Jeszcze do niedawna zakazany, dziś w Bagdadzie widoczny na każdej ulicy. Z każdym dniem przybywa firm, które dostarczają dostęp do internetu, jak i kafejek internetowych, które umożliwiają swobodne poruszanie się po sieci tym, których nie stać na zakup satelitarnego łącza w domu.
Jeżeli wsłuchać się w głos tzw. „ulicy bagdadzkiej” wydaje się, że coraz więcej ludzi zaczyna zapominać, kim tak naprawdę był Saddam Husajn. Na dzień dzisiejszy jest to bohater – partyzant, stawiający opór okupantowi (jak duża część Bagdadczyków nazywa Amerykanów).
Zaraz po przyjeździe do Warszawy usłyszałem pytanie, czemu nic nie mówiłem, że wbijali mi jakąś brudną strzykawkę w żyłę. Nie potrafiłem zrozumieć, czemu ktokolwiek w Iraku miałby mnie ganiać ze strzykawką, ale po otworzeniu Przekroju z 21 września zrozumiałem.
Mój czas w Bagdadzie dobiega końca i wracam do Warszawy. Zostawiam brata samego z jego obowiązkami, co prawdopodobnie będzie oznaczało zmniejszenie częstotliwości nowych tekstów na blogu. Na zakończenie chciałbym przedstawić kilka luźnych skojarzeń.
Wczoraj odwiedziłem jedną z największych uczelni w Bagdadzie. Choć polskie szkoły też nie są najlepiej wyposażone, to zapewniam, że każdy iracki student oddałby wszystko za możliwość studiowania na najgorzej wyposażonym polskim uniwersytecie.
Właśnie wróciliśmy z kolejnego spotkania i specjalnie dla Taxi pisze znowu fragment o kobietach. W każdym z pokoi, do których wchodziliśmy, stawaliśmy się od razu miejscową atrakcją. Biali bracia bliźniacy, którzy podobnie się zachowują i wyglądają niemal identycznie, a na dodatek jeden z nich potrafi mówić po arabsku wzbudzają natychmiastową sympatię. Dzięki temu, że byliśmy razem każdy z budynków stawał się dla nas biurokratycznym rajem, gdzie wszyscy się uśmiechają i starają się nam pomóc. Podobna sytuacja jeszcze nigdy mi się nie przytrafiła w żadnym polskim urzędzie, czego bardzo żałuję.
Dzisiaj w CPA widziałem idealne połączenie nowoczesności z tradycją. Niestety nie mieliśmy ze sobą aparatu, czego bardzo żałuję, więc musi wystarczyć mój opis. Wyobraźcie sobie Araba w średnim wieku w klasycznej arafatce i dżelabie, do tego elegancka jasna marynarka, piękne skórkowe buty i aktówka. Widok bardzo pasujący do tego miejsca.
Przez tydzień blog z Bagdadu będzie miał dwóch autorów, gdyż od 15 do 21 września jestem w Iraku z bratem. Poniżej opis pierwszego i drugiego dnia mojego pobytu tutaj.
Nie tak dawno na stronach ARABII.pl informowaliśmy o wyborze nowych ministrów irackiego rządu. Kilka dni później korytarze irackich ministerstw wyglądają tak samo jak i wcześniej, ale pokoje, w których zasiadają dyrektorzy są świadkiem wielkich zmian.
Chamis ma 28 lat, jest sierotą. Jego pensja wynosi 100$ miesięcznie. Potrafi robić wszystko – jest kucharzem, obsługuje generator, czasem jest strażnikiem, prasuje, sprząta. Podczas pierwszej wojny w Zatoce został ranny odłamkiem w ramię, które czasem go boli.
Tak naprawdę gdyby nie rozłąka z bliskimi pobyt tutaj były całkiem przyjemny. W zasadzie widok żołnierzy na ulicach, druty kolczaste przed ważniejszymi budynkami i latające helikoptery wydają się być czymś oczywistym. Przerwa w blogu wynika z tego, że tak naprawdę to nie wiem, o czym pisać.
Od ostatniego zamachu na siedzibę ONZ w Bagdadzie minęło już trochę czasu. Jednak wciąż, każdego dnia widać wzrost środków bezpieczeństwa – by zapobiec zamachom.
Choć głównym hasłem, które słychać w telewizji na temat Iraku, jest walka ze zwolennikami poprzedniego reżimu, nie kto inny jak właśnie jego przedstawiciele zaczynają odgrywać największą rolę w dzisiejszym Iraku.
Choć przed Bagdadem jeszcze daleka droga do stabilizacji i osiągnięcia poziomu europejskiego, to w szybkim tempie zbliżają się do tego poziomu ceny na wynajem dużych domów.
O wczorajszym ataku na siedzibę ONZ wiadomo już coraz więcej. Jednak nie wiem, czy ktoś już mówił o tym, że zamachowcy osiągnęli jeden z zamierzonych przez siebie celów – wzbudzili strach wśród obcokrajowców przebywających w Bagdadzie.
Część mieszkańców Bagdadu wolałaby aby na ulicach irackich miast pojawili się nie polscy wojskowi, lecz policjanci. Ich zdaniem sytuacja w sferze bezpieczeństwa nadal pozostawia wiele do życzenia.
Na naszej stronie znalazłem prośbę o opisanie tego, co jedzą i piją ludzie w Bagdadzie. Najpierw opiszę, co my spożywamy, a potem to, co jedzą ludzie w Iraku. A różni się to zdecydowanie.
Tak opowiadałem o tym jak to sobie leżę pod tym klimatyzatorem, że ktoś sobie może pomyśleć, że ja tu przyjechałem na wakacje – a tak nie jest. Dlatego tym razem postanowiłem przybliżyć tutejsze warunki pracy.