Gdy 17 grudnia 2010 r. Mohammed Bouazizi w akcie desperacji z powodu trudności ekonomicznych podpalał się przed ratuszem tunezyjskiego miasta Sidi Bouzid, nie miał pojęcia, iż swoim działaniem zapoczątkuje falę protestów, które radykalnie zmienią krajobraz polityczny Bliskiego Wschodu i państw Afryki Północnej. Choć jego akt miał charakter indywidualny, to jednak wiele osób dostrzegło w nim manifestację niezadowolenia z niedoskonałości systemowych, dzięki czemu szybko zyskał on wymiar ogólnospołeczny, a nawet przyczynił się do przebudowania scen politycznych w regionie.
Po prawie trzech latach wróciłam do Egiptu. Już przed wyjazdem zastanawiałam się, jak będzie wyglądać ten kraj po wielkich zmianach, jakie tu zaszły od mojego ostatniego pobytu. Jednym z moich głównych zajęć w Kairze jest więc szukanie śladów rewolucji. Jak na razie nie idzie mi to najlepiej.
Gdy na wiosnę 2000 roku jako stypendysta University of Oxford prowadziłem badania nad religijnością imigrantów pakistańskich w Wielkiej Brytanii, islamem w Europie interesowała się jedynie garstka badaczy. Półtora roku później Koran nie schodził już z listy bestsellerów, a obecność społeczności muzułmańskich w Europie zaczęła dostrzegać nie tylko coraz większa liczba akademików z różnych dziedzin nauk społecznych, ale również dziennikarzy mediów sensacyjnych i propagandystów partii skrajnie prawicowych. Znamiennym w tym ostatnim względzie była stopniowa zmiana strategii mobilizacyjnej jednej z największych partii belgijskich Vlaams Belangu (wcześniejszego Vlaams Bloku).
W ciągu ostatnich kilku tygodni rozmaici politycy starali się mnie przekonać, że wreszcie będziemy mieć politykę zagraniczną względem krajów arabskich. Może nie do końca przemyślaną, z pewnością wymagającą pogłębienia, ale i tak o niebo lepszą od tego co było prezentowane w ostatnich latach. Pojawił się jednak poseł Gowin i swoją wypowiedzią potwierdził, że stereotypy na temat świata arabskiego i muzułmanów nie zniknęły, zostały tylko przykryte warstwą politycznej poprawności.
Zine El Abidine Ben Ali nie silił się na przemówienia tylko spakował swoje złoto i odleciał do Arabii Saudyjskiej. Hosni Mubarak przemówił do narodu. Powiedział, że do końca kadencji nie ustąpi, a chwilę później armia odsunęła go od władzy. Muammara Kaddafiego nie tak łatwo odsunąć od władzy bo państwo to w znacznym stopniu Muammar Kaddafi i jego rodzina, a stosunkowo nieliczna i słabo wyszkolona armia libijska nie jest w stanie odegrać roli jaka w Egipcie przypadła wojskowym.
Reprezentujemy grupę obywateli Izraela głęboko zaniepokojonych prowadzoną przez rząd naszego kraju polityką apartheidu i okupacji, a także udziałem, jaki w tej polityce mają państwa Unii Europejskiej. Korzystając z okazji, pragniemy pogratulować Polsce objęcia prezydencji Unii Europejskiej w lipcu 2011 roku i podkreślić odpowiedzialność płynącą z tej roli na arenie międzynarodowej.
"Z powodu sytuacji w kraju, w celu zapewnienia bezpieczeństwa wojsko przejęło władzę w kraju łamiąc konstytucję", "Zmiany w Egipcie, odejście Mubaraka to sukces demokracji, wolności, zmian społecznych, jeden z najpiękniejszych dni dla demokracji na świecie" - to wypowiedzi przeczytane w mediach. Co się stało ze światem, że przejęcie władzy przez armię, jakiegokolwiek kraju jest gwarantem demokratyzacji? Co się stało, że nowy 75 letni przywódca, razem z nie mniej leciwymi współrządzącymi jest w powszechnej ocenie reprezentantem i głosem 20-sto i 30-sto letnich młodych ludzi pełnych nadziei i pragnienia zmian? Czy "człowiek Pentagonu" jest faktycznie dużo lepszy od "człowieka CIA"? Dlaczego zamiana jednego z przedstawicieli rządzącego reżimu na innego przedstawiciela tego samego skorumpowanego reżimu ma zagwarantować zmianę? I dlaczego cały świat ma się z tego powodu cieszyć?
