Współczesna proza
|
tłum. Joanna Stelmaszczyk
|
|
czwartek, 24/05/2007 |
|
Autobus do Szemiranu cz. 2 Z daleka dochodzi odgłos silnika autobusu. Pan Hasan zrywa się z miejsca, a ja z radością i niepokojem patrzę na białą szoferkę autobusu, która zbliża się chybocząc. W myślach mówię do siebie:
|
|
|
|
|
tłum. Joanna Stelmaszczyk
|
|
niedziela, 06/05/2007 |
|
Autobus linii 70 ruszył zanim zdążyłyśmy go dogonić. Moja mała córeczka biegnie za nim jeszcze kilka kroków i przed zakrętem, zrezygnowana staje. Czekamy na następny. Zaczyna padać śnieg; powietrze jest przepełnione przejrzystymi drobinkami, a hałaśliwe za dnia miasto ogarnęła cisza. Wszędzie jest biało i spokojnie. Przechodnie niczym cienie z wyobraźni znikają we mgle, widać tylko zamazane zarysy okolicznych drzew i domów.
|
|
|
|
|
tłum. Małgorzata Wróblewska
|
|
sobota, 28/04/2007 |
|
Znowu się śmiejesz. Nie śmiej się, tak, być może znowu się pomyliłam. Nie wiem. Łyżka, widelec i jeden pusty talerz. Mahtab pyta: - Czy ktoś ma jeszcze przyjść? Patrzę na nią. Tak jak każdego wieczoru mówię pod nosem: - Może... I wpatruję się we wciąż pusty talerz. Nakładam Mahtab jedzenie. Podejdź bliżej. Podaję jej talerz: - Uważaj, żeby nie rozsypać.
|
|
|
|
|
tłum. Małgorzata Wróblewska
|
|
poniedziałek, 23/04/2007 |
|
Miałeś rację. To naprawdę nic takiego. Jakie ma znaczenie, jeśli wystarczy jeden prysznic, żeby to z siebie zmyć? Gdy tylko wyszedł, poprawiłam czerwone, a potem niebieskie prześcieradła. Następnie wzięłam prysznic. Gdy będziesz wchodził, chciałam być czysta i odświeżona, leżeć rozciągnięta na kanapie w moim purpurowym szlafroku ze szklanką w dłoni. Zadzwoniłeś do drzwi, właśnie gdy włączyłam płytę „Torkmana”. Chciałam, żeby tej scenie towarzyszyła muzyka Alizade.
|
|
|
|
|
tłum. Małgorzata Wróblewska
|
|
wtorek, 13/03/2007 |
|
Oko było gotowe, lekarz umieścił je w oczodole chłopca, po czym powiedział : - Otwórz, otwórz oko, teraz zamknij, o teraz jest dobrze. Teraz jest znowu tak jak kiedyś. Następnie odwrócił się w stronę rodziców chłopca i rzekł: - Popatrzcie państwo, rozmiar jest odpowiedni, pasuje w sam raz. Chłopiec miał pięć lat. Stał prosto na stołku tuż przy biurku lekarza. Obok niego stali rodzice. Ojciec stał za chłopcem, naprzeciwko lekarza i ukradkiem spoglądał na dziecko. Matka stała dalej, bardziej w głębi gabinetu, widziała tylko plecy syna, ona nie podeszła, żeby zobaczyć, czy rozmiar jest odpowiedni i pasuje w sam raz.
|
|
|
|
|
M. Wróblewska
|
|
poniedziałek, 15/01/2007 |
|
Przyzwyczaiłam się, że zawsze, kiedy rano nakrywałam do stołu, zachodził mnie od tyłu, przytulał się, całował moje włosy i mówił:
- Dzień dobry!
Najpierw sięgał na tyle, by objąć moje nogi, później już obejmował mnie w pasie, następnie zdołał sięgnąć ramion. A teraz cała niknę w jego ramionach. Przyzwyczaiłam się odwracać i całować jego twarz. Następnie szedł do łazienki. Wracał i siadał. A ja zwykłam wtedy mówić :
-Kolejny piękny poranek.
|
|
|
|
|
Małgorzata Wróblewska
|
|
piątek, 08/12/2006 |
|
Mój mąż Mohsen uwielbia starocie. Wczoraj, spośród tych wszystkich rzeczy w sklepie z antykami, który zawsze mija, spodobała mu się pewna kawowa waza. Ja myślę, że antyki to najbardziej tajemnicze i zagadkowe przedmioty na świecie. Uważam, że powinno się podchodzić do nich z ogromną uwagą i ostrożnością. Zastanawiam się, kto i z jakim zamiarem tworzył je w przeszłości. Gdzie żyli i jacy byli ci ludzie. I najważniejsze czy kochali się czy nie? Czy byli szczęśliwi, a może byli nieszczęśliwi? Oczywiście te rozważania zatrzymuję wyłącznie dla siebie. Wiem, że gdybym powiedziała o tym Mohsenowi, to najpierw by mnie wyśmiał, a później powiedział: Wieczne zmiłowanie dla naszych babek!
|
|
|
|
|
Małgorzata Wróblewska
|
|
czwartek, 16/11/2006 |
|
Pada śnieg. Domy w długiej i wąskiej uliczce wyglądają tak, jakby chciały się ogrzać, przytulone jeden do drugiego. Kobieta w oknie, odsłania zasłonę i wygląda na zewnątrz. Szary kot wskakuje na parapet, a siwe włosy kobiety zlewają się w jedno z kolorem firanki. Po drugiej stronie ulicy, przed domem z naprzeciwka, spomiędzy płatków śniegu wyłania się karetka. Kot ziewa i pręży grzbiet. Kobieta jedną ręką odciąga zasłonę, a jej druga dłoń pokryta granatowymi żyłami, ginie w kieszeni czarnej spódnicy.
|
|
|
|
|
Małgorzata Wróblewska
|
|
wtorek, 31/10/2006 |
|
W tym opowiadaniu pojawi się morderca. Ale nie myśl, że będzie to zwykły opis jakiegoś morderstwa. Nie, dokładnie w tym opowiadaniu, między tymi wszystkimi wierszami, dokonane zostanie morderstwo, ale twoim zadaniem jest zgubić trop mordercy podczas czytania.
|
|
|
|
| << Start < Poprzednia 1 2 Następna > Koniec >>
| | Wyniki 12 - 20 z 20 |
|