zamiast opłatka na stół nie powędruje arabski chleb, ale przecież nie chodzi o to, że musi to być koniecznie bialutki, cienki kawałek opłatka. A symbolika dzielenia się zostaje zachowana.
Nie będzie prezentów. Nie mamy rzeczy z Polski, a pomysł dawania sobie pamiątek z Bagdadu jakoś nie przeszedł. Bo w końcu tego akurat nam nie brakuje. Największe kłopoty z przygotowaniem kolacji wigilijnej leżą oczywiście w drobiazgach – nie ma chrzanu, a i z żelatyną do galarety był olbrzymi kłopot. Jeszcze nie wiemy, czy będziemy śpiewać kolędy.
No ale, na szczęście najważniejsze jest to, że nie jest się w ten wieczór samemu – ale pierwszy dzień świąt to już praca i nie ma odpoczynku. Dlatego też czas do Sylwestra minie bardzo szybko i bynajmniej nie na leniuchowaniu. A na nowy rok czeka nas szampańska zabawa z irackimi chrześcijanami. Mają być tańce do białego rana i bal jakiego w Bagdadzie nie widziano od dawna. Ale czy tak będzie naprawdę? Tego nikt nie wie. A żeby nie było wątpliwości – poza ambasadą jest nas tu trzech.
Ten fragment pisze już po świętach. W Ambasadzie było wspaniale. Opłatek, kolędy, wspólne życzenia – uroczysta atmosfera. Z kolacji za to nici. Pierogów w końcu nie było. Bigos okazał się młodą kapustą na ciepło (na pieczarkach zamiast suszonych grzybów). Jedynie sałatka warzywna była typowo polska. Galarety nie było i została zwykła smażona ryba. Nie znaczy to, że nie było miłej świątecznej i „ciepłej” atmosfery świąt – a to chyba najważniejsze. Nie trzeba było dzielić się chlebem – opłatek na wieczór dostaliśmy z Ambasady. Dlatego też chciałbym złożyć podziękowania ambasadorowi Tomaszowi Giełżeckiemu, który tak wspaniale zorganizował święta w polskiej ambasadzie. Oby więcej takich przedstawicieli polskich placówek.
|
Irak
czesc jestem Polka mieszkam na stale ...
Seks w islamie
link:http://www.officialcapitalsjers...
IX Dni Arabskie w Ło...
Ciekawe spotkanie rowniez w Warszawie...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie - cd - W Warszawie ...
Tawakkul Karman - pi...
Ciekawe spotkanie o rewolucji arabski...