„Trzeba być człowiekiem, a nie śmieciem (…) trzeba mieć odwagę przeciwstawić się złu” - uczy swojego młodszego brata główny bohater książki Astrid Lindgren pt. "Bracia Lwie Serce". Co mają wspólnego słowa nakreślone przez szwedzką pisarkę przed prawie 40-laty z aktualną sytuacją na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej? Na pierwszy rzut oka absolutnie nic. Gdy przyjrzymy się bliżej historii 26-letniego Tunezyjczyka, który wprawił w ruch falę niezadowolenia która zmyła ze szczytów władzy Ben Alego i która podmywa szczyty władzy w innych krajach to dostrzeżemy, że jego działanie było podbudowane podobnym przeświadczeniem do tego którymi kierowali się baśniowi Karol i Jonathan Lwie Serce.
W większości doniesień mediów z ostatnich kilku dni można znaleźć informacje o przewidywanej rezygnacji ze stanowiska prezydenta Egiptu, a eksperci zastanawiają się raczej "kiedy" a nie "czy" to nastąpi. Hosni Mubarak to jednak nie Ben Ali i pogłoski o jego śmierci politycznej, choć oczywiście możliwej, są jednak zdecydowanie przedwczesne.
Obrazy docierające do zachodniej opinii publicznej z okupowanego terytorium Zachodniego Brzegu Jordanu zdominowane zostały przez konflikt izraelsko-palestyński. W mediach rzadkością są relacje opisujące pozytywne przykłady współpracy żydowsko-palestyńskiej z tego obszaru. A szkoda, gdyż taka współpraca istnieje i nie są to tylko jednostkowe przypadki. Jednym z jej przykładów jest projekt Comet-ME (Community, Energy and Technology in the Middle East) realizowany głównie na obszarze Południowych Wzgórz Hebronu w regionie zwanym Masafer Yatta.
Al-Kaida żegna mijający rok mocnym akcentem. Nie będąc w stanie wyszkolić i dozbroić potencjalnych samotnych dżihadystów w różnych częściach świata, wyposaża ich w podręcznik jak mogą się dozbroić sami, domowym sposobem. Wiele tego typu publikacji istniało na sieci już wcześniej. Opublikowany przed kilkoma dniami na Internecie ponad 100-stronicowy podręcznik do wytwarzania bomb domowej roboty jest jednak pierwszym tak szczegółowym i dokładnym instruktarzem po angielsku pobłogosławionym przez czołowych strategów al-Kaidy.
Z przyjemnością informuję o ukazaniu się mojej najnowszej książki pod tytułem „Nowe elity muzułmańskie w europejskich miastach: religia i aktywna społeczna obywatelskość wśród młodych zorganizowanych muzułmanów w Brukseli i Londynie” (The New Muslim Elites in European Cities: Religion and Active Social Citizenship Amongst Young Organized Muslims in Brussels and London).
Zdecydowana większość wyznawców islamu na świecie jest negatywnie nastawiona do al-Kaidy i jej poczynań – to jeden z głównych wniosków z badań przeprowadzanych wśród światowej ummy przez PEW Research Centre. Jednocześnie badacze Centrum wskazują na to, że od tej reguły są wyjątki. Takim wyjątkiem jest afrykańska Nigeria – gdzie więcej muzułmanów darzy al-Kaidę sympatią, niż antypatią.
Chrześcijanie zamieszkujący obszar Bliskiego Wschodu nie mają łatwego życia. W Egipcie i Iraku muszą zmagać się z fundamentalizmem islamskim, który w ostatnich tygodniach dał o sobie szczególnie znać w tym drugim kraju (doniesienia prasowe mówią o coraz częstszych atakach w których giną dziesiątki chrześcijan). Z tego powodu wielu z nich opuszcza kraje w których żyli od pokoleń zasilając rzesze emigrantów z krajów arabskich na Zachodzie.
We wtorek, 24 sierpnia 2010, Abdallah Abu Rahmah, czołowy palestyński organizator pokojowego obywatelskiego ruchu oporu i demonstracji przeciwko murowi został uznany za winnego „podburzania i organizawania nielegalnych marszy”. Uznanie winy zakończyło trwający osiem miesięcy proces sądowy na tle politycznym, podczas którego Abu Rahmah był przetrzymywany w więzieniu. Za kilka tygodni zostanie wydany wyrok, na mocy którego Abu Rahmah może zostać skazany na karę do 10 lat więzienia.
W ostatnich tygodniach sezonu ogórkowego ogromną popularnością medialną oprócz krzyża na Krakowskim Przedmieściu cieszy się również temat meczetu w pobliżu Ground Zero, a precyzyjniej centrum kultury muzułmańskiej, które ma powstać na dolnym Manhattanie w odległości dwóch przecznic od "Punktu Zero", czyli miejsca w którym wznosiły się bliźniacze wieżowce Centrum Handlu Światowego zniszczone 11 września 2001 r. przez samoloty porwane przez terrorystów z Al - Kaidy.
Jednym z powodów dla których zdaniem części naukowców (np. Beinin i Stork 1997) termin „fundamentalizm”, mający swe korzenie w protestanckiej obronie literalności Biblii, jest nieadekwatny w stosunku do muzułmanów jest to, iż w islamie świętość Koranu jest trzonem wiary. Toczone są debaty na temat tego, który z wersetów koranicznych powinien być rozumiany dosłownie, a który alegorycznie, ale rzadko kiedy podważa się to, iż Koran jest zapisem słów Boga. Jedną z osób, która dokonała gruntownej rewizji tego typu sposobu myślenia z pomocą nowoczesnej analizy hermeneutycznej był zmarły w dniu wczorajszym egipski profesor Nasr Abu Zajd.
...jeśli chcesz uniknąć krępujących sytuacji publicznych... Otóż siedzę sobie na parkingu uniwersyteckim numer 4 w kampusie Szuwaijch. Pogoda dziś deszczowa, jest czym oddychać, toteż przysiadłam sobie na ławeczce na zewnątrz. Czekam na busik* uniwersytecki, zbliża się do mojego miejsca spoczynku koleżanka nieznana, miejscowa, w abaji* i hidżabie z uśmiechem na twarzy. Zatem mówię: proszę usiądź sobie!
Seksualność, choć towarzyszy nam od początku istnienia człowieka, jest tematem trudnym także dziś. W każdej kulturze jest owiany pewnego rodzaju tajemnicą, nazwany sprawą osobistą, wiecznie zawłaszczany przez dyskursy. Z drugiej strony seks jest tak istotną i wrażliwą sferą życia bowiem wiąże się z pomyślną realizacją ja. Co ważne w kontekście religii dbających o dobrostan ludzi podczas życia ziemskiego, seks służy głównie reprodukcji. Przedłużaniu ludzkiego, rządzącego światem doczesny, gatunku.
Wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, ale ostatni artykuł w Rzeczpospolitej autorstwa Pani Agnieszki Rybak i Aleksandry Rybińskiej nie pozwala mi pozostać obojętnym i zmusza do odpowiedzi. Nie ukrywam, że Samira Ismaila znam osobiście, podobnie zresztą jak kilku członków FIOE i Ligi Muzułmańskiej. Wielokrotnie spotykałem się z nimi zarówno na gruncie prywatnym, jak i zawodowym. Sprawia to, że mój tekst może być trochę stronniczy, jednak z drugiej strony mogę z tym większym przekonaniem pisać to, co piszę.
Dzisiaj nad ranem izraelscy komandosi zaatakowali pokojowy konwój 6-ciu statków płynących z pomocą humanitarną do oblężonej od trzech lat Strefy Gazy. Atak nastąpił na wodach międzynarodowych. W jego wyniku zginęło wedle potwierdzonych informacji co najmniej 9 osób (izraelska telewizja mówiła początkowo nawet o 19 –stu zabitych), a kilkadziesiąt zostało rannych. Informacje podawane przez światowe agencje są nieprecyzyjne w tej kwestii.
Z wykładowcą? Od początku mojej bytności w Kuwejcie wielokrotnie byłam przekonywana, że narodowym sportem kraju i jego mieszkańców jest oczywiście piłka nożna! I choć krótka historia tego sportu w regionie za tym nie przemawia... miałam gorzko przekonać się, że niektórzy bardzo wzięli sobie tę prawdę do serca. Przy okazji ujawniłam jak jestem wielką ignorantką futbolową! I jak niewiele z tego sportu rozumiem oraz jak nie podążam za aktualnymi wydarzeniami.
Obcowanie ze sztuką muzyki jest głęboko uwarunkowane kulturowo. Przyzwyczajanie ucha do konkretnych układów dźwięków i tempa melodii trwa od dzieciństwa. Oczywiście gust muzyczny można kształcić, poszerzać, wzbogacać... I tak swobodnie można czerpać przyjemność ze skocznej lub monotonnej muzyki ludowej oraz pompatycznych kompozycji muzyki klasycznej. W Kuwejcie, jak w innych krajach Zatoki, trwa nierozwiązany dotychczas całkowicie spór o to czy muzyka rozrywkowa, w bardzo szerokim tego określenia znaczeniu, jest przez islam dozwolona czy też nie...
To jest opowieść subiektywna o pewnej pani doktor, która stała się moim kobiecym odkryciem tego kraju. Owa pani prowadzi zajęcia m.in. ze wstępu do kultury i sztuki w ramach Zakładu Języka Angielskiego na Uniwersytecie Kuwejckim. Jest specjalistką w literaturze anglojęzycznej. Celami kursu w tym semestrze jest poznanie historii cywilizacji oraz produktów kultury i sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem Zachodu.
Przed kilkoma dniami (13 kwietnia 2010) weszło w życie nowe wojskowe zarządzenie dotyczące obszaru Zachodniego Brzegu Jordanu. Podpisane zostało już w październiku 2009 roku przez ministra obrony Ehuda Baraka, jednak do tej pory nie było podane do publicznej wiadomości. Nowe zarządzenie jest tak naprawdę modyfikacją rozporządzenia wydanego przez Izrael w 1969 roku.
Witaminy dają życie i są niezbędne człowiekowi do zdrowego funkcjonowania. Należy je regularnie dostarczać w spożywanych pokarmach. Gdzie jeszcze możemy szukać witamin wzmacniających nas w codzienności? Kto może przedawkować witaminę waw i jakie są tego objawy? Do czego może doprowadzić jej niedobór?
W ostatnich miesiącach obserwujemy szczególne natężenie działań Izraela mających na celu stopniowe przekształcanie Jerozolimy w miasto całkowicie żydowskie. Intensyfikacja owych działań przy jednoczesnych wzmożonych wysiłkach, czynionych głównie przez administracje prezydenta Obamy, w celu ożywienia na powrót procesu pokojowego, powoduje ożywione zainteresowanie mediów światowych kwestią Jerozolimy. Także rządy wielu państw wyrażają swoje zaniepokojenie sytuacją panującą w Świętym Mieście. Obecna polityka Izraela stoi w jawnej opozycji do wysiłków USA co powoduje niespotykane dotąd wcześniej napięcia na linii Jerozolima-Waszyngton.
Meczetofobia to dość powszechna odmiana islamofobii, na którą z pewnością Stowarzyszenie Europa Przyszłości demonstrujące przeciwko budowie meczetu na warszawskiej Ochocie, nie ma monopolu. W ostatnim czasie ta forma islamofobii dała o sobie znać ze wzmożoną siłą w Szwajcarii, aczkolwiek jej objawy są widoczne również w innych krajach europejskich. Jean-Paul Sartre zwykł mawiać, że antysemityzm istnieje nie dlatego, że istnieją Żydzi, tylko dlatego, iż istnieją antysemici. Podobnie jest muzułmanofobią. Jak to dobrze widać na naszym rodzimym podwórku, muzułmanofobia żeby kwitnąć nie potrzebuje wielu muzułmanów. Wystarczą tylko osoby, które są przekonane o tym, że za całe zło świata są odpowiedzialni wyznawcy islamu.
Zanim „My name is Khan” (Nazywam się Khan) z gwiazdami Bollywoodu Shahrukhiem Khanem i Kajol Devgan w rolach głównych pojawił się na ekranach kin przez Indie przetoczyła się fala protestów przeciwko filmowi. Armia Śiwy (Shiv Sena) nawoływała do bojkotu filmu po tym jak jego główny bohater, muzułmanin Shahrukh Khan będący współposiadaczem zespołu krykietowego Kolkata Knight Riders skrytykował fakt, że indyjskie kluby nie kupują zawodników z ligi pakistańskiej. Skrajnie-prawicowa Shiv Sena uznała tę wypowiedź za anty-indyjską i zażądała od aktora publicznych przeprosin. Gdy ich nie otrzymała lider Armii Śiwy - Bal Thackeray domagał się od właścicieli kin by nie pokazywali „My name is Khan” i zagroził, że jego bojówki rozprawią się z tymi, którzy nie zastosują się do bojkotu.
Między 10 i 12 lutego 2010 roku, w Centrum Studiów Zachodnioazjatyckich przy Jamia Millia Islamia (Uniwersytet Centralny) w New Delhi odbyła się międzynarodowa konferencja pod tytułem: Negotiating and Accommodating Religious Identity in Public Arena: Comparing Indian and European Experiences with Special Reference to Muslim Minorities. Jej głównym celem była analiza porównawcza europejskich i indyjskich podejść w zarządzaniu zróżnicowaniem kulturowym i religijnym.
Nasze placówki dyplomatyczne nie ustają w staraniach uczenia różnych narodów tego kto założył i zarządzał w czasie drugiej wojny światowej obozami koncentracyjnymi i eksterminacyjnymi na okupowanych terenach polskich. Do akcji włączyło się również środowisko dziennikarskie – myślę tu przede wszystkim o akcji Rzeczpospolitej Apel przeciw „Polskim Obozom Śmierci”. Chwalebne wysiłki polskich ambasad i konsulatów w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii oraz środowisk dziennikarskich zmierzające w kierunku wyeliminowania określeń typu „polskie obozy koncentracyjne” zaczynają przynosić pożądane rezultaty.
„Coraz więcej muzułmanów dochodzi do islamu swoimi własnymi ścieżkami i niektórzy czyniąc to stają się aroganccy. Mówią – My znamy prawdę, wy jej nie znacie.” Te słowa wypowiedziane przez jednego z moich informatorów w Belgii bardzo dobrze oddają charakter procesów radykalizacji jakim podlegają nie tylko młodzi muzułmanie, ale także wierni innych religii. Żyjemy bowiem w czasach, gdy nasze społeczne tożsamości, do których należy również tożsamość religijna, są w coraz większym stopniu konstruowane na zasadzie „zrób-to-sam”. Biografia typu „zrób-to-sam” jest jednocześnie biografią o znacznym stopniu ryzyka. Opcji jest bardzo wiele i istnieje duże prawdopodobieństwo, że całe przedsięwzięcie może się nie udać albo przybrać charakter ekskluzywistycznej postawy teologicznej.
Uroczyste zamknięcie polskiej misji pokojowej w Libanie, czasami w środowisku żołnierskim określanej mianem „Wojskowego Domu Wypoczynkowego Liban” ze względu na „sprzyjające” warunki służby, zbiegło się z ogłoszeniem przez Hezbollah nowego manifestu programowego. Wielu krajowych dziennikarzy przybyłych na ceremonię pożegnania polskich żołnierzy w bazie w Nakurze pytało dowódców UNIFIL-u o przyszłość Libanu. Ci ostatni nie są jednak właściwymi adresatami tego typu pytań. Przyszłość ta bowiem jedynie w minimalnym zakresie zależy od około 12-tysięcznych sił Oenzetowskich dowodzonych przez generała Claudio Graziano.
Woda jest jednym z aspektów konfliktu izraelsko-palestyńskiego, o którym stosunkowo rzadko słychać. O wiele częściej mówi się o sporze o ziemię oraz konflikcie etnicznym i religijnym. To zaskakujące ponieważ to właśnie dostęp do zasobów wody pitnej będzie w przyszłości jednym za najważniejszych punktów spornych nie tylko na Ziemi Świętej, ale również w innych częściach Bliskiego Wschodu.
Na całym globie mieszka 1,57 miliarda muzułmanów - donosi najnowszy raport PEW Research Center na temat liczebności światowej populacji muzułmańskiej. Czyni to z islamu, drugą ze statystycznego punktu widzenia (po chrześcijaństwie – około 2 miliardów wyznawców) religię świata. Raport bazujący na najnowszych spisach powszechnych i innych ilościowych badaniach społecznych na ogół nie odkrywa przed nami żadnych zaskakujących danych. Jego niewątpliwą zasługą jest jednak to, iż w przystępny i niezwykle przejrzysty sposób prezentuje stan dotychczasowej wiedzy na temat liczebności ummy i jej ogromnej narodowej heterogeniczności.
Sezon jest ogórkowo-plażowy to i tematy warzywno-kąpielowe mają wzięcie. Nie tylko w naszym kraju, ale również za granicą. Dzisiejszy Guardian donosi, na przykład o tym, iż największy park wodny w kraju zakazał noszenia na swoim terenie ściśle przylegających do ciała kąpielówek męskich. Brytyjczycy są więc skazani na bermudy. W naszym kraju w wielu miejscach jest dokładnie odwrotnie. Na basenie AGH w Krakowie, przykładowo, jeśli się nie posiada obcisłych kąpielówek to o pływaniu można pomarzyć, lub ewentualnie można zostać odłowionym przez ratownika. Najciekawsza historia kąpielowa rozgrywa się jednak obecnie we Francji.
Nazywam się Ezra Nawi. Jestem żydowskim obywatelem Izraela. Zostanę skazany 1-go lipca (2009 roku – przyp. tłum.) po tym jak zostałem uznany winnym ataku na dwóch policjantów w 2007 roku w trakcie zmagań przeciwko zburzeniu palestyńskiego domu w Umm al-Kheir, miejscowości położonej w południowej części Zachodniego Brzegu[1].
Iran nigdy nie słynął z przejrzystości procedur demokratycznych, jednak utworzony po odsunięciu szachinszacha system rządów cechował się, szczególnie w porównaniu z innymi krajami regionu, stosunkowo dużą przejrzystością i znaczną przestrzenią dla kontestacji politycznej. Oczywiście mamy tu do czynienia raczej z formą hierokracji, aniżeli demokracją, ale poniżej najwyższych stanowisk państwowych zarezerwowanych dla ajatollahów mieliśmy do czynienia z dość przejrzystymi procedurami o znamionach demokratycznych.
Wysłuchałam niedzielnego przemówienia premiera Netanyahu z uwagą i pewną nutką nadziei. Jak zwykle byłam niepoprawnie naiwna. Większość stacji telewizyjnych i analityków, ku mojemu zdziwieniu, określiło wydarzenie jako przełom w procesie pokojowym. Zastanawiam się, czy słuchaliśmy tego samego wystąpienia.
Czy kiedykolwiek będąc w Izraelu, Jerozolimie, bądź na Zachodnim Brzegu, miałaś lub miałeś problemy z przedłużeniem swojego pobytu? Ja owszem i dlatego chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami z osobami które będą starać się o zdobycie wizy wolontariackiej w Izraelu